1 października w życie weszły przepisy, które przywracają wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Jest to powrót do stanu sprzed reformy z 2012 r., która wprowadziła stopniowe podwyższanie wieku emerytalnego do 67 lat bez względu na płeć. ZUS spodziewa się, że w ostatnim kwartale tego roku na emeryturę może przejść ok. 331 tys. osób.

Morawiecki w poniedziałek był pytany o skutki tej reformy podczas konferencji prasowej w firmie logistycznej Chomar w podwrocławskich Pietrzykowicach. „To fundamentalne, ważne pytanie, co do którego mamy dopiero pewne przewidywania, ponieważ dopiero co nowe regulacje weszły w życie” - mówił.

Wicepremier przypomniał, że dodatkowo uprawnionych do przejścia na emeryturę w związku z obniżką wieku jest 415 tys. osób. „Szacowaliśmy, że odejdzie na emeryturę ok. 330 tys. osób, czyli ponad 80 proc. z tej liczby” - mówił.

Dodał, że obecnie na rynku pracy brakuje pracowników w wielu branżach. „Zatem wszystkich tych, którzy mają siłę pracować, zachęcałbym, by jednak pozostali na rynku pracy, mimo obniżenia wieku emerytalnego” - mówił.

Wicepremier podkreślił, że w przyszłorocznym budżecie w związku z obniżeniem wieku emerytalnego zarezerwowano dodatkowo 10 mld zł. „Każde zmniejszenie liczby osób odchodzących na emeryturę oznacza oszczędności dla budżetu” - mówił.

Podkreślił również, że istotne jest także to, aby doświadczeni pracownicy pozostawali na rynku pracy. „Mogą się oni dzielić wiedzą z młodymi ludźmi, przede wszystkim w branżach, w których nie wykonuje się ciężkich prac fizycznych. Jeżeli jednak zdecydują się oni odejść na emeryturę, to jesteśmy na to przygotowani” - mówił Morawiecki.

>>> Czytaj też: Dane ZUS i badania potwierdzają: Polacy nie palą się do ucieczki na emeryturę