Na podstawie oceny wyników pierwszej fazy procedury Open Season operatorzy duńskiego i polskiego systemu przesyłowego, Energinet.dk i Gaz-System, podjęli decyzję o kontynuowaniu działań zmierzających do realizacji projektu Baltic Pipe - podał Gaz-System. Jak podkreśliła spółka, pierwsza faza pokazała "wystarczający" popyt na przesył gazu z Morza Północnego przez Danię i Morze Bałtyckie do Polski. Udział w Open Season wzięło m.in. PGNiG.

Kolejnym etapem projektu Baltic Pipe będzie druga, wiążąca fazy Open Season, której uruchomienie planowane jest na 5. września 2017 r. Jak przypomniał Gaz-System, jej oczekiwanym rezultatem jest zawarcie przez uczestników rynku umów przesyłowych na 15 lat.

Obaj operatorzy rozpoczną teraz niezbędne badania i analizy techniczne oraz środowiskowe, poprzedzające rozpoczęcie prac budowlanych gazociągu, pod warunkiem podjęcia w 2018 r. pozytywnej decyzji inwestycyjnej.

Rozpoczęcie pierwszej fazy Open Season ogłoszono na początku czerwca br. Tym samym operatorzy zaprosili zainteresowane firmy do sygnalizowania przewidywanego zapotrzebowania na przepustowość gazociągu. System gazociągów, łączący poprzez Danię złoża norweskie z Polską, ma być zdolny do przesyłu 10 mld m sześc gazu rocznie. Baltic Pipe ma ruszyć przed końcem 2022 r., kiedy to wygasa kontrakt jamalski.

Gazociąg Baltic Pipe to część projektu tzw. Bramy Północnej, która ma połączyć polski system przesyłu gazu ze złożami na Szelfie Norweskim Morza Północnego. Na szelfie polski PGNiG ma już 20 koncesji. Obecnie spółka wydobywa tam 600 mln m. sześc. samego gazu, zakłada jednak, że w 2022 r. uda się jej osiągnąć wydobycie rzędu 2,5 mld m. sześc. W tym miesiącu ma się rozpocząć produkcja ze złoża Gina Krogg. "Budujemy tam (na szelfie norweskim) swoje złoża produkcyjne po to, by sprowadzać gaz do Polski i chociaż w części przeciwdziałać tej ogromnej sile, którą buduje Gazprom" – mówił w maju podczas Europejskiego Kongresu Ekonomicznego w Katowicach prezes PGNiG Piotr Woźniak.

Cały projekt Bramy Północnej składa się z trzech części: gazociągu tzw. złożowego, prowadzącego z systemu norweskiego na Morzu Północnym do punktu odbioru w systemie duńskim (lub istniejącej infrastruktury złożowej w Danii); rozbudowy istniejących zdolności w duńskim lądowym systemie przesyłowym oraz właśnie Baltic Pipe, czyli podmorskiego gazociągu międzysystemowego, biegnącego z Danii do Polski z planowaną przepustowością 10 mld m. sześc. rocznie. Właśnie taka przepustowość - jak wynika ze studium wykonalności projektu Bramy Północnej - ma zapewnić przedsięwzięciu rentowność.

Polska strategia zakłada dywersyfikację nie tylko źródeł, ale i kierunków dostaw błękitnego paliwa. Po 2022 r., kiedy to wygaśnie długoterminowy kontrakt, tzw. jamalski, z rosyjskim Gazpromem, dostawy surowca mają być oparte właśnie o Bramę Północną - czyli połączenie złóż gazu znajdujących się na szelfie norweskim, poprzez Danię z polskim wybrzeżem w Niechorzu. Drugi filar dywersyfikacji to terminal LNG w Świnoujściu, obecnie o przepustowości 5 mld m. sześc. rocznie - w kwietniu br. Gaz-System poinformował o decyzji powiększenia jego mocy regazyfikacyjnej do 7,5 mld m. sześc.

W zamyśle autorów strategii gaz, który trafiałby tymi drogami do polskiego systemu, mógłby być - poprzez interkonektory - przesyłany do Czech, na Słowację i dalej właśnie na Węgry. Polska ma ambicje, by powstał u nas hub gazowy.

>>> Czytaj też: Komisja Europejska boi się, że amerykańskie sankcje uderzą w Nord Stream 2