Obowiązująca od 1 lipca zmiana przepisów dotyczących segregacji odpadów jest często przedstawiana jako śmieciowa rewolucja. Tymczasem w zdecydowanej większości gmin w najbliższym czasie nic się nie zmieni.

Rozporządzenie ministra środowiska z 29 grudnia 2016 r. w sprawie szczegółowego sposobu selektywnego zbierania wybranych frakcji odpadów (Dz.U. z 2017 r. poz. 19) rzeczywiście wprowadziło obowiązkowy podział na co najmniej cztery pojemniki na śmieci w określonym przez resort kolorze. Do niebieskich kontenerów trafiać ma papier, zielonych – szkło, żółtych – metal i tworzywa sztuczne, a brązowych – bioodpady. Tyle że dotyczy to wyłącznie nowych umów na wywóz odpadów. Zawarte przed 1 lipca obowiązują na dotychczasowych zasadach i obowiązywać będą aż do 30 czerwca 2021 r.

Tymczasem niektóre firmy śmieciowe są skłonne już teraz wprowadzić zmiany, dostawiać dodatkowe pojemniki i osobno wywozić dodatkowe frakcje. Zgłaszają się do gmin z propozycją aneksowania dotychczasowych umów. W zdecydowanej większości przypadków jest to jednak niemożliwe. Po pierwsze, nie chcą tego same gminy, dla których zmiana umów oznaczać będzie dodatkowe koszty. Według ekspertyz wzrosną one od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent w zależności od tego, jaki system zbierania odpadów obowiązuje dzisiaj. Po drugie, nawet gdyby samorządowcy chcieli być proekologiczni i znaleźli na to środki, to i tak najczęściej nie będą mogli aneksować już realizowanych umów. Na przeszkodzie stoją bowiem przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2164 ze zm.).

Małe szanse

Trzeba rozróżnić dwie sytuacje – pierwsza dotyczy umów zawartych w wyniku przetargów rozpoczętych przed 28 lipca 2016 r., kiedy to weszła w życie duża nowelizacja przepisów o zamówieniach.

Do tej daty umowy podlegały ewentualnym zmianom na podstawie bardziej sztywnych zasad. Modyfikacje dotyczące zarówno zakresu świadczenia (nowe pojemniki, osobny wywóz dodatkowych frakcji odpadów), jak i wynagrodzenia wykonawcy nie byłyby akceptowalne, nawet gdyby przewidziano je w ogłoszeniu o zamówieniu i specyfikacji.

Zastrzeżenie to nie dotyczy umów zawartych w wyniku przetargów rozpoczętych po 28 lipca 2016 r. Pod jednym warunkiem – w ogłoszeniu o zamówieniu lub specyfikacji musiano przewidzieć możliwość zmian „w postaci jednoznacznych postanowień umownych, które określają ich zakres, w szczególności możliwość zmiany wysokości wynagrodzenia wykonawcy, i charakter oraz warunki”.

– W praktyce wszystko będzie zależeć od treści stosownych klauzul. Jeśli przewidziano w nich możliwość zmiany umowy z uwagi na konieczność dostosowania jej do nowych obowiązków prawnych, to aneks będzie niedozwolony. Rozporządzenie nie zmusza bowiem do zmian w sposobie segregacji odpadów od 1 lipca, przewidując na to aż 4 lata okresu dostosowawczego – mówi Artur Wawryło, ekspert z Centrum Obsługi Zamówień Publicznych.

Jednocześnie mogą się zdarzać bardziej otwarte klauzule, które znalazłyby zastosowanie w obecnej sytuacji, np. przewidujące aneksowanie umowy „w związku ze zmianą prawa”.

– Warto jednak pamiętać, że zmiany w umowach są pewnym wyjątkiem i przesłanki do tych zmian są badane w sposób rygorystyczny. Aneks, który wykraczałby poza dopuszczone prawem sytuacje, może podlegać unieważnieniu – zaznacza Artur Wawryło.

Zamówienia in-house

W specyficznej sytuacji znajdują się gminy, które udzieliły na wywóz śmieci zamówień in-house. To specjalna procedura pozwalająca na zawarcie z wolnej ręki zleceń z własnymi spółkami komunalnymi. Tu możliwość aneksu jest dużo większa. Choć teoretycznie obowiązują ogólne przepisy dotyczące zmian, to jednak mamy do czynienia z charakterystyczną umową.

– Nic nie stoi na przeszkodzie, aby udzielić z wolnej ręki zamówienia na wywóz dodatkowych frakcji odpadów, gdyż przesłanki ustawowe z przepisów o in-house są i tak spełnione. Nie ma więc sensu mnożyć formalizmów i można po prostu zmienić dotychczasową umowę z własną spółką komunalną, poszerzając jej zakres i zmieniając wynagrodzenie – tłumaczy dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.

W przypadku zamówień in-house władze gminne mogą same zdecydować – jeśli chcą szybciej spełniać wyśrubowane normy dotyczące recyklingu, mogą aneksować umowy z własnymi spółkami komunalnymi. Jeśli nie jest to po ich myśli (np. ze względu na koszty), to mogą realizować kontrakty na dotychczasowych zasadach.

>>> Czytaj też: Kowalski zapłaci za nową daninę drogową. Wzrosną ceny paliw i na półkach sklepowych