Jednak wiele wskazuje na to, że dla Aten przychodzą lepsze czasy. Minęły ponad trzy lata od ostatniej aukcji obligacji Grecji, lecz wiele wskazuje, że Ateny mogą wrócić na międzynarodowy rynek.

Z pewnością część inwestorów pamięta o lecie 2015 roku, gdy w reakcji na publiczne głosowanie w sprawie odrzucenia planu oszczędnościowego forsowanego przez Brukselę, Grecja była bardzo blisko opuszczenia strefy euro, a nowo wyemitowane obligacje otrzymały potężny cios.

Ostatni optymizm jest wynikiem kolejnego porozumienia między Grecją a jej pożyczkodawcami, w ramach którego Unia Europejska i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) zgodziły się na kolejną rundę wartych miliardy euro pożyczek pomocowych. Dodatkowo, co jest pozytywne dla perspektyw długoterminowych, umowa zakłada też redukcję zadłużenia na pewną skalę, co oznacza, że państwo ma większą szansę, aby w końcu stanąć na nogi.

>>> Czytaj też: Przełom ws. Grecji. To może być koniec "finansowej kroplówki" z UE dla tego kraju

Pierwszym wielkim testem będzie reakcja inwestorów na planowaną za kilka tygodni aukcję nowych obligacji Grecji - może ona obejmować pięcioletnie papiery o wartości potencjalnie przekraczającej 3 miliardy euro.

Dla rządu Tsiprasa byłby to mocny sygnał, a także nagroda za lata oszczędności i trudnych reform gospodarczych. Jednak należy zachować ostrożność, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecne nastroje na rynkach obligacji. Należy przy tym podkreślić, że w czerwcu rentowności 10-letnich obligacji Grecji spadły poniżej dołka z 2014 roku, czyli okresu, gdy państwo po raz ostatni było aktywne na rynku długu. Ostatni okres z pewnością należy określić jako pełen zmienności.

Grecja nie jest jedynym emitentem szukającym finansowania. Poszukiwania rentowności na rynku długu spowodowały, że inwestorzy zainteresowali się na przykład takimi papierami jak 100-letnie obligacje Argentyny.

Tak jak w przypadku Argentyny, historia Grecji, która znalazła się na skraju bankructwa, może nie odstraszyć inwestorów, ale nie można wykluczyć, że ich cierpliwość będzie ponownie poddana próbie.

Autor: Michael Boye, trader na rynku instrumentów dłużnych, Saxo Bank