Wika zwraca uwagę, że miejsce awarii sieci można poznać po wypływającej na powierzchnię wodzie. Często jednak wypływ jest w znacznej odległości od miejsca, w którym powstało uszkodzenie wodociągu.

"Bywa również, że woda zamiast wypływać na powierzchnię przedostaje się w głąb gruntu lub do kanałów ściekowych. Pojawia się wtedy problem ze wskazaniem miejsca, w którym należy odkopać uszkodzony fragment sieci. Zdarza się też, że pod ziemią blisko siebie przebiega kilka magistrali wodociągowych. Wtedy trudno wskazać, która z nich jest uszkodzona. W takim przypadku szybko i skutecznie w wykryciu miejsca podziemnej awarii pomaga pracownikom wodociągów urządzenie zwane korelatorem" - mówi rzecznik.

Jak tłumaczy, woda wyciekająca pod ciśnieniem z pękniętej rury wytwarza charakterystyczny szum. Rozchodzi się on w obu kierunkach uszkodzonego wodociągu. Umieszcza się na nim w określonej odległości czułe mikrofony. Szum wody jest rejestrowany, wzmacniany elektronicznie i przesyłany drogą radiową do korelatora. Urządzenie porównuje sygnały uzyskane z obu mikrofonów i wskazuje przybliżone miejsce uszkodzenia. Wówczas można przystąpić do odkopania rury i usunięcia awarii.

Według Wiki, dotychczas używane korelatory były mało precyzyjne. W niektórych przypadkach z powodu złych wskazań urządzenia trzeba było odkopywać rurę w kilku miejscach. Nowy korelator na wyposażeniu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji (ZWiK) podczas analizy danych z mikrofonów uruchamia aż 55 różnych kombinacji filtrów. Uwzględniają one nie tylko rodzaj materiału, z jakiego wykonany jest wodociąg (żeliwo, stal, sztuczne tworzywo), ale również pochodzące z otocznia zakłócenia np. odgłosy ulicznego ruchu.

Rzecznik przypomina, że w Łodzi jest około 2000 km sieci wodociągowej. Każdego roku pracownicy ZWiK usuwają blisko 1000 awarii. (PAP)