– Angela Merkel może jest najpotężniejszym politykiem, ale jest kilku prezesów dużych firm, którzy decydują, gdzie ona ma polecieć. Dziś światem rządzą koncerny – mówił Marek Magierowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych na panelu Doświadczenia i wyzwania dyplomacji ekonomicznej podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Zastanawiano się, jak wspierać polskie firmy za granicą, co mogłoby być rozpoznawalną na świecie polską marką i jak zaangażować Polonię w promowanie polskiej gospodarki.

Studenci i dyplomacja

Zdaniem Magierowskiego gdyby spojrzeć na listę 500 największych amerykańskich firm, bylibyśmy zawiedzeni, jak mało w ich władzach jest polsko brzmiących nazwisk. – Powinniśmy wspierać polskich studentów za granicami, którzy mogliby wejść do zarządów dużych firm – zalecał.

Jerzy Kwieciński, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, przekonywał, że Amerykanie i Niemcy promują się na świecie właśnie poprzez swoje duże firmy i ich produkty. – Szukamy takich czempionów u nas i jest ich trochę. Rolą administracji jest stworzenie odpowiednich ram, żeby one się rozwijały, to priorytet rządu – mówił Kwieciński. Twierdził, że w niektórych rządach zakazane było wspieranie firm. – Zwracano mi wtedy uwagę, że nasza dyplomacja przypomina tę z XIX w. Dyplomacja musi być gospodarcza. Dlatego MSZ odpowiada za promocję Polski, ale za promocję gospodarki współodpowiedzalne jest Ministerstwo Rozwoju – zapewniał. Opowiadał o polskiej firmie, która przez pół roku negocjowała zagraniczny kontrakt, konkurując z niemiecką, którą wspierali niemieccy ministrowie. – Oni mieli wsparcie, my byliśmy sami – skarżyli się przedstawiciele polskiego przedsiębiorstwa.

Magierowski zapewniał, że jako dyplomata nie ma oporu, żeby rozmawiać z delegacjami z różnych krajów o konkretnych produktach polskich firm. – Jestem jak komiwojażer – mówił.

Stanisław Karczewski, marszałek Senatu, uważa, że powinniśmy budować swój prestiż na świecie przez dyplomację. – Poprzedni minister zamykał placówki dyplomatyczne i to było szkodnictwo. Nawet jeśli gdzieś trzeba było je zamknąć, to należało otwierać nowe gdzie indziej – mówił. Jego zdaniem ważną rolę w promowaniu gospodarki powinna odegrać Polonia.

Działać razem

– 40 proc. Polaków mieszka za granicą. Trzeba zaktywizować Polonię, która w wielu miejscach jest skłócona. Jeśli nie może się dogadać w USA, we Francji i Wielkiej Brytanii, to rozmawiajmy o tym w kraju. Naszą rolą jest osiąganie konsensusu – powiedział marszałek Karczewski.

Tomasz Pisula, prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu opowiadał, że planuje zrobić forum polskich izb gospodarczych na świecie. Prosił marszałka Karczewskiego, żeby Senat właczył się w ten projekt.

Radosław Domagalski-Łabe?dzki, prezes zarza?du KGHM Polska Miedz´ SA, zwro´cił uwage?, z˙e jednym z podstawo- wych problemo´w polskiego biznesu, kto´ry chce wyjs´c´ poza granice kraju, jest bariera wiedzy o innych rynkach. Zaoferował, z˙e KGHM wsze?dzie, gdzie działa be?dzie sie? dzielił swoja? wiedza? i starał integrowac´ polski biznes– w Chile, Chinach, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Kombinat chce tez˙ wprowa- dzac´ polskie rmy na inne rynki jako poddostawco´w, tak jak robia? to Niemcy. – Inwestujemy 5 mld dol. za granica?, to my wymuszamy warunki inwestycji. Inne firmy, kto´re działaja? na mniejsza? skale,? nie maja? takich moz˙liwos´ci. KGHM chce je wspierac´ – mo´wił.

Polskie specjalności

Marszałek Karczewski zastanawiał się, co może być naszą rozpoznawalną na świecie marką. Kiedyś made in Poland kojarzyło się jego zdaniem z Wyborową, Żubrówką i Krakusem. – Światową marką była kiedyś Nokia, ale dziś w kieszeniach nikt nie ma jej telefonów. Gdybyśmy jednak zerknęli na nasze zegarki, to większość pewnie będzie szwajcarskich – to jest marka – mówił.

Kwieciński z resortu rozwoju opowiadał o polskim producencie szkła, który podczas wycieczki na Bliski Wschód zobaczył w sklepie swój produkt i się zdziwił, bo jego cena odpowiadała równowartości 1,8 tys. zł, choć on sprzedał go niemieckiemu partnerowi za 20 zł.

Szef PAIiH przekonywał, że Niemcy nie mają problemu, żeby składać z polskich komponentów produkty i sprzedawać je pod swoją marką z – jak to nazwał – wartością emocjonalną. – My nie rozumiemy, jak wartościowe są nasze produkty. Namawiamy polskie firmy, żeby umieszczały na swoich polską flagę. Na rynku chińskim lepiej może napisać na produkcie made in EU, bo krótkofalowo to może być korzystne, ale w dłuższym terminie więcej skorzystamy jeśli będziemy umieszczać polską flagę – przekonywał.

Magierowski wskazywał na polskie gry komputerowe, które jego zdaniem mają niewiarygodny potencjał. – Netflix robi serial o Wiedźminie, ale co zrobić, żeby on się kojarzył z Polską – pytał.

Zdaniem prezesa KGHM wypromowanie polskiej marki to proces nie na 2–3 lata, tylko na dekady, ale ten trud trzeba podjąć.