Optymistycznym sygnałem mogącym świadczyć o umacnianiu się ożywienia gospodarczego jest odnotowany w II kwartale 2017 r. pierwszy od ponad dwóch lat wzrost konsumpcji gospodarstw domowych. Wzrost PKB osiągnięty w tym okresie miał zatem solidniejsze podstawy niż kwartał wcześniej, kiedy wynikał w dużej mierze ze wzrostu zależnej od pogody produkcji w rolnictwie.

Warto zauważyć, że fundamenty popytu konsumpcyjnego poprawiają się w Brazylii mniej więcej od początku tego roku, a pozytywne tendencje kontynuowane były również na początku trzeciego kwartału. Wygląda więc na to, że wzrost konsumpcji staje się coraz trwalszą tendencją. U jego podstaw znajduje się zauważalny w ostatnich kilku miesiącach spadek stopy bezrobocia, po gwałtownym jego wzroście w latach 2015-2016. Ponadto dzięki silnemu spadkowi inflacji od pewnego czasu znów rosną płace w ujęciu realnym. Przyspieszyła również dynamika kredytu dla gospodarstw domowych.

Umocnienie popytu konsumpcyjnego mogło jednak wynikać również z czynników przejściowych. W celu wsparcia wzrostu gospodarczego rząd Brazylii wypłacił w okresie od marca do lipca ok. 10 mln osób środki zgromadzone w specjalnym funduszu gwarancyjnym FGTS stanowiące równowartość 0,7 proc. brazylijskiego PKB. W funduszu tym zgromadzone były odprowadzane co miesiąc przez pracodawców na specjalne indywidualne konta każdego pracownika depozyty w kwocie 8 proc. wynagrodzenia, a wypłat dokonano w przyspieszonym trybie, tj. przed upływem trzech latach od momentu zakończenia stosunku pracy. Dane dotyczące sprzedaży detalicznej w trzecim kwartale powinny dać odpowiedź, jaki był wpływ tego programu na pobudzanie konsumpcji w Brazylii. Niezależnie od przyczyn dynamika sprzedaży detalicznej w ostatnich miesiącach wyraźnie przyspieszyła.

Pozytywne sygnały płyną również z przedsiębiorstw. Od początku bieżącego roku znowu wzrasta produkcja przemysłowa (w ujęciu rocznym), a wskaźnik PMI w przetwórstwie przemysłowym, syntetyczny indykator kondycji gospodarczej tego sektora, od kwietnia utrzymuje się na poziomie co najmniej 50 punktów, będącym symboliczną granicą między recesją a ożywieniem. Warto również wspomnieć, że w ostatnim okresie poprawiły się odczyty analogicznego wskaźnika w sektorze usług.

Dobrą ocenę poprawy koniunktury w przedsiębiorstwach psują dane dotyczące inwestycji, wskazujące na dalszy ich spadek w drugim kwartale tego roku. Na ożywienie inwestycji przedsiębiorstw przypuszczalnie nie ma co liczyć dopóty, dopóki na niskim poziomie będzie utrzymywać się stopień wykorzystania istniejących zdolności wytwórczych brazylijskiej gospodarki, a wartość kredytów udzielanych firmom przez banki będzie spadać.

Chęć do inwestowania osłabia atmosfera skandalu korupcyjnego, którym żyje Brazylia już od wielu miesięcy. Szczególnie negatywny wpływ na inwestycje mogło mieć pojawienie się w maju doniesień dotyczących istnienia nagrań, na których prezydent kraju Michel Temer rozmawia z byłym szefem brazylijskich zakładów mięsnych JBS (największych na świecie) o łapówkach. Miałyby one być wypłacane za milczenie osób trzecich, których zeznania mogłyby pogrążyć niektórych polityków rządzącej koalicji. Informacje te doprowadziły wówczas do wybuchu gwałtownych protestów ulicznych i żądań dymisji prezydenta (w Brazylii prezydent podobnie jak w USA jest szefem rządu), a także do formalnego oskarżenia go o korupcję przez prokuratora generalnego.

Na początku sierpnia brazylijski parlament zagłosował wprawdzie przeciwko rozpoczęciu przez Sąd Najwyższy procesu prezydenta, jednak oskarżenie go o korupcję znacznie utrudniło przeprowadzenie kluczowej dla kondycji finansów publicznych kraju reformy emerytalnej. Niemożliwe okazało się w tych warunkach zebranie większości 3/5 głosów wymaganych w niższej izbie parlamentu do uchwalenia odpowiedniej poprawki do konstytucji.

W połowie września prokurator generalny po raz drugi formalnie oskarżył urzędującego prezydenta, tym razem o kierowanie grupą przestępczą i obstrukcję wymiaru sprawiedliwości. Podobnie jak w przypadku wcześniejszego oskarżenia o korupcję, do postawienia prezydenta przed Sądem Najwyższym potrzebna jest zgoda parlamentu. Większość komentatorów brazylijskiej sceny politycznej przewiduje, że również tym razem zabraknie odpowiedniej liczby głosów do rozpoczęcia procesu (głosowanie w tej sprawie oczekiwane jest jeszcze w październiku), jednak sam fakt oskarżenia w istotny sposób opóźnia prace nad ważnymi dla gospodarki reformami. Przedsiębiorstwa w sytuacji niepewności dotyczącej politycznej przyszłości kraju wstrzymują się z inwestycjami.

Niepewna sytuacja polityczna osłabia zdolność rządu do przeprowadzenia reform gospodarczych, w tym zwłaszcza fiskalnych. Może to okazać się kluczowym czynnikiem, który zadecyduje o perspektywach gospodarczych Brazylii. Część reform ekipie Temera udało się już przeprowadzić. Uelastyczniono prawo pracy, a w celu ograniczenia wysokości deficytu budżetowego wprowadzono zasadę, że w ciągu najbliższych 20 lat tempo wzrostu wydatków rządu federalnego w danym roku nie może być wyższe niż wskaźnik inflacji w roku poprzedzającym.

Przeprowadzono także zmianę sposobu ustalania oprocentowania kredytów subsydiowanych udzielanych przez państwowy bank rozwoju BNDES. Dotychczas wysokość oprocentowania tych kredytów była de facto ustalana w sposób dyskrecjonalny przez rząd, przyczyniając się do presji na finanse publiczne i do niewłaściwej alokacji zasobów. Od stycznia 2018 roku oprocentowanie to będzie się opierać na rentowności 5-letnich obligacji rządowych, a więc będzie odzwierciedlać wysokość rynkowych stóp procentowych.

Pomimo pozytywnych zmian sytuacja fiskalna Brazylii wciąż jest niekorzystna. Deficyt budżetowy nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Co więcej, w związku z nadal niskimi wpływami budżetowymi rząd był niedawno zmuszony do podniesienia zakładanej wysokości deficytu pierwotnego budżetu centralnego w latach 2017-2018. Wysoki poziom deficytu jest z kolei głównym powodem dalszego szybkiego narastania długu publicznego – według kwietniowych projekcji MFW, przy braku zwiększonych wysiłków konsolidacyjnych, może on w roku 2022/23 osiągnąć wartość odpowiadającą 92,5 proc. PKB, najwyższy poziom wśród tzw. rynków wschodzących i krajów rozwijających się.

W celu uzyskania dodatkowych wpływów budżetowych pod koniec sierpnia ogłoszono wprawdzie w Brazylii ambitny plan prywatyzacji, jednak złożona natura procesu prywatyzacji niektórych aktywów oraz brak silnego poparcia społecznego dla prywatyzacji w sytuacji zbliżających się wyborów prezydenckich i parlamentarnych (październik przyszłego roku) mogą znacznie utrudnić proces realizacji. Wydaje się, że bez przeprowadzenia planowanej, ale stale napotykającej polityczne przeszkody, reformy podnoszącej wiek emerytalny (według obecnie obowiązującego prawa mężczyźni mogą przejść w Brazylii na emeryturę po przepracowaniu 35 lat, a kobiety – zaledwie 30 lat), nie uda się trwale naprawić finansów publicznych kraju.

W takich okolicznościach niedawny powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego może okazać się krótkotrwały. W najbliższych kilku kwartałach można oczekiwać kontynuacji ożywienia konsumpcji prywatnej, co z czasem powinno przyczynić się do wzrostu apetytu inwestycyjnego przedsiębiorstw. W krótkim okresie inwestycje firm prawdopodobnie pozostaną słabe, biorąc jednak pod uwagę, że są one już o ok. 30 proc. niższe niż przed rozpoczęciem niedawnej recesji, potencjał dalszego ich spadku zdaje się wyczerpywać.

Wsparciem zarówno dla konsumpcji, jak i inwestycji powinny być już dokonane oraz oczekiwane dalsze obniżki stóp procentowych. Przy założeniu utrzymania się ożywienia w gospodarce światowej istnieją zatem dość solidne przesłanki makroekonomiczne, by sądzić, że okres recesji Brazylia ma definitywnie za sobą.

Nieco bardziej ryzykownym zadaniem wydaje się natomiast prognozowanie rozwoju sytuacji politycznej i tempa oraz skali przeprowadzanych reform fiskalnych. Ewentualna eskalacja politycznej niepewności i zaniechanie reform może skutkować w najlepszym razie utrzymywaniem się wzrostu gospodarczego przez wiele lat na niskim poziomie, a w najgorszym – ponownym wpadnięciem gospodarki w recesję.

Rynki finansowe zdają się jednak wierzyć w realizację optymistycznego scenariusza i zdolność władz Brazylii do przeprowadzenia niezbędnych reform. Świadczyć o tym mogłyby: niedawne osiągnięcie przez główny brazylijski indeks giełdowy (Bovespa) najwyższego poziomu w historii, relatywnie silny real i niskie rentowności obligacji rządowych. We wrześniu analitycy rynkowi ankietowani przez agencję Bloomberg oczekiwali, że wzrost PKB w 2017 roku wyniesie 0,6 proc., po czym w 2018 i 2019 r. przyspieszy do 2,2 i 2,3 proc.

Autor: Marcin Hołda jest pracownikiem Departamentu Analiz Ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego.