Gróbarczyk odpowiadając na pytanie, dlaczego Komisja Europejska odmówiła Polsce pomocy publicznej w ratowaniu przemysłu stoczniowego powiedział , że "mamy, niestety, w UE podwójne standardy prawa. To jest jak gdyby ten główny element, który powoduje dysproporcje w rozwoju kraju, a przede wszystkim utrzymaniu tych równych szans" - powiedział minister.

"Nie może być w ten sposób prowadzona polityka, że tym, którym chcemy - to ustępujemy, a dla tych, których nie lubimy (...) - to stosujemy zupełnie inne prawo" - dodał.

Gróbarczyk jako przykład takiego działania KE przywołał wypowiedź Komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i usług Elżbiety Bieńkowskiej, z której wynikało, że - jak powiedział - "Niemcy mogą stosować dwa standardy w przypadku produkcji samochodów (...) dotyczy to niedotrzymywania norm produkcji i spalania w dieslach".

Odnosząc się do kondycji przemysłu stoczniowego w Polsce Gróbarczyk powiedział, że "dziś sytuacja jest taka, że to nie decyzje polityczne na szczęście mają znaczenie, ale gospodarka wskazuje, że przemysł stoczniowy rozwija się i będzie się rozwijał i żadna decyzja KE tego nie zmieni. Wystarczyło nadać odpowiedni kierunek, wystarczyło wprowadzić zasady rynkowe, tzn. odejść od tej dzikiej polityki outsourcingu, który miał na celu podział majątku i sprzedaż. I wystarczyło po prostu wprowadzić zasadę, że polscy armatorzy będą remontować statki w polskich stoczniach (...) I kolejny element, że będą budować statki w polskich stoczniach".

Gróbarczyk ustosunkował się też do propozycji budowania wspólnie z Niemcami okrętów podwodnych.

"Jeśli chodzi o modernizację polskiej floty wojennej - to przede wszystkim Trójmiasto, przede wszystkim stocznia floty wojennej, czy stocznie wchodzące w grupę Pegaz - będą miały zasadnicze znaczenie" - powiedział. "Jeśli chodzi o okręty podwodne - to już najwyższy czas, żeby rozpocząć inwestycje w tym zakresie" - dodał, podkreślając, że ostateczna decyzja należy do MON.

Zapytany o stanowisko wobec propozycji stoczni z Kilonii, która chce w Szczecinie wybudować całą linię produkcyjną dla okrętów podwodnych, przeszkolić ludzi i zainwestować w projekt 10 mld zł. - minister odpowiedział: "musimy zrealizować ten projekt".

"W UE stosuje się w ten sposób rozwiązania, że łączy się produkcję handlową, produkcję statków niewojennych właśnie z produkcją statków wojennych" - dodał Gróbarczyk.

"A przede wszystkim chodzi o to, by cały czas zapewnić rynek zleceń" - powiedział minister. Dodał, że "kolejny etap - to wejście w wysokie technologie, czyli w okręty marynarki wojennej".

Gróbarczyk dodał, że "wszystko idzie w tę stronę, by zlikwidować ogromną stratę" w PŻM. Udało się zrestrukturyzować ten dług i stworzyć konsorcjum międzynarodowe. Za dwa miesiące PŻM zacznie inwestować" - powiedział.