Odpowiednie regulacje znajdą się w potężnym projekcie nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. Jak zapowiada w wywiadzie dla DGP Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, dokument powinien trafić do konsultacji jeszcze w czasie wakacji.

Zmiany miałyby polegać na wprowadzeniu do k.p.c. instytucji nadużycia prawa procesowego. Ma to być skuteczne narzędzie, które pozwoli tępić sądowych pieniaczy. – Sędzia będzie mógł wreszcie zareagować, gdy strona wykorzystuje niezgodnie z przeznaczeniem swoje uprawnienia procesowe, z reguły w celu obstrukcyjnym – tłumaczy wiceminister.

Założenie jest takie, aby sądy nie musiały dokonywać tych wszystkich czynności, które normalnie trzeba wykonać, gdy wpływa do nich pismo, a już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to np. zażalenie, a jedynie jego pozór. Bo jak mówią sami orzekający: „Każdy sąd ma swoich cwaniaków”. – Ale chodzi też o ludzi chorych psychicznie, którzy zarzucają sądy setkami nieuzasadnionych pism. Sąd w takich przypadkach ma związane ręce i musi z pełną powagą pochylać się nad pozwami opartymi na przekonaniu autora, że jest nękany np. promieniami z kosmosu, lub rozpoznawać czterdzieste siódme zażalenie– przekonuje Łukasz Piebiak. Resort liczy, że na skutek wprowadzenia zmian problem pieniactwa w sądach zniknie w ciągu dwóch lat od ich wejścia w życie. Sławomir Pałka, sędzia Sądu Rejonowego w Oławie, członek Krajowej Rady Sądownictwa, określa propozycję jako ciekawą. Jednocześnie ostrzega przed hurraoptymizmem.

– Z ostateczną oceną trzeba poczekać, aż pojawi się projekt. Dopiero wówczas będziemy mogli stwierdzić, czy rzeczywiście będzie to skuteczne narzędzie, czy też zostanie ono skonstruowane w taki sposób, że będzie łatwo je obejść – podkreśla.

>>> Czytaj też: Sztuka a nie sztuczka. Czy rząd rzeczywiście uszczelnił system podatkowy?