Według ekspertów PwC w internet rzeczy inwestuje dziś 60 proc. polskich firm, zaś za trzy lata będzie to 62 proc. przedsiębiorstw. "Na świecie jest to odpowiednio 73 proc.(obecnie) i 63 proc. za trzy lata" - wskazał Michał Kreczmar, dyrektor w zespole transformacji cyfrowej w PwC.

Jednocześnie, jak wynika z badania "Digital IQ. Cyfrowy wyścig firm", 24 proc. polskich przedsiębiorstw uważa za priorytet inwestowanie w robotykę (rozumianą jako automatyzacja powtarzalnych procesów produkcji). Za trzy lata inwestycje w ten rodzaj technologii wschodzącej deklaruje natomiast 44 proc. firm. Zaś w sztuczną inteligencję - 36 proc. (dziś) i 53 proc. (za trzy lata). "Intensywniej rozwijamy te rozwiązania niż świat" - podkreślił Kreczmar.

Jak wyjaśnił, to że Polska przoduje w eksploracji technologii wschodzących wynika m.in z rozwoju polskiej bankowości. "Polska bankowość jest znacznie nowocześniejsza niż zagraniczna. Inne branże dostrzegły to, że można wyprzedzić rynek i dokonać skoku technologicznego przez eksplorację technologii wschodzących" - ocenił.

Jak zauważyła Anna Sieńko, partner w PwC i lider zespołu Digital&Technology, w związku z rozwojem sztucznej inteligencji i robotyki znikną pewne zawody. "Niektóre znikną, ale jednocześnie firmy będą lepiej wykorzystywały kadry, którymi dysponują" - oceniła.

Jako przykład podała centrum obsługi telefonicznej, tzw. call center. "W Polsce już działają takie centra, w których telefony odbierają roboty. Potrafią umówić wizytę lekarską, odebrać reklamację, przyjąć zgłoszenie o awarii" - wyliczyła. Dodała, że mała liczebnie załoga złożona z ludzi "łączy się z klientem" dopiero wówczas, gdy "robot sobie nie radzi".

W ocenie Anny Szczeblewskiej, dyrektor w zespole People&Change w PwC, zanikać będą zawody związane z wykonywaniem rutynowych czynności. "Dlatego też tego typu zadania w pierwszej kolejności będą automatyzowane" - powiedziała.

Przykładem są np. firmy telekomunikacyjne, które odbierają dużą liczbę reklamacji. "Przychodzi pismo reklamacyjne, trzeba podpiąć do tego wszystkie faktury, trzeba podpiąć bilingi, które zostały wysłane, trzeba sprawdzić czy nie było rzeczywiście żadnej awarii. To wszystko może zrobić robot. A człowiek dostaje już tylko gotowy zestaw dokumentów" - wskazała Sieńko. Dodała, że praca przesuwa się wówczas na bardziej zaawansowane obszary.

Jednocześnie, jak zwrócili uwagę eksperci PwC, jeśli technologia ma być w firmie wszechobecna, "wszędzie, gdzie ma być technologia musi być bezpieczeństwo".

"A to jest temat ciągle (...) nie doceniany w Polsce" - wskazała Sieńko. Tymczasem, jak wynika z badania, "jedna godzina przestoju w produkcji może kosztować firmę nawet 1 mln euro.

Jako przykład podała firmę produkującą ciastka. "Hakerzy dokonali włamania na systemy producenta ciastek. Incydent spowodował, że przemysłowy system sterowania produkcją przestał funkcjonować, zmuszając firmę do dwutygodniowego przestoju. Ciasto zgromadzone w podajnikach taśmy produkcyjnej spowodowało bowiem całkowite zniszczenie linii produkcyjnej" - wskazała Sieńko.