"Mniej zmienna ta dekada od poprzedniej nie będzie. Nie oczekujemy w najbliższych 10 latach super wzrostów na indeksie WIG" - powiedział prezes Tomasz Tarczyński podczas spotkania z dziennikarzami.

W jego ocenie, w  2018 zobaczymy pierwsze oznaki problemów, zaś kulminacja przyjdzie na początku dekady. Stoją za tym czynniki cykliczne i demograficzne oraz koniec funduszy unijnych. W drugiej połowie dekady czekają nas nieco lepsze czasy.

" Zbliżamy się do cyklicznego przesilenia. Polska giełda będzie miała trudny początek dekady, dopiero druga połowa, tj. ok. 2020 roku będzie lepsza" - powiedział prezes. 

Podkreślił, że do wiosny 2018 roku indeks WIG może osiągnąć szczyty, ale później polskiej giełdzie będą ciążyć zbyt drogie akcje amerykańskich spółek oraz rosnące zadłużenie. 

Według zarządzających Opoka TFI, banki centralne, pompując pieniądze w gospodarkę w ostatnich latach weszły na drogę bez odwrotu i czeka nas - w przypadku kolejnego kryzysu - przedłużanie programów luzowania ilościowego, a także hiperinflacja.  

Z kolei rządy będą próbowały panicznie znaleźć w kieszeniach podatników pieniądze na spłatę długów. Dlatego też najlepszą polisą jest zdywersyfikowany portfel zawierający walutę bez banku centralnego - czyli złoto. 

"Ze sztandarów polityków zniknęło słowo 'oszczędności'. To oznacza sięganie po pieniądze podatników, wyższe lub nowe podatki, np. od robotów, czy np. ogólnoświatowe jednorazowe podatki od majątku w celu redukcji długów" - powiedział prezes. 

Tarczyński wskazał, że jednym z największych ryzyk dla polskiej gospodarki jest sytuacja demograficzna. 

"Mamy gigantyczny problem demograficzny, który będzie w kolejnych latach ciągnął gospodarkę w dół. To ryzyko jest bardzo istotne i podstawowe. Polska gospodarka ma niedostatek kapitału i nie może na to odpowiedzieć tak, jak państwa Europy Zachodniej, np. robotyzacją.  Kiedy kończy się pozytywna demografia, trudno znaleźć paliwo napędowe. Teraz mamy rewelacyjną koniunkturę, a jednak dług nam rośnie" - powiedział prezes. 

Zarządzający opoka TFI spodziewają się w długim terminie kontynuacji hossy na euro. To oznacza także bliski koniec łatwych czasów dla niemieckiej gospodarki. A nie jest to pozytywna informacja dla Polski. Słabość dolara będzie wspierała siłę rynków wschodzących wobec innych regionów, choć ten trend zostanie przetestowany jeszcze przez kryzys w Chinach. 

>>> Polecamy: Rząd przyjął nowelizację budżetu na 2017 r. Znajdą się pieniądze na deputaty węglowe