Ekspert od Europy Środkowej Jean-Yves Potel uznał, że było to dobre przemówienie, w którym Macron zawarł „wizję i metodę” dla Unii Europejskiej, „co jest nowością”. Podkreślił, że mówiąc o Europie różnych szybkości, Macron tłumaczył, że „awangarda europejska” nie oznacza wykluczenia kogokolwiek.

Zdaniem eksperta propozycja Macrona, by liczbę komisarzy europejskich zredukować do 15, oznacza zamiar ograniczenia zasady jednomyślności w UE.

Propozycje rozwoju i strukturyzacji wspólnej obrony, będące „wyciągnięciem ręki” w stronę Warszawy, powinny, zdaniem Potela, zostać dobrze przyjęte w Polsce.

Natomiast gratulacje dla wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa w połączeniu ze stwierdzeniem, że gdy chodzi o demokrację, nie może być dwóch szybkości w Europie, „mogą być odczytane jako ostrzeżenie skierowane do władz polskich i węgierskich” - uważa Potel.

Projekty wspólnego budżetu strefy euro i mianowanie dla niej ministra finansów politolog Dominique Reynie określił jako nierealne. „Mimo niewątpliwej sympatii, jaką wykazuje dla Macrona Angela Merkel, ani przez chwilę nie akceptowała ona tego pomysłu. Po wyborach, które zmuszają ją do akrobatycznych negocjacji koalicyjnych, będzie na nie całkiem głucha” - powiedział.

Komentujący często wydarzenia polityczne filozof Paul Thibaud uznał wystąpienie Macrona za „kolejne powtórzenie tego, co nazwać można skorowidzem dobrych intencji”.

„Żałować wypada – podkreślił Thibaud – że Emmanuel Macron pozostaje na linii swych poprzedników, unikając zasadniczej kwestii, jaką jest stosunek prawowitości europejskiej wobec prawowitości narodowej. Jego projekty mogą się przyczynić do zrujnowania prawowitości narodowej, nie legitymizując przy tym Europy”.

„Komu podlegać ma wspólna straż (policja) graniczna proponowana przez Macrona?” – pytał filozof, stwierdzając, że „policjanci nie podlegający żadnemu rządowi to perspektywa niepokojąca”.

Z Paryża Ludwik Lewin (PAP)