Kto powinien znaleźć się na liście lektur, a kto powinien wylecieć?

Jeśli mam mówić za siebie, to mnie przeszkadza jeden z poetów, pan Rymkiewicz.

Oczywiście zna pani poezję Jarosława Marka Rymkiewicza?

No ja wiem, że to wybitny poeta, ale przeszkadzają mi jego dzisiejsze wypowiedzi i wiersze o Platformie Obywatelskiej.

Podziwu godna szczerość.

Zawsze jestem szczera.

Nieważna poezja, ważne poglądy?

Nie można tak tego rozdzielać.

To niewielu twórców by się ostało, bo albo oddawali dzieci do przytułku, albo byli dziwkarzami, albo flirtowali z nazizmem lub komunizmem.

Nie możemy mówić o planie na polską szkołę tylko w kontekście lektur.

A propos, ma pani czas czytać książki?

Teraz czytam "Populizm", nie pamiętam autorki opracowania.

A jakieś powieści?

Właśnie skończyłam "Annę Kareninę".

Ale autora pani pamięta?

(cisza) Bułhakow?

Nie, ale też Rosjanin. Lew Tołstoj.

Oczywiście, Tołstoj! Będę wdzięczna.

Nie ma mowy, każdy się może pomylić. Ja zawsze zapominam nazwiska. Wracając do "Anny Kareniny". Płakała pani?

Czy płakałam? Ryczałam jak bóbr.

Ja płakałem tylko przy "Winnetou". Miałem jedenaście lat. Myślałem, że przyzna się pani do kryminałów.

Ostatnio dostałam od Michała Boniego "Spisek", political fiction ze starożytności. I tu znam nazwisko autora - Harris - ale nie pamiętam imienia.

Jeśli to ten Harris, o którym myślę, to Robert.

Rzeczywiście, Robert, dziękuję. Ale nie chcę rozmawiać tylko o lekturach. O edukacji powinniśmy rozmawiać tak bardziej otwarcie. Dla mnie największą wartością jest wolność, wszelka wolność i szkoła nie powinna zabijać wolności wypowiedzi, musi uczyć krytycznego myślenia.

Antykomor myślał krytycznie i skorzystał z wolności wypowiedzi, więc trafił do aresztu.

Kto?

Bloger, który niewybrednie krytykował prezydenta Bronisława Komorowskiego i PO.

Nie wiem kim był Antykomor, ale ja nie przypominam sobie bym kogokolwiek zamykała.

Całość wywiadu w piątkowym Magazynie DGP