"Fakt" pisze, że kilka lat temu śledczy kwestionowali autentyczność dokumentu, którym posłużył się Długi, kupując kamienicę dla spółki S.L. Kraków od umierającego Abrahama Issachara Englarda. Brakowało na nim daty, nie wpisano miejsca wystawienia pełnomocnictwa.

Dziennik zacytował uzasadnienie umorzenia sprawy, z którego wynika, że "na dokumencie (pełnomocnictwie - PAP) widniał nieczytelny podpis wraz z przekładem tłumacza przysięgłego języka angielskiego". Prokuratura nie była w stanie stwierdzić, że dokument sfałszowano. W śledztwie zeznawał mec. Długi. Stwierdził, że braki w dokumencie oraz fakt, że nie znał właściciela, nie miały dla niego znaczenia - informuje gazeta.

Jak podaje "Fakt", teraz sprawa trafiła pod lupę kontrolerów z Prokuratury Krajowej. Zdaniem dziennika ustalili oni, że "prawowity właściciel nie mógł podpisać takiego pełnomocnictwa w 2002 roku w kancelarii notariusza w Izraelu, ponieważ od 2000 roku do swojej śmierci w 2005 roku przebywał nieprzerwanie w Centrum Medycznym w Izraelu, a od 2002 roku - na oddziale geriatrycznym". (PAP)