Andrzej Duda poinformował, że zdecydował o zawetowaniu nowej ustawy o Sądzie Najwyższym i nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa; zapowiedział przygotowanie własnych projektów ustaw o SN i KRS w ciągu dwóch miesięcy. We wtorek prezydent podpisał nowelizację Prawa o ustroju sądów powszechnych, która m.in. zmienia zasady powoływania i odwoływania prezesów sądów przez zwiększenie uprawnień ministra sprawiedliwości oraz wprowadza zasady losowego przydzielania spraw sędziom. O zaskoczeniu i rozczarowaniu decyzją prezydenta o zastosowania weta wobec dwóch ustaw mówili niektórzy przedstawiciele PiS i rządu.

Odnosząc się w czwartek w Telewizji Trwam do dalszych planów rządu PiS w sprawie sądów Błaszczak podkreślił, że - w odróżnieniu od poprzedników - konsekwentnie wypełnia on swoje zobowiązania wyborcze. "Wymiar sprawiedliwości musi być przebudowany i zrobimy wszystko, by tak się stało" - zapewnił. "W kampanii prezydenckiej Andrzej Duda również mówił o tym zobowiązaniu, więc czekamy, że to zobowiązanie też zostanie wykonane" - dodał szef MSWiA.

Błaszczak mówił, że PiS w kampanii wyborczej obiecywał też zwiększyć bezpieczeństwo obywateli. Dlatego, mówił, rząd Beaty Szydło przystąpił do modernizacji służb mundurowych w trzech krokach. Pierwszy to odbudowania infrastruktury - czyli odtwarzania posterunków policji, także w małych miejscowościach, drugi - zapewnienie sprzętu dla staży pożarnej i straży granicznej. Trzeci krok - mówił Błaszczak - to podwyżki dla służb mundurowych.

Szef MSWiA odnosił się także m.in. do kwestii migracji. "Chciałem podkreślić fakt, że mimo różnej presji, nacisków, stanowisko polskich władz w sprawie tzw. uchodźców, a więc de facto emigrantów z Północnej Afryki i z Bliskiego Wschodu, jest niezmienne" - zaznaczył.

Jak dodał wynika ono z przekonania, iż "zgoda na to, na co zgodzili się nasi poprzednicy, a więc rząd koalicji PO i PSL, to jest pierwszy krok, który prowadzi (...) do katastrofy społecznej". "Widzimy, co dzieje się w dużych miastach zachodu Europy i my nie dopuścimy do tego, żeby Polska była narażona na takie zagrożenia" - podkreślił minister.

Zaznaczył, że Polska jest krajem otwartym i gościnnym, czego przykładem był - jego zdaniem - przebieg i atmosfera ubiegłorocznych Światowych Dni Młodzieży, kiedy "przyjechali do Polski ludzie z całego świata".

Odnosząc się do wszczętej przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom procedury KE o naruszenie unijnego prawa w związku z niewywiązywaniem się z relokacji uchodźców Błaszczak zaznaczył, że Komisja przechodząc w środę do kolejnego etapu procedury nie podzieliła przedstawionych przez niego argumentów dotyczących braku zgody polskiego rządu "na przyjmowanie muzułmańskich emigrantów, a więc tych emigrantów, którzy się nie integrują".

Jak dodał, unijny program relokacji uchodźców stanowi próbę "podzielenia się problemem". "Nie rozwiązania problemu, tylko podzielenia się tym problemem z innymi państwami. Narzucenia wręcz innym państwom rozwiązania, które jest z gruntu złym rozwiązaniem, dlatego że jeżeli ci ludzie i przestępcy, którzy zajmują się przywożeniem tych ludzi do Europy, słyszą, że w Europie są wprowadzane mechanizmy rozdziału, no to to jest dla nich zachęta" - mówił minister.

"W tej sprawie doprowadziłem, w jakiejś mierze to też jest moja praca, doprowadziłem do tego, że państwa wyszehradzkie, naszej części Europy, mają jednolite stanowisko w tej sprawie" - dodał.

Na uwagę dziennikarza Telewizji Trwam, że goście ŚDM byli "zszokowani", że w Polsce można manifestować swoją wiarę na ulicach, szef MSWiA odpowiedział: "A więc właśnie, można". Zastrzegł, że "są tacy, którzy próbują nam odebrać możliwość podkreślania swojej wiary publicznie". Nawiązał w tym kontekście do incydentów związanych z blokadami obchodów tzw. miesięcznic smoleńskich.

"Kiedy razem, jak co miesiąc, szliśmy 10 czerwca z katedry św. Jana w Warszawie pod Pałac Prezydencki, odmawiając różaniec, to słyszeliśmy po obu stronach naszej procesji ludzi, którzy mówili +Do Kościoła!+, a więc próbowali nas - tak jak za czasów PRL-u - zagnać do kruchty" - powiedział Błaszczak.

Jego zdaniem przypadek ten pokazuje, "jakie są dążenia totalnej opozycji". "Bo ci ludzie, którzy tak się zachowywali, którzy blokują zgromadzenia nasze, to ludzie, którzy nie mają problemów z eksponowaniem swoich poglądów. Oni chcą nam zabrać prawo do tego, żebyśmy mogli zorganizować własne zgromadzenia, oni mówią wprost, że będą łamać prawo, oni występują na konferencji prasowej z posłami PO, PSL-u, Nowoczesnej i tam mówią o tym, że będą łamać prawo. To jest rzeczywiście niespotykane w polskiej polityce wcześniej" - powiedział minister.

"To wszystko świadczy (...) o mechanizmach, które próbuje totalna opozycja wprowadzić: właśnie ulica, awantury uliczne, zagranica, żeby przejąć władzę nie poprzez kartkę wyborczą, tylko poprzez zamieszki" - dodał Błaszczak. (PAP)