Nie mieszka ksiądz w pałacu biskupim.

Mam mieszkanie w muzeum diecezjalnym już od 10 lat. Niedawno był remont i mam większe, bo śpię na górze, a na dole mam małą jadalnię i pokoik, gdzie przyjmuję gości. Sam mieszkam w całym budynku, jestem... No tym, jak to się mówi?

Kustoszem?

Nie, stróżem. Pilnuję w nocy.

Ma ksiądz gosposię?

Nie, śniadania, kolacje – wszystko robię sam. Jeśli jestem w Płocku, to na obiady czasem chodzę do domu biskupa, a tak to sam się zaopatruję.

Masło po ile?

Ha, nie złapie mnie pan, wczoraj kupowałem! Nieco staniało, koło 7 zł.

>>> Czytaj też: Ile ziemi tak naprawdę mają polskie kościoły? Zobacz raport

A kto sprząta?

Zasadniczo ja, czasem, jak przyjadą, to moi rodzice, a ostatnio, ponieważ nie mam już na nic czasu, to raz w tygodniu przychodzi pani, bo inaczej wstyd byłoby ludzi wpuścić.

Porozmawiajmy o forsie.

Zarabiam około 3500 zł na rękę, z tego muszę się utrzymać. Mam służbowe mieszkanie i auto. No i ofiary, które dostaję przy okazji wizyt w parafiach, wręczane z formułą „Do dyspozycji księdza biskupa”.

Cały wywiad w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej