Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) wraz z Chinami przyjęło w niedzielę na szczycie w Manili nowe wytyczne dotyczące postępowania odnośnie Morza Południowochińskiego.

"Postrzegałbym, to co działo się w Manili jako próbę dyplomatycznego rozwiązania tego sporu" - stwierdził Zapała. Zwrócił jednak uwagę, że przyjęte wytyczne z dyplomatycznego puntu widzenia stanowią "rozmytą formułę". "Trudno nazwać to umową międzynarodową, to bardziej kodeks postępowania" - ocenił.

"To z jednej strony świadczy o tym, że sąsiedzi Chin, uznający ich dominującą pozycję, nie są tak naprawdę jednoznaczni w tej ocenie" - uważa politolog. Dodaje, że "wiemy z relacji tych, którzy śledzili spotkanie ministrów spraw zagranicznych ASEAN w Manili, że Wietnam naciskał na to, żeby przyjąć bardziej twarde stanowisko wobec Chin".

Jednocześnie - jak przekonuje Zapała - w tej chwili to Filipiny, które do niedawna łączyły bliskie relacje z USA, są zwolennikiem miękkiego stanowiska. Jego zdaniem to próba "nowego otwarcia" w relacjach między Filipinami a Chinami dokonywana przez wybranego w ubiegłym roku na stanowisko prezydenta Duterte. "Duterte zmienia, czy próbuje zmienić swoje relacje z Chinami i próbuje zminimalizować rolę Stanów Zjednoczonych w tej części świata" - powiedział Zapała.

"Z tym związane są te ostatnie słowa dotyczące tego, żeby Stany Zjednoczone nie mieszały się w konflikty terytorialne między Chinami a państwami Morza Południowochińskiego" - dodał ekspert. Jego zdaniem jest to postrzegane przez część państw ASEAN jako zagrożenie. "Realnie patrząc to Stany Zjednoczone, ich nacisk dyplomatyczny, ale przede wszystkim ich obecność militarna może sprawić, że Chińczycy nie zdecydują się na rozwiązania siłowe. Tak jak nie decydują się na rozwiązania siłowe wobec Tajwanu" - podsumował dr Bartłomiej Zapała.

Chiny deklarują suwerenność nad znacznymi akwenami Morza Południowochińskiego, co ma wynikać z uznawania położonych na nim Wysp Paracelskich oraz archipelagu Spratly za własne terytorium. Roszczeń tych nie uznają inne państwa regionu ani Stany Zjednoczone.

W lipcu ub.r. Filipiny świętowały zwycięstwo po werdykcie Stałego Trybunału Arbitrażowego w Hadze, który odrzucił wszystkie terytorialne roszczenia Chin na Morzu Południowochińskim.

Duterte po spotkaniu w Pekinie w połowie maja z prezydentem Chin Xi Jinpingiem oświadczył, iż chiński przywódca zagroził Filipinom wojną o sporne Morze Południowochińskie, gdy władze w Manili potwierdziły chęć prowadzenia na tym akwenie odwiertów ropy. Od początku kadencji, czyli od połowy 2016 roku, Duterte jest krytykowany za zbyt pobłażliwe stanowisko wobec Chin w sprawie roszczeń terytorialnych na Morzu Południowochińskim.

Dr Zapała: prezydent Filipin próbuje zminimalizować rolę USA w Azji Płd.-Wsch.

więcej
Wideo