Jaszcze bardziej, bo o 10 proc. (do prawie 2,6 mln), skurczyła się liczba osób, które żyły w takich najuboższych rodzinach.

Ale też ubywa skrajnej biedy. W ubiegłym roku żyło w niej 4,9 proc. gospodarstw domowych – o 1,6 pkt proc. mniej niż w roku poprzednim. W efekcie liczba rodzin żyjących w ubóstwie, które korzystały z pomocy społecznej, spadła o 11 proc. A tych, które uzyskały wsparcie z powodu bezrobocia, aż o 21 proc. Głównie dlatego, że liczba zarejestrowanych osób bez zajęcia zmniejszyła się do poziomu najniższego od 25 lat.

Co ważne, o jedną piątą zmalała liczba rodzin wielodzietnych oraz niepełnych, które uzyskały zasiłki z pomocy społecznej. – Obserwujemy efekt spadku bezrobocia, rosnących wynagrodzeń i programu 500+ – ocenia dr Iga Magda, wiceprezes Instytutu Badań Strukturalnych. Zastrzega, że zasiłek z programu 500+ nie jest wliczany do kryterium dochodowego wymaganego przy świadczeniach z pomocy społecznej. – Jednak prawdopodobnie część rodzin, które skorzystały z tego programu, zrezygnowała z pomocy społecznej – wyjaśnia dr Magda.

Według GUS najwięcej beneficjentów pomocy społecznej jest w regionach najsłabiej rozwiniętych gospodarczo. Choć tam także ich liczba spada. Na pierwszym miejscu w tym rankingu jest woj. warmińsko-mazurskie, gdzie w ubiegłym roku 713 osobom na 10 tys. mieszkańców przyznano świadczenia z pomocy społecznej (o 69 mniej niż w roku poprzednim). Najlepiej jest w woj. śląskim, gdzie wskaźnik ten wyniósł 312.

Można oczekiwać, że również w tym roku zmniejszy się liczba rodzin korzystających z pomocy społecznej, ponieważ poprawi się ich kondycja finansowa. Głównie dlatego, że płaca minimalna wzrosła o 8,1 proc. Wprowadzono również minimalną stawkę godzinową w wysokości 13 zł (nie ma już patologicznych stawek w wysokości np. 3 zł) i nadal spada bezrobocie. ⒸⓅ