Według Eurostatu od początku roku w całej UE przybyło 345 tys. miejsc pracy w przemyśle. Z tego na Polskę przypadają aż 223 tys. Czyni to z naszego kraju absolutnego lidera zestawienia. Następne Niemcy mogą się pochwalić liczbą 39 tys. nowych pracowników, czyli sześciokrotnie mniejszym wynikiem. Ambicją rządu jest, abyśmy wykorzystali koniunkturę również w branży motoryzacyjnej i nie byli już tylko gigantyczną montownią, a poszli dalej i zawojowali świat własną marką aut.

Milion elektrycznych aut

Jednym ze sposobów realizacji tego zamierzenia jest Plan Rozwoju Elektromobilności w Polsce przyjęty przez Ministerstwo Energii. Zakłada on, że w 2025 r. po polskich drogach będzie jeździć milion samochodów elektrycznych. Spółka ElectroMobility Poland, którą do życia powołały Tauron, Enea, Energia i PGE, zakłada, że ponad jedna trzecia z tych pojazdów będzie albo polskiej produkcji, albo będzie miała części pochodzące z naszego kraju. To niezmiernie ambitne założenie.

W e-auta inwestują potężni gracze mający o wiele większe możliwości niż Polska. Nie tylko zresztą tradycyjni producenci aut. W wyścig zaangażowały się np. Google i Apple. Zauważają to zresztą w Planie Rozwoju Elektromobilności urzędnicy resortu energii, którzy podkreślają, że ten drugi w ostatnich kilku latach w badania nad elektrycznymi pojazdami zainwestował 20 mld dol. Ale ich zdaniem to tylko dowód na to, rynek jest otwarty i każdy ma szanse. W podobnym tonie wypowiada się Piotr Zaremba, dyrektor projektu w ElectroMobility Poland. Jego zdaniem najważniejsze to w porę wsiąść do odjeżdżającego pociągu z napisem „elektromobilność”.

We wrześniu tego roku poznaliśmy zwycięzców konkursu ElectroMobility Poland na projekt polskiego samochodu elektrycznego. A na dniach dowiemy się, na podstawie której nagrodzonej pracy powstanie, we współpracy z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, prototyp osobowego e-auta, które w nieodległej przyszłości powstanie nad Wisłą.

>>> Czytaj też: Siemens masowo tnie etaty. Tysiące osób mogą stracić pracę

e-autobusy z Polski

Na razie Polska może pochwalić się produkcją elektrycznych pojazdów o większych gabarytach. Powstający w wielkopolskiej firmie Solaris elektryczny autobus miejski Solaris Urbino Electric został uznany za najlepszy pojazd w swojej klasie w 2017 r. (nagroda „Bus of the Year” wręczana podczas targów IAA w Hanowerze). Polski producent sprzedał swoje e-autobusy do Niemiec, Rumunii i na Litwę. Nieźle radzi sobie także Ursus. Firma wygrała największy przetarg na dostawę elektrycznych autobusów dla Zielonej Góry. Na jego mocy Ursus wyprodukuje dla miasta 47 takich pojazdów. Firma chce także startować na dostawę e-autobusów dla Warszawy. W ramach walki ze smogiem władze stolicy zamierzają do 2020 r. zakupić 130 autobusów na prąd.

Czy to wystarczy, by wróżyć, że Polska wkrótce może być motoryzacyjną potęgą? Niestety, do tego droga będzie dłuższa, niż wynika z rządowych zapowiedzi. Wprawdzie faktycznie w ubiegłym roku w Polsce wyprodukowano najwięcej osobowych i dostawczych aut od 2011 r. (dokładnie 660 642), jednak to ciągle dwa razy gorszy wynik niż u naszych południowych sąsiadów – w Czechach i na Słowacji.

Podstawa to silnik

Eksperci nie podzielają także optymizmu w kwestii szybkiego pojawienia się polskiego e-auta, które byłoby produkowane masowo. – Podstawową częścią samochodu jest jednostka napędowa, czyli silnik. Nie mamy polskiego silnika. To, czy on jest napędzany spalinami, wodorem czy baterią, to sprawa wtórna. Przez najbliższe trzy-pięć lat nic się w tym względzie nie zmieni. Żadna politechnika takich prac nad polskim silnikiem nie prowadzi – mówi Andrzej Witkowski, były wieloletni prezes Polskiego Związku Motorowego. – Gdyby przejście od prototypu do seryjnej produkcji byłoby takie proste, to dlaczego już od dawna nie produkujemy własnego auta?

Dlatego jego zdaniem nie ma szans, by w najbliższym czasie pojawiło się polskie auto osobowe o napędzie elektrycznym. Szansę Polski w elektromobilności widzi w rozwijaniu tych gałęzi, w których mamy już sukcesy – czyli np. produkcji e-autobusów. – Mamy Solarisa i Ursus, czyli dwóch doświadczonych producentów. Kwestią jest tylko zwiększenie ich mocy wytwórczych oraz dostosowanie się do innych rynków, np. azjatyckich. Po co próbować wyważać otwarte drzwi? – pyta.

O działaniach rządu w ramach elektromobilności opowie wicepremier Mateusz Morawiecki podczas tegorocznego Kongresu 590. Motoryzacji poświęcono jeden z ośmiu bloków panelowych pod nazwą „Z czym zmaga się polska motoryzacja?”.

>>> Polecamy: Niskie płace nie liczą się w nowoczesnej produkcji