"Komisja staje się stronnikiem w wewnętrznym konflikcie w Polsce, czego robić nie powinna. Sprawa ciągle się toczy - komisarze nie mogą być na usługi opozycji w Polsce" - powiedział w środę PAP Legutko, szef delegacji PiS w Parlamencie Europejskim.

Jego zdaniem "komisarze nie wiedzą, jaki jest stan rzeczy w Polsce, jak wygląda sytuacja systemu sprawiedliwości i z jakimi kłopotami się boryka. Nie znają projektów ustaw, nie mają żadnych analiz prawnych, nie rozmawiali z nikim z rządu, nie znają racji głównej strony, czyli rządowej. Opierają się na komunikatach prasowych i lobbowaniu ze strony opozycji, co pokazuje stronniczość, nierzetelność i pośpiech w wydawaniu osądu" - dodał polityk.

W podobnym tonie wypowiedział się prof. Krasnodębski, eurodeputowany; jego zdaniem KE powinna odczekać, aż prawo, którym się zajmuje, zostanie formalnie przyjęte. "Mamy do czynienia z pewnym procesem. Jest projekt, jest pewien proces społeczny, który temu towarzyszy, bardzo ostra debata polityczna, łącznie z negocjacjami z udziałem pana prezydenta. Wydaje mi się, że Komisja zabiera głos przedwcześnie, ona jest od zajmowania się prawem już obowiązującym w danym kraju, a nie ingerowaniem w proces demokratyczny w Polsce" - powiedział PAP polityk PiS.

Według niego KE w oburzający sposób łamie zasady, bo w Polsce prawo stanowi Sejm. "Nie jest przewidziana konstytucyjna rola pana (Fransa) Timmermansa (wiceszefa KE) w tym procesie" - zauważył ironicznie. Krasnodębski jest zdania, że zaproponowane przez prezydenta Andrzeja Dudę poprawki do ustaw PiS osłabiają zarzuty KE dotyczące upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości.

Prezydent oświadczył we wtorek, że zgłosił do Sejmu projekt noweli ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Jak zapowiedział, proponuje, by członków KRS Sejm wybierał większością 3/5 głosów. Dodał, że nie podpisze ustawy o Sądzie Najwyższym w jej obecnym kształcie, jeśli Sejm nie uchwali jego projektu ustawy w sprawie KRS.

Krasnodębski uważa, że reakcja polityków zachodnioeuropejskich i KE jest bardzo niepokojąca, bo pokazuje, że przykładają oni do Polski i krajów naszego regionu inne miary, niż do swoich państw. Zwrócił uwagę, że krytycznym komentarzom nie towarzyszy refleksja, jak są powoływani sędziowie w innych krajach UE.

Europoseł zaznaczył, że dotychczasowa polska praktyka, według której sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa mianowali sędziowie, obiegała od norm europejskich. "Zazwyczaj robią to parlamenty z udziałem ministra sprawiedliwości. Oczywiście przebiega to w różny sposób, to zależy od kraju. Trójpodział władzy przyjmuje różne formy i te zarzuty można by również skierować do innych państw" - zauważył.

Jego zdaniem, gdyby krytycy wypowiadający się o polskich reformach brali pod uwagę stan prawny w ich krajach, to widzieliby, że nie można mówić o rażącym naruszeniu zasad, na których opierają się ustroje demokratyczne.

Krasnodębski ocenił, że debaty i nawet protesty w reakcji na zaproponowane zmiany w systemie sprawiedliwości świadczą o żywotności polskiej demokracji. "Co więcej wszystkie polskie siły, nawet te krytykujące ustawy, zgadzają się, że obecny stan wymiaru sprawiedliwości wymaga zmiany, że nowa ustawa jest potrzebna" - oświadczył.

KE krytycznie oceniła w środę zmiany w systemie sprawiedliwości w Polsce, wskazując, że jeśli wszystkie ustawy w tej sprawie wejdą w życie, zniesiona zostanie niezależność sądów w Polsce. Komisja przygotuje procedurę o naruszenie prawa UE przez nasz kraj; ma być uruchomiona w przyszłym tygodniu.