Władzom Węgier nie podoba się, że ustawa oświatowa przewiduje, iż jedynym językiem wykładowym na Ukrainie staje się ukraiński. Ich zdaniem uderza to w mniejszość węgierską w tym kraju. Szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto zapowiedział, że Ukrainę ten krok "zaboli".

"Wezwałem na konsultacje ambasador Ukrainy na Węgrzech Lubow Nepop w związku z reakcją strony węgierskiej na nową ustawę o oświacie. Stanowisko Ukrainy wobec stosunków z Węgrami nie uległo zmianie: jesteśmy gotowi do konstruktywnej dyskusji nad tymi kwestiami" – napisał Klimkin na Twitterze w czwartek wieczorem.

Występując później w programie telewizyjnym minister poinformował, że Ukraina przesłała ustawę o oświacie do oceny w Komisji Weneckiej oraz że liczy, iż wątpliwości dotyczące tego dokumentu uda się omówić w bezpośredniej rozmowie z ministrami spraw zagranicznych i edukacji Węgier.

"Sądzę, że na obecnym etapie nie przekonamy większości polityków węgierskich, gdyż sprawa ta balansuje na granicy racjonalności. Uważam jednak, że trzeba o tym rozmawiać, gdyż inaczej stanie się to skomplikowaną kwestią w naszych stosunkach ze społecznością na Zakarpaciu" – powiedział Klimkin.

Na Ukrainie mieszka ok. 150-tysięczna mniejszość węgierska, głównie na Zakarpaciu, w pasie przylegającym do granicy z Węgrami. Przeciwko ukraińskie ustawie oświatowej zaprotestowały też Rumunia, Bułgaria i Rosja. Polskie MSZ oświadczyło, że "będzie uważnie obserwować proces wdrożenia ustawy w życie i podejmie wszelkie niezbędne działania, by zapewnić Polakom na Ukrainie dostęp do nauki w języku polskim".

Nowa ustawa oświatowa przewiduje, że mniejszości narodowe mają zagwarantowane prawo do nauczania w językach ojczystych w przedszkolach państwowych i klasach początkowych. Na późniejszym etapie głównym językiem wykładowym ma być jednak ukraiński. "Człowiek, który kończy ukraińską szkołę, powinien władać językiem ukraińskim" - mówi prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

>>> Czytaj też: W gospodarce dzieją się rzeczy, których po 1989 r. nie doświadczaliśmy nigdy