Ostatnie wybory do Bundestagu nie wywołały tak wielu emocji jak ubiegłoroczne referendum ws. Brexitu, czy też tegoroczne wybory prezydenckie we Francji. Zwycięstwo CDU/CSU wydawało się być formalnością. Pewnym zaskoczeniem może być bardzo dobry wynik ultraprawicowej AFD, choć w gruncie rzeczy ten wpisał się w obecne trendy polityczne w Europie. Angela Merkel ponownie zostanie kanclerzem Niemiec. Tym razem jednak stoi przed nią nie lada wyzwanie, bowiem w związku z brakiem chęci SPD do utworzenia koalicji, pani kanclerz będzie musiała porozumieć się z FDP i Zielonymi (tzw. koalicja jamajska). Tymczasem różnice w poglądach niniejszych ugrupowań w pewnych kwestiach są bardzo wyraźne. Co to oznacza dla polskiej gospodarki?

Odpowiedź na tytułowe pytanie wydaje się być krótka: niewiele. W kwestiach gospodarczych raczej nie należy oczekiwać jakichkolwiek zmian. Kondycja polskiej gospodarki w bardzo istotnym stopniu zależy od koniunktury w Niemczech, co wynika z bogatych relacji handlowych oraz z licznych powiązań kapitałowych w sferze prywatnej między oboma krajami. W dobie globalizacji oraz Unii Europejskiej niniejsze zależności nie znikną, zwłaszcza że Angela Merkel znana jest jako osoba szczególnie wspierająca niemiecki biznes. Co więcej warto dodać, że polski wątek w niemieckiej kampanii wyborczej był naprawdę znikomy w przypadku niemal wszystkich ugrupowań, toteż nie należy oczekiwać jakiś diametralnych zmian w niemieckiej polityce wobec Polski.

>>> Czytaj też: "Washington Post": Rosja odegrała rolę w sukcesie wyborczym AfD

Można wskazać obszar, w którym wyniki wyborów wydają się być korzystne z perspektywy Polski. Nowa koalicja może okazać się siłą przeciwko postulatom Emmanuela Macrona dotyczących dalszego kształtu polityki europejskiej. Prezydent Francji chce przyspieszyć integrację UE oraz jest zwolennikiem Europy wielu prędkości. To dobra wiadomość dla Polski, która póki co nie kwapi się do przyjęcia euro oraz jest największym beneficjentem wspólnego budżetu UE.

Z drugiej strony, potencjalną koalicję jamajską należy postrzegać jako zdecydowanie proimigrancką. Do tej pory polska niechęć do przyjmowania uchodźców uchodziła na sucho naszym władzom. Jednak niewykluczone, że stosunek Niemiec w tej kwestii może się zaostrzyć, a to nieco mniej dobre wiadomości dla polskiego rządu, który przyjmuje postawę antyimigrancką. Warto poruszyć także temat reparacji wojennych, o którym ostatnio dosyć głośno. W tym aspekcie, niezależnie od wyników niemieckich wyborów sprawa jest jasna – nasi zachodni sąsiedzi zrobią wszystko, aby nie wypłacić tych odszkodowań.

Inną istotną kwestią jest wątek naruszania praworządności w Polsce. Niemcy mają sporo do powiedzenie w tym temacie w organach unijnych. Póki co, aspekt ten nie ciążył w szczególny sposób złotemu, czy też polskim obligacjom. Jednak dla Angeli Merkel wartości unijne i demokratycznie są bardzo ważne. Choć w ostatnich tygodniach niniejszy temat znajdował się na drugim planie, to po wyborach może ponownie zyskać na znaczeniu, tym bardziej jeżeli spór o reformę polskiego sądownictwa nie zostanie rozwiązany.

Mimo wszystko wyniki do Bundestagu należy ocenić pozytywnie z polskiej perspektywy, zwłaszcza że dodatkowo nie należy oczekiwać zmian w niemieckiej polityce zagranicznej. Oczywiście nie można wykluczyć, że potencjalna koalicja jamajska nie zostanie zawiązana, a to w przypadku podtrzymania decyzji o przejściu SPD do opozycji będzie oznaczało kolejne wybory. Taki scenariusz wydaje się jednak mało prawdopodobny w dojrzałych i stabilnych politycznie Niemczech. Dlatego też wiele wskazuje na to, że nasi zachodni sąsiedzi rozpoczną nowy etap, bowiem w Bundestagu pojawi się silna opozycja. To zapewne nieco utrudni pracę Angeli Merkel, która powinna potraktować zakończone właśnie wybory jako lampkę ostrzegawczą – następnym razem, gdy Niemcy pójdą do urn wyborczych o zwycięstwo CDU/CSU może być jeszcze trudniej.

>>> Czytaj też: "FT": Macron łagodzi tarcia z Berlinem. Nie obawia się oporu mniejszych państw

Autor: Adrian Apanel, MM Prime TFI S.A.