Szczególnie zaniepokojeni mogą być radni, posłowie, senatorowie, sędziowie i ci wszyscy, którzy zobligowani są do składania oświadczeń majątkowych. Co gorsza, zmiana może dotknąć też statystycznego Kowalskiego, któremu np. przyjdzie w urzędzie skarbowym zgłaszać spadek, w skład którego wchodzi nieruchomość. Dziś wystarczy, że samodzielnie określi wartość majątku. Po zmianach urzędy mogą kwestionować tego typu wyceny, żądając operatów rzeczoznawców.

Problem tkwi w art. 189b znowelizowanej ustawy o gospodarce nieruchomościami. – Na jego podstawie osoba określająca wartość nieruchomości musi być – pod groźbą grzywny – rzeczoznawcą majątkowym wykonującym zawód, prowadząc we własnym imieniu działalność gospodarczą albo pracując u podmiotu zawodowo zajmującego się szacowaniem wartości nieruchomości – wskazuje radca prawny Zbigniew Kubiński, wiceprezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.

>>>Czytaj więcej: Kolejny drapacz chmur w Warszawie. Już wiadomo, kiedy ruszy budowa Skylinera

Dodaje, że ustawa ta pokazuje, jak w Polsce można wyprodukować bubel. Mimo apeli środowiska prawniczego nie udało się przekonać posłów, by nie uchwalali przepisów, które mogą doprowadzić m.in. do kwestionowania ich własnych oświadczeń majątkowych.

– Ten przepis to przykład dyletanctwa legislacyjnego. Można dojść do przekonania, że penalizuje on każde nieprofesjonalne wycenianie nieruchomości – uważa cywilista, adwokat prof. Maciej Gutowski.

Szymon Huptyś, rzecznik odpowiedzialnego za zmianę prawa resortu infrastruktury tłumaczy, że kara z art. 189b grozić ma jedynie rzeczoznawcom, którzy nie stosują się do obowiązku prowadzenia działalności zawodowej w formach przewidzianych w ustawie.

– I być może ministerstwu rzeczywiście przyświecała taka intencja. Nie potrafiło jej jednak zapisać w ustawie. Ta odpowiedź to próba ratowania bubla legislacyjnego – uważa prof. Gutowski. ⒸⓅ