"Helmut Kohl jest symbolem całej epoki, jego osiągnięcia w polityce wewnętrznej i zagranicznej stanowią do dziś oparcie dla Niemców i Europejczyków" - zaznaczyła Merkel w przemówieniu kończącym dwugodzinną ceremonię w Parlamencie Europejskim na cześć zmarłego dwa tygodnie temu byłego kanclerza Helmuta Kohla.

Merkel podkreśliła, że Kohl "nigdy nie tracił z oczu strategicznych celów" - "myślał w kategoriach wybiegających ponad teraźniejszość".

Kohl współtworzył Niemcy i Europę, "takie, w jakich my wszyscy dziś żyjemy" - powiedziała.

"To, że Europa Wschodnia i Zachodnia są połączone, że mamy wspólny rynek, że nie ma kontroli granicznych między krajami UE, że większości tych krajów posiada wspólną walutę, że istnieje Unia Europejska w obecnym kształcie, wszystko to było i jest związane z nazwiskiem Kohla" - mówiła szefowa niemieckiego rządu.

Uroczystości pogrzebowe Helmuta Kohla

Uroczystości pogrzebowe Helmuta Kohla

źródło: PAP/EPA / MATHIEU CUGNOT

Merkel ujawniła, że imponowało jej u Kohla jego "nadzwyczajne wyczucie tego, co było w polityce możliwe do osiągnięcia", przy równoczesnym "niezachwianym przekonaniu", z jakim podejmował decyzje.

"Na Kohlu można było polegać" - zaakcentowała.

Merkel zwróciła uwagę na zaufanie, jakim cieszył się Kohl za granicą. "Wiedział, jak budować mosty - do Paryża, Warszawy, Waszyngtonu i Moskwy" - podkreśliła.

"Bez Helmuta Kohla życie milionów ludzi, którzy do 1990 roku żyli po drugiej stronie muru, przebiegłoby zupełnie inaczej. Również moje" - powiedziała Merkel.

"Drogi kanclerzu Helmucie Kohlu, miał Pan decydujący udział w tym, że tutaj stoję. Dziękuję za szansę, którą Pan mi dał. Dziękuję, za szanse, które otworzyły się dla wielu innych. Dziękuję za szansę, którą jako Niemcy i Europejczycy Panu zawdzięczamy" - powiedziała na zakończenie Merkel.

Macron: Kohl był wielkim przyjacielem i sojusznikiem Francji

Helmut Kohl był dla Francji bardzo ważnym sojusznikiem i wielkim przyjacielem - powiedział prezydent Francji Emmanuel Macron podczas sobotnich uroczystości żałobnych w Strasburgu po śmierci b. kanclerza Niemiec.

Zdaniem Macrona, Kohl potrafił podejmować trudne decyzje, czasem wbrew opinii publicznej. "Był dla Francji bardzo ważnym sojusznikiem, wielkim przyjacielem. Jego stosunek do Francji wyrósł z jego osobistej, rodzinnej historii. Jest owocem ciekawości, którą żywił wobec sąsiadów zza Renu, jako mieszkaniec Nadrenii. Zdecydowanie wolał widzieć na tej rzece mosty, niż granice" - powiedział.

Macron dodał, że kiedy doszło do zjednoczenia Niemiec, Kohl zainwestował całą swoją energię w to, żeby zjednoczenie Niemiec nie osłabiło Europy lecz wręcz przeciwnie - wzmocniło ją.

"Pamiętamy o 4 stycznia 1990 r., gdy Helmut Kohl odwiedził Francois Mitterranda w jego domu. Po długich wahaniach, po wielu tygodniach wątpliwości, co do zjednoczenia Niemiec, w trakcie tej wizyty obaj mężowie stanu mogli podjąć wszystkie trudne tematy podczas wspólnych spacerów po piaszczystych wybrzeżach. Pojawiło się uczucie braterstwa między nimi, które trwało bardzo długo. Okazuje się, że losy świata ważą się w tym najbardziej ludzkim i międzyludzkim wymiarze" - powiedział francuski prezydent.

Jak zauważył, że przesłanie życia Kohla mówi o tym, iż to, co nas łączy w Europie to owoc historii wielu pokoleń. "To owoc losów ludzi, którzy postanowili, że wzniosą się ponad własną, ludzką kondycję, że będą mieli odwagę, by wznieść się ponad animozje, nienawiści, czasem swoje lęki" - powiedział Macron. Dodał, że tylko ideały oparte na przyjaźni nadają naszym projektom sens. "Mam nadzieję, że wspólnie z (kanclerz Niemiec) Angelą Merkel będziemy w stanie realizować te ideały, że tchniemy w nie życie" - podkreślił Macron.

Juncker: Kohl był świadomy odpowiedzialności historycznej, która ciążyła na Niemczech

Helmut Kohl kierował swój wzrok także ku Europie Środkowej, nie tylko, ale szczególnie w stronę Polski. Nie był odpowiedzialny za zbrodnie niemieckie w Polsce, ale był świadomy odpowiedzialności historycznej, która ciążyła na Niemczech - powiedział szef KE Jean-Claude Juncker.

"Dziś żegnamy europejskiego męża stanu. Ja żegnam się z wiernym przyjacielem. Opuszcza nas gigant okresu powojennego. Już w trakcie swojego życia stał się częścią historii i zawsze w niej pozostanie. Był kimś, kto stał się pomnikiem i przed tym pomnikiem muszą zostać złożona niemieckie i europejskiego wieńce" - powiedział w sobotę Juncker podczas uroczystości żałobnych po śmierci byłego kanclerza Niemiec.

Dodał, że życzeniem Kohla było pożegnanie w Strasburgu, mieście z niemiecko-francuską historią w tle, do którego czuł tak wielką sympatię.

Kohl był - jak mówił szef KE - europejskim patriotą, który chciał łączyć ludzi. "Dla Helmuta Kohla niemieckie i europejskie zjednoczenia pasowały do siebie. To były dwie strony tego samego medalu, tak jak wcześniej mówił Konrad Adenauer. On przejął tę maksymę Adenauera i realizował. Mamy na to wiele przykładów, jak upadek muru berlińskiego. Zjednoczenie Niemiec, w które wierzył, w niektórych częściach Europy spotkało się z oporem, z odrzuceniem. Helmut Kohl osiągnął sukces, bo przekonał do tego, że chce Niemców europejskich a nie niemieckiej Europy" - powiedział Juncker.

"Potrafił uchwycić ten krótki moment bożego tchnienia w wietrze historii. Nie każdy w Niemczech czy Europie odczułby to tchnienie. Jemu to się udało. Czuł, że niemieckie zjednoczenie jest blisko. Inni upadliby pod ciężarem tego ogromnego zadania" - powiedział szef Komisji Europejskiej. Dodał, że Kohl kierował swój wzrok także ku Europie Środkowej. "Nie tylko, ale szczególnie w stronę Polski" - zaznaczył. Dodał, że nie był odpowiedziany za zbrodnie niemieckie w Polsce, ale był świadomy odpowiedzialności historycznej, która ciążyła na Niemczech.

"Może jestem jedynym na tej sali, który widział, jak Helmut Kohl płakał. To było 13 grudnia 1997 roku. Tego dnia Rada w Luksemburgu postanowiła o rozszerzeniu Unii Europejskiej na Europę Środkową i Wschodnią, Cypr i Maltę. W czasie obiadu poprosił, by mógł wygłosić kilka słów. Łamiącym się głosem powiedział, że to był najpiękniejszy moment w jego życiu i jako niemiecki kanclerz cieszy się, że może przeżyć ten historyczny moment jednoczenia się Europy. To było ogromne wzruszenie po tym, jakie okrucieństwa Niemcy wyrządziły w Europie" - powiedział. Potem - jak mówił Juncker - Kohl zamilkł i płakał ze wzruszenia.

Miedwiediew: Kohl traktował Rosję jak partnera, chciał wspólnego domu

Helmut Kohl był architektem zjednoczonej Europy i twórcą aktualnego porządku światowego - powiedział premier Rosji Dmitrij Miedwiediew w sobotę podczas uroczystości żałobnych byłego kanclerza Helmuta Kohla; podkreślił, że Kohl traktował Rosję jak partnera.

Kohl dążył do wielkich celów i realizował wielkie wizje" - powiedział Miedwiediew podczas ceremonii w Parlamencie Europejskim. "Był osobowością przywódczą, dzięki której zmianie uległa cała epoka" - dodał szef rosyjskiego rządu.

Premier Rosji przypomniał, że na przełomie lat 80. i 90. nie wszyscy zgadzali się z działaniami kanclerza Niemiec. Jego celem było to, by "Europa nigdy więcej nie została podzielona przez granice i wrogie ideologie" - podkreślił.

"(Kohl) dobrze rozumiał, że tylko w ten sposób może przezwyciężyć podział Europy i może zjednoczyć swoją ojczyznę" - powiedział. "Na tej drodze Rosja zawsze była dla Kohla dobrym partnerem" - zaznaczył. "Nasze narody są połączone licznymi więzami i zawsze rozumiały, jak niebezpieczna jest konfrontacja" - zauważył Miedwiediew.

Premier Rosji podkreślił, że dzięki osobistemu zaangażowaniu Kohla stosunki niemiecko-rosyjskie stały się najlepsze, jak nigdy przedtem. "Rosja docenia to" - zapewnił.

"Kohl dążył nie tylko do zjednoczonych Niemiec, lecz także do zjednoczonej Europy i traktował Rosję jak partnera" - mówił Miedwiediew. Jak podkreślił, niemiecki kanclerz mówił o "wspólnym domu bez wrogości, bez strachu, bezpiecznym i spokojnym".

Mur Berliński stał się "pamiątką", lecz powracające ideologiczne sprzeczności spowodowały, że obecnie jesteśmy "bardzo dalecy od wspólnego domu - niestety" - powiedział.

"Pomimo tego wspólna bezpieczna Europa pozostaje naszym wspólnym celem" - zadeklarował premier Rosji w Strasburgu.

Tajani: Kohl był bohaterem zjednoczenia naszego kontynentu

Helmut Kohl był bojownikiem na rzecz wolności i demokracji, bohaterem zjednoczenia naszego kontynentu. Jest częścią pokolenia, które poświeciło całe życie na rzecz "nowego renesansu europejskiego" - powiedział szef PE Antonio Tajani podczas uroczystości żałobnych po śmierci b.kanclerza Niemiec.

"Dziś żegnamy Helmuta Kohla, wielkiego Europejczyka, wielkiego męża stanu, giganta politycznego, który był zdolny słuchać głosu obywateli i patrzeć poza horyzont. Helmut Kohl był przede wszystkim człowiekiem odważnym, bojownikiem na rzecz wolności i demokracji, bohaterem zjednoczenia naszego kontynentu" - podkreślił Tajani.

Dodał, że Kohl bronił godności ludzkiej "przeciwko murom, przeciwko żelaznej kurtynie, przeciwko totalitaryzmom". "To są te same wartości, na których opiera się traktat europejski - pokój, wolność, dobrobyt, bezpieczeństwo, sprawiedliwość bez granic" - zaznaczył szef PE. Dodał, że jego wiara w te wartości i zaufanie do człowieka leżą u podstaw pojednania między Europejczykami.

Według Tajaniego Kohl jest częścią pokolenia, które poświeciło całe życie na rzecz "nowego renesansu europejskiego". "Ostatnie pokolenie, które przeżyło na swojej skórze koszmar wojny. Dla nich zjednoczenie europejskie, przezwyciężenia nacjonalizmów było marzeniem przyszłego pokoju dla własnych dzieci" - powiedział. Podkreślił, że dla Kohla zjednoczenie oznaczało nie "niemiecką Europę", lecz "bardziej europejskie Niemcy" - podkreślił.

Tusk: Kohl podkreślał, że berliński mur pierwsi zaczęli kruszyć gdańscy stoczniowcy

Kohl podkreślał, że pierwszymi, którzy zaczęli kruszyć berliński mur, byli gdańscy stoczniowcy w 1980 r. Równie mocno jak o zjednoczenie Niemiec, starał się o wejście do UE państw z b. bloku sowieckiego - powiedział szef RE Donald Tusk podczas uroczystości pogrzebowych b. kanclerza Niemiec.

"Mało kto w Europie rozumiał tak dobrze, jak Helmut Kohl, znaczenie wolnościowych zrywów w Europie Środkowo-Wschodniej dla idei zjednoczenia Niemiec, a w konsekwencji niemal całej Europy. To on wielokrotnie podkreślał, że pierwszymi, którzy zaczęli kruszyć berliński mur, byli gdańscy stoczniowcy w 1980 roku. I dlatego m.in. równie mocno jak o zjednoczenie Niemiec, starał się o wejście do Unii Europejskiej państw z byłego bloku sowieckiego" - powiedział szef Rady Europejskiej.

Jak dodał, do rangi historycznego symbolu urasta fakt, że informacja o upadku muru berlińskiego dotarła do Kohla, kiedy był w Warszawie z oficjalną wizytą u pierwszego niekomunistycznego premiera. "I to właśnie z Warszawy popłynęły pierwsze w Europie słowa zachęty i poparcia dla idei zjednoczenia Niemiec. Z Warszawy, miasta, które od Niemców ucierpiało w czasie wojny najwięcej" - zaznaczył.

Zdaniem Tuska to dzięki niemu m.in. takie słowa jak "zaufanie” i "pojednanie” odzyskały znaczenie w relacjach niemiecko-francuskich i niemiecko-polskich. "Do dziś mam w oczach te dwa niezwykłej mocy obrazy: prezydent (ówczesny Francji Francois - PAP) Mitterand i kanclerz Kohl trzymający się za ręce w Verdun, i premier Mazowiecki i kanclerz Kohl obejmujący się w geście pojednania w Krzyżowej, dwa dni po upadku muru. Te gesty i podążające za nimi decyzje stały się podwalinami współczesnej Europy" - mówił.

Szef RE dodał, że wizja b. kanclerza wykraczała daleko poza granice i interesy niemieckie. "Z nadzwyczajnym uporem szukał definicji wspólnoty europejskiej, szukał tego co łączy, bez złudzeń, że łatwo będzie przekreślić to, co dzieli. Zjednoczenie Europy stało się faktem, dlatego że znalazł partnerów w tym wielkim zamiarze, gigantów polityki europejskiej: Lecha Wałęsę, Francoisa Mitteranda, Tadeusza Mazowieckiego, Vaclava Havla czy, w innym trochę wymiarze, papieża Jana Pawła II" - powiedział.

"Dzisiaj następcy tych wielkich bohaterów pozytywnej opowieści europejskiej muszą, pochylając się nad jego trumną, zrobić swoisty rachunek sumienia. W Berlinie i Warszawie, Paryżu czy Budapeszcie pytanie o przyszłość zjednoczonej Europy musi znaleźć jednakową odpowiedź: tak. Tak dla Unii, tak dla wolności, tak dla praw człowieka" - podsumował.

>>> Czytaj też: Kaczyński: Polska nigdy nie zrzekła się odszkodowań za II wojnę światową