Glaser jednak nie zrezygnuje i w poniedziałek oświadczył: "Jestem wzorowym demokratą". Jego wcześniejsze uwagi o islamie są - jak twierdzi - wykorzystywane przez politycznych przeciwników do prób izolowania AfD.

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" poinformował o stanowisku SPD, FDP, Zielonych i Lewicy. Przedstawiciele tych partii zapowiedzieli, że nie poprą w głosowaniu kandydatury Glasera, co może uniemożliwić jego wybór.

Glaser kwestionował we wcześniejszych wywiadach prawo muzułmanów do wolności wyznania. Polityk AfD uzasadniał swoją postawę twierdząc, że islam nie jest religią, lecz polityczną ideologią i dlatego niemożliwe jest odróżnienie muzułmanów od islamistów.

"Kto podważa wolność wyznania, ten sam się dyskwalifikuje. Nie mogę takiej osoby wybrać" - oświadczył szef klubu parlamentarnego Zielonych Cem Oezdemir.

Każdy klub parlamentarny w Bundestagu ma prawo do zgłoszenia kandydatury na wiceprzewodniczącego Bundestagu. Każdy kandydat musi jednak w głosowaniu otrzymać poparcie zwykłej większości posłów.

Niemieckie media zwracają uwagę, że spór o stanowisko wiceszefa parlamentu jest zapowiedzią ostrych konfliktów po wejściu do AfD do Bundestagu. Jej przeciwnicy zarzucają temu ugrupowaniu tendencje nacjonalistyczne i kontakty ze skrajną prawicą. Jednym z przejawów ostracyzmu jest to, że żaden klub parlamentarny nie chce zasiadać obok AfD.

"Der Spiegel" pisze, że pozostałe partie zamierzają zablokować dążenia AfD do objęcia przewodnictwa w komisji kultury odpowiedzialnej za politykę historyczną i opiekę nad miejscami pamięci. Czołowy polityk AfD Bjoern Hoecke krytykował w styczniu swoich rodaków za to, że jako jedyny naród na świecie zbudowali w sercu swojej stolicy "pomnik hańby". Hoecke miał na myśli Pomnik Ofiar Holokaustu w Berlinie.

Decyzje o obsadzeniu stanowiska przewodniczącego Bundestagu i jego zastępców zapadną na pierwszym posiedzeniu parlamentu, które ma odbyć się najpóźniej 24 października.

Z Berlina Jacek Lepiarz (PAP)