W tym tygodniu podczas unijnego szczytu w Brukseli przywódcy 27 państw członkowskich mają omówić postęp w rozmowach na temat Brexitu. Do tej pory obie strony nie porozumiały się co do kwestii rozliczenia finansowego, co oznacza, że liderzy nie będą mogli na szczycie w tym tygodniu przejść do drugiej fazy negocjacji dotyczących przyszłych relacji UE z Wielką Brytanią.

W wywiadzie dla PAP brytyjski ambasador był pytany, czy możliwe jest, że stronom nie uda się porozumieć i Wielka Brytania opuści Wspólnotę bez umowy dotyczącej jej przyszłych relacji z UE.

"Istnieje ryzyko - mamy nadzieję, że bardzo odległe - że nie będzie porozumienia" - przyznał ambasador. "W niektórych mediach widzimy nagłówki, bardzo trafne, mówiące o tym, że brytyjski rząd przygotowuje także taki scenariusz. Nie byłoby jednak odpowiedzialne nie robić tego. Musimy wiedzieć, jak taki plan mógłby wyglądać. Ale nasza energia, w rządzie i wśród liderów politycznych, jest w pełni skoncentrowana na osiągnięciu tego porozumienia jak najszybciej. Powiem to po raz trzeci - chodzi o uzyskanie pewności dla naszych obywateli i przedsiębiorców. To będzie dobre dla wszystkich" - powiedział Knott.

"Chcemy tego uniknąć. Uważamy, że to najgorszy z możliwych scenariuszy dla wszystkich: dla Wielkiej Brytanii, brytyjskich obywateli, brytyjskiego biznesu. To najgorszy scenariusz dla UE, unijnych obywateli i unijnego biznesu. Chcemy zobaczyć nowe relacje pomiędzy Wielką Brytanią a Europą, inne, bo nie będziemy dłużej krajem członkowskim, będącym częścią czterech swobód i wspólnego rynku. Ale chcemy pozostać blisko" - mówił.

Według ambasadora Wielkiej Brytanii Londyn najpierw chce ustalić, jak będą wyglądały przyszłe relacje, potem dopiero będzie czas na rozmowę o rozliczeniu finansowym. Jak mówił, "nie możemy określić konkretnej kwoty, to będzie częścią negocjacji końcowych, w ogóle w negocjacjach jest tak, że o pieniądzach rozmawia się na końcu".

Jak podkreślił Knott, istnieje jednak możliwość posunięcia naprzód dyskusji w tym tygodniu. Proponujemy, aby zacząć rozmawiać o okresie przejściowym.

"Premier May we Florencji zaproponowała maksymalnie dwuletni okres, który pozwoliłby Wielkiej Brytanii na przejście z członkostwa do nowych, bliskich relacji. Uniknęlibyśmy w ten sposób nagłej zmiany, która poszczególne osoby - czy to Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, czy Brytyjczyków w Hiszpanii i Francji - przeniosłaby z dnia na dzień w nową rzeczywistość. Mielibyśmy czas na dostosowanie się do niej. Także biznes nie musiałby zmieniać wszystkiego, co do tej pory robił, z piątku na poniedziałek" - tłumaczył ambasador, nawiązując do propozycji złożonych przez szefową brytyjskiego rządu podczas wystąpienia we Florencji.

>>> Czytaj też: Boris Johnson do Polaków: Jesteście mile widziani w Wielkiej Brytanii