Macierewicz w TV Republika był pytany o rozpoczęte w czwartek manewry Zapad 2017, które odbywają się na Białorusi, Morzu Bałtyckim, na zachodzie Rosji i w obwodzie kaliningradzkim.

"Rosja przygotowuje się do działań, które obejmują całą flankę wschodnią NATO, choć ze szczególnym uwzględnieniem ataku na Litwę, Ukrainę i Polskę, ale także rozszerza swoje działania na Morze Śródziemne. Jeżeli chodzi o okręty podwodne, to przewiduje także wejście na ten akwen" - podkreślił szef MON.

"To są rzeczywiście największe ćwiczenia od wielu lat. Nie wiem, czy nie największe w ogóle, jakie Rosja przeprowadza na naszej flance wschodniej, mające wybitnie ofensywny, agresywny charakter i przygotowane tak, żeby móc ewentualnie bezpośrednio z ćwiczeń przejść do działań bojowych" - powiedział Macierewicz. "Ja nie sądzę, by mogło do czegoś takiego dojść, nic na to nie wskazuje, ale taka jest struktura tego działania" - dodał minister.

W jego ocenie chodzi o wywarcie psychologicznego efektu zastraszenia na zachodnich elitach. W tym kontekście zwrócił uwagę, że niebawem w Niemczech odbędą się wybory parlamentarne. "Niemcy są od wielu dziesiątków lat głównym obiektem presji rosyjskiej, bo zdobycie przychylności, aprobaty Niemiec de facto zmienia całą strukturę europejską" - powiedział.

"Ale z drugiej strony te ćwiczenia sprawiają, że armia rosyjska będzie miała takie zdolności" - podkreślił szef MON. "Aspektem istotnym jest dążenie do tego, by posiadać siłę zbrojną gotową do realnego działania. Tego Rosjanie nie ukrywają, wręcz eksponują ten element quasi potęgi, quasi siły" - zaznaczył.

Macierewicz zauważył, że w zestawieniu możliwościami NATO to są siły niewystarczające do skutecznego zaatakowania. Może to jednak wykorzystać - jak dowodził - do zrobienia wrażenia na niedoświadczonych politykach bądź takich politykach, którzy chcą wykorzystać ten element presji do swojej gry wewnętrznej - jak to się w jego ocenie dzieje w Niemczech. (PAP)