Coraz mniej kobiet trudni się prostytucją uliczną, przydrożną i świadczoną w agencjach towarzyskich. Zresztą liczba tych ostatnich przybytków też spada. Tak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, który szacuje dochody sutenerów i ochroniarzy kobiet (badania nie obejmują mężczyzn) trudniących się nierządem. Według ostatnich dostępnych statystyk w 2015 r. uzyskali oni od „zatrudnionych” 720 mln zł – o 140 mln zł mniej niż w roku poprzednim.

Dane o spadku liczby prostytutek nie dziwią seksuologa prof. Zbigniewa Izdebskiego. Jego zdaniem to efekt tego, że upowszechnił się internet, ułatwiający nawiązywanie kontaktów umożliwiających bezpłatne zaspokajanie potrzeb seksualnych. Agencje towarzyskie i panie „spod lasu” tracą więc klientów. Według szacunków prof. Mariusza Jędrzejki, dyrektora naukowego Centrum Profilaktyki Społecznej, w Polsce pracuje 6–8 tys. „klasycznych” prostytutek, wliczając w to cudzoziemki. Inne szacunki mówią jednak, że jest ich 10–20 tys.

Jak twierdzi prof. Jędrzejko, z jego badań wynika, że prostytutka agencyjna ma od 24 do 30 kontaktów seksualnych miesięcznie. Jej przeciętna stawka godzinowa wynosi 200 zł – w przypadku „tirówek” tylko 40 zł. Dużo droższe są panie trudniące się nierządem z tak zwanej pierwszej ligi. – Ich stawki wynoszą nawet 2,5 tys. euro za noc – mówi prof. Jędrzejko.

Ocenia on, że dochody, które trafiają do portfeli prostytutek, mogą być podobne do uzyskiwanych przez sutenerów i ochroniarzy kobiet świadczących usługi erotyczne. Dlatego, że przekazują one opiekunom haracz w wysokości średnio połowy dochodów – wyłączając prostytutki przy drogach, które muszą oddawać nawet 80 proc.

Część ekspertów zalicza do prostytucji także sponsoring. Z prostytucją łączy go to, że panie i panowie, którzy się na niego decydują, uprawiają seks za pieniądze bez zaangażowania emocjonalnego. Różnica polega na tym, że sponsorowane osoby same wybierają sobie partnera – zazwyczaj jednego – i ustalają warunki kontaktów. Prostytutki nie mają na ogół wyboru. I są zazwyczaj tańsze.

>>> Czytaj też: Używana bielizna za pokój. Na Wyspach kwitnie "mieszkaniowa prostytucja"

Dziewczynom za spełnianie ich erotycznych zachcianek sponsorzy często wynajmują mieszkanie, fundują wspólne podróże, łożą na imprezy, ubrania czy kosmetyki oraz wypłacają „kieszonkowe”. – Wynosi ono średnio 2–2,5 tys. zł miesięcznie – twierdzi na podstawie swoich badań prof. Elżbieta Michalska z Uniwersytetu Łódzkiego. Prof. Michalska szacuje, że stałym i doraźnym sponsoringiem objętych jest już ok. 20 proc., czyli ponad 100 tys. studentek.

Dochody sutenerów GUS szacuje jako udział w dochodach uzyskiwanych bezpośrednio przez osoby świadczące usługi seksualne, przy czym danych na ich temat nie publikuje. Podobnie jak większość krajowych urzędów statystycznych państw UE nie prowadzi bowiem własnych badań w tej sprawie. Eksperci urzędu analizują natomiast raporty międzynarodowej organizacji TAMPEP, dane MSWiA oraz fundacji La Strada. Ceny świadczonych usług czerpią z badań firmy Sedlak & Sedlak. Pracownicy Ośrodka Badań Gospodarki Nieobserwowalnej funkcjonującego w Urzędzie Statystycznym w Kielcach analizują także dane policyjne dotyczące liczby osób skazanych za sutenerstwo.

Wszystko to służy m.in. spełnieniu zaleceń Eurostatu – europejskiego biura statystycznego, według którego dochody z prostytucji powinny być ujmowane w wyliczeniach produktu krajowego brutto. Prostytucja jest w Polsce legalna, dlatego dochody z niej są zaliczane do szarej strefy i łączone z pozostałymi dochodami z tytułu pracy nierejestrowanej m.in. w przemyśle, budownictwie, handlu, transporcie. Z kolei dochody z sutenerstwa są uwzględniane w nielegalnej części gospodarki. Zgodnie z prawem czerpanie zysków z usług seksualnych świadczonych przez inną osobę lub nakłanianie jej do uprawiania prostytucji podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Natomiast sprzedawanie własnego ciała jest nie tylko legalne, ale i nieopodatkowane. I nie zanosi się, aby to się zmieniło. „Prostytucja jakkolwiek nie jest zabroniona przez prawo, to jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego oraz z normami moralnymi powszechnie akceptowanymi w społeczeństwie. Nie może więc być przedmiotem prawnie skutecznej umowy, a zgodnie z regulacją zawartą w art. 2 ust. 1 pkt 4 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych przychody z takiej działalności nie podlegają podatkowi dochodowemu” – stwierdziło biuro prasowe resortu finansów w odpowiedzi na pytanie DGP, czy ministerstwo prowadzi prace związane z ewentualnym opodatkowaniem prostytucji.

>>> Polecamy: Rybiński: Prostytucja, hazard i narkotyki powiększą PKB Polski