Postępowanie dotyczy możliwego przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków służbowych z lat 2008-2010 przez działających w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na rzecz spadkobierców nieruchomości, urzędników Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) w Warszawie oraz urzędników m.st. Warszawy, w tym - w b. Biurze Gospodarki Nieruchomościami.

Chodzi o wydawane decyzje administracyjne ws. nieruchomości Joteyki 13 (przejętej na mocy dekretu Bieruta) poprzez m.in. niewłaściwe zweryfikowanie na etapie wydawania decyzji, czy prawidłowo ustalono krąg uczestników postępowania dekretowego.

Badana jest też decyzja SKO w Warszawie z 2008 r. orzekająca, że orzeczenie administracyjne Prezydium Rady Narodowej m.st. Warszawy z 1955 r. o odmowie przyznania określonym osobom prawa własności czasowej do gruntu - w części odnoszącej się do sprzedanych lokali mieszkalnych - wydano z naruszeniem prawa; w pozostałej części SKO stwierdziło nieważność orzeczenia z 1955 r. "Skutkowało to przekazaniem niesprzedanej części budynku na rzecz spadkobierców tej nieruchomości w sposób naruszający przepisy prawa" - dodała prokuratura.

Postępowanie to prowadzone jest "w sprawie", a nie przeciw konkretnej osobie.

Wcześniej w czwartek Stowarzyszenie Wolne Miasto Warszawa ogłosiło, że zawiadomi prokuraturę ws. możliwości niedopełnienia obowiązków przez b. urzędnika Prokuratorii Generalnej Piotra Rodkiewicza.

Jak wynika z przekazanych dziennikarzom materiałów, w czerwcu 2016 r. prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie zakończyło się postępowanie odszkodowawcze wszczęte w wyniku decyzji SKO. Na rzecz rzekomych spadkobierców kamienicy, SA zasądził wtedy wielomilionowe odszkodowanie. W postępowaniu odszkodowawczym Skarb Państwa reprezentował radca Prokuratorii Generalnej Piotr Rodkiewicz, obecny szef Biura Spraw Dekretowych w stołecznym Ratuszu.

W październiku 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję SKO, która byłą podstawą zasądzonego odszkodowania. Jak mówił prezes stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa Jan Śpiewak, w czwartek wyrok WSA utrzymał Naczelny Sąd Administracyjny. Według Śpiewaka, oznacza to, że odszkodowanie wypłacono nielegalnie.

Kwota wypłaconego odszkodowania nie jest znana. "Było to odszkodowanie za ok. dziesięć lokali mieszkalnych wykupionych przez lokatorów, więc możemy się spodziewać, że to było wielomilionowe odszkodowanie" - ocenił Śpiewak.

autor: Łukasz Starzewski