Brak obecności czy brak wyraźnego głosu prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz na posiedzeniach komisji weryfikacyjnej osłabia jej pozycję - uważa szef PO Grzegorz Schetyna. Liczy, że czwartkowa decyzja NSA rozstrzygnie spór kompetencyjny między komisją a prezydent stolicy.

O komentarz do słów przewodniczącego Platformy Obywatelskiej PAP poprosiła politologa prof. UW Rafała Chwedoruka.

„Nie ulega to dla mnie wątpliwości, że mamy do czynienia ze zdystansowaniem się PO w stosunku do Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pamiętajmy, że lider każdej partii, gdy okazuje się, że ktoś z istotnych działaczy jest uwikłany w skomplikowane kwestie, grozi mu skandal czy to odpowiedzialność prawna, z jednej strony musi przedstawiać się ogółowi obywateli jako wzór praworządności, podkreślać równość obywateli wobec prawa i to, że nikt nie może być uprzywilejowany z tego tytułu, że jest kimś znanym, z drugiej zaś w każdej wspólnocie politycznej lojalność jest niezbędną wartością, pojawia się więc często odruch obrony partyjnego kolegi. Sprawa reprywatyzacji ciągnie się przez całe lata, na czas kadencji obecnego lidera PO przypada finał tego wszystkiego, więc pewnie Grzegorz Schetyna nie miał wcześniej możliwości moderowania tej sytuacji ze strony partii” - powiedział prof. Chwedoruk.

Według politologa „sytuacja z aferą reprywatyzacyjną jest dla PO trudna”.

„Pojawienie się przed komisją przygotowanej prezydent w towarzystwie kompetentnych prawników ratusza pozwoliłoby chociaż trochę ograniczyć wizerunkowe straty z tym związane, zwłaszcza że dla PO prezydentura Warszawy jest jedną z najważniejszych kwestii w kontekście przyszłorocznych wyborów” - podkreślił prof. Rafał Chwedoruk.

Rozmówca PAP stwierdził, że koszt wiceszefowania Platformie Obywatelskiej przez Hannę Gronkiewicz-Waltz dla całej partii „nie ma większego znaczenia, ponieważ partia ta kumuluje w sobie największą część wyborców, którzy się orientują przeciwko PiS. Olbrzymia część tych wyborców nie odeszła od PO mimo ujawniania całej afery”.

„Może to mieć jednak pewne znaczenie w kontekście wyborów samorządowych, szczególnie prezydenckich w Warszawie, tzn. ułatwia to wystawienie przez inne niż PO podmioty, np. Nowoczesną, swojego kandydata. W sytuacji, gdy nie byłoby tej afery, to wówczas PO mogłaby powiedzieć do opinii publicznej: +nie powinno się wystawiać innego niż nasz kandydata w imieniu opozycji, ponieważ my jesteśmy najwięksi, będziemy mieli największe perspektywy na zwycięstwo+. W tej sytuacji inne partie opozycyjne mogą się bronić argumentem, że kwestia reprywatyzacji z czasów rządów PO ogranicza ich szanse, więc powinien się pojawić kandydat spoza największej partii opozycji. Sondażowo, jak sądzę, w tej chwili w skali makro, ogólnopolskiej, to nie odgrywa większej roli, natomiast będzie kłopotliwe dla PO w czasie, gdy będą się toczyły dyskusje o tym, kto ma reprezentować opozycję, szczególnie gdyby zdarzyło się tak, że wybory byłyby jednoturowe” - powiedział prof. Rafał Chwedoruk.

Ekspert zapytany, czy sytuacja Hanny Gronkiewicz-Waltz może przedłożyć się na zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie zaznaczył, że „na pewno nie oddala to perspektywy zwycięstwa". "Prezydentura Lecha Kaczyńskiego w Warszawie była pewnym ewenementem, ponieważ Warszawa jest miastem liberalnym, choć z silnym komponentem prawicowym, jak na wielkość miasta. To wynika z tego, że do Warszawy sprowadzali się zawsze mieszkańcy konserwatywnego Mazowsza” - wyjaśnił.

„Prezydentura Lecha Kaczyńskiego była możliwa na skutek społecznej oceny prezydentury Pawła Piskorskiego i dezorganizacji środowisk liberalnych w tym okresie. Widać więc, że nie uczyni to marszałka Stanisława Karczewskiego faworytem nadchodzących wyborów, ale po pierwsze da PiS możliwość przypominania opinii publicznej i o tej sprawie i być może o tym, w jaki sposób prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz próbuje się bronić, nie stawiając się przed komisją. Po drugie, stworzy przesłanki dla podziału obozu liberalnego. A taki podział jest podstawowym warunkiem walki PiS o końcowe zwycięstwo” - podkreślił politolog.

Prof. UW Chwedoruk zaznaczył, że „w kontekście warszawskich wyborów samorządowych podział może odegrać korzystną dla PiS rolę. W takiej sytuacji, gdy orientacja liberalna z wielu historycznych powodów ma przewagę w skali miasta, to jeśli podmiot będący opozycyjny względem niego miałby wygrać, to byłoby to możliwe wyłącznie w sytuacji silnego konfliktu wewnętrznego w obozie liberalnym, który podzieli wyborców”.

„Kwestia jedno- i dwuturowych wyborów byłaby istotnym punktem odniesienia, tzn. druga tura daje pewną premię PO i reszcie liberalnej opozycji na zmobilizowanie przeciwko PiS”- zakończył rozmówca PAP. (PAP)

autor: Ewelina Steczkowska

edytor: Anna Dudzik, Jakub Pilarek