Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na wrzesień na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku jest wyceniana po 48,93 USD, po zniżce o 10 centów, czyli 1,6 proc.

Brent w dostawach na październik na giełdzie paliw ICE Futures Europe w Londynie zniżkuje o 10 centów do 51,91 USD za baryłkę.

Uwaga inwestorów mocniej skupia się na rosnącej produkcji ropy w USA i w krajach OPEC niż na zmniejszających się amerykańskich zapasach surowca.

Produkcja ropy w USA wzrosła w ubiegłym tygodniu o 20.000 baryłek dziennie i wynosiła 9,43 mln b/d - najwyżej od lipca 2015 roku. Tak wynika ze środowych danych amerykańskiego Departamentu Energii (DoE).

Na dodatek kraje OPEC produkowały w lipcu najwięcej ropy w tym roku, więcej surowca dociera na rynki z Libii.

Te czynniki negatywnie wpływają na notowania ropy, której nie pomaga informacja, że zapasy ropy naftowej w USA spadły w ubiegłym tygodniu o 1,53 mln baryłek do 481,89 mln baryłek.

Rezerwy ropy w USA, nawet po tym spadku, są i tak o około 95 mln baryłek wyższe niż wynosi średnia pięcioletnia.

"Rajdy cen ropy na rynkach są bardzo kruche i jakakolwiek informacja o wyższej produkcji surowca w USA albo w OPEC jest dla obserwatorów rynku mocnym sygnałem, że notowania ropy mogą spadać" - ocenia Barnabas Gan, ekonomista Oversea-Chinese Banking Corp. w Singapurze.

W czwartek ropa w USA straciła 56 centów, czyli 1,1 proc., do 49,03 USD/b.

Analitycy Barclays oceniają, że jest mało prawdopodobne, aby czynniki, które wspierały notowania ropy w lipcu, utrzymały się.

Bank podtrzymuje prognozę ceny ropy Brent w III kw. na poziomie 49 USD za baryłkę.

Lepszy może okazać się IV kwartał, gdy ceny ropy mogą zwyżkować do średnio 54 USD za baryłkę, zakładając jednak, że zapasy ropy w USA będą nadal spadać, OPEC zachowa dyscyplinę, a ropy z Wenezueli będzie mniej - wskazują analitycy Barclays.(PAP Biznes)