Opublikowane w czwartek wnioski Europejskiego Trybunału Obrachunkowego (ETO) są krytyką polityki wobec Aten, w której wyniku kraj ten od lat nie może wyjść na prostą. W 2017 r. po latach wyrzeczeń i bolesnych społecznie reform Grecja dalej nie może finansować swoich potrzeb pożyczkowych na rynku, a jej dług publiczny sięga 180 proc. PKB.

Raport ETO pokazuje jak do tego doszło. Grecja od momentu przyjęcia euro odnosiła korzyści z przynależności do wspólnej strefy walutowej dzięki łatwemu dostępowi do pożyczek i hojnej polityce fiskalnej. Globalny kryzys finansowy w latach 2008-2009 obnażył jednak słabości kraju: narastające zakłócenia równowagi makroekonomicznej, wysoki dług publiczny i zewnętrzny, słabą konkurencyjność na rynkach międzynarodowych, niezrównoważony finansowo system emerytalny i niewydolne instytucje. Co więcej, wiarygodność Grecji załamała się całkowicie w związku z nieprawidłowym przedstawianiem statystyk publicznych.

W takiej sytuacji międzynarodowe rynki finansowe wywindowały cenę finansowania długu Grecji do takich poziomów, że kraj musiał zwrócić się w 2010 r. o kroplówkę finansową do partnerów ze strefy euro (którą sfinansowali głównie niemieccy podatnicy) oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Pierwszy program pomocowy miał wartość 110 mld euro. Dwa kolejne – z 2012 r. i 2015 r. – obejmowały środki o wartości odpowiednio, 172,6 mld i 86 mld euro. W zamian za te finansowanie kredytodawcy wymagali od Grecji przeprowadzania drakońskich oszczędności i zreformowania gospodarki.

"Programy sprzyjały reformom i dzięki nim Grecja uniknęła zwłoki w płatnościach. Zdolność kraju do pełnego finansowania własnych potrzeb na rynkach kapitałowych wciąż jest jednak problematyczna" – zauważył odpowiedzialny za sprawozdanie członek ETO Tome Muguruza.

Nie wszystko jednak poszło zgodnie z założeniami. Raport wskazuje, że reformy opodatkowania i administracji publicznej przyniosły wprawdzie oszczędności budżetowe, lecz wdrażanie elementów strukturalnych reform było zdecydowanie mniej wydajne. "Sektor finansowy w dużym stopniu zrestrukturyzowano, lecz odbyło się to znacznym kosztem" – zauważyli audytorzy.

Autorzy raportu ustalili, że cele szczegółowe programów pomocowych osiągnięto jedynie w ograniczonym zakresie. Doprowadziły one do znacznej konsolidacji fiskalnej (innymi słowy zaciśnięto mocno pasa) - zasadnicze saldo budżetowe zostało skorygowane o 17 proc. PKB w latach 2009–2015. Spowolnienie aktywności gospodarczej w tym okresie w powiązaniu z kosztami finansowania wcześniej skumulowanego zadłużenia oznaczało jednak, że relacja długu do PKB Grecji konsekwentnie rosła. Kraj w ramach pomocy finansowej i uzgodnionych reform stawał się coraz bardziej zadłużony. W efekcie Grecja wciąż nie jest w stanie w pełni finansować swoich potrzeb na rynkach kapitałowych.

Kontrolerzy stwierdzili, że Komisja Europejska, która była i jest centralną instytucją zaangażowaną w konstrukcję i nadzorowanie programów pomocowych, nie miała wcześniejszych doświadczeń w zarządzaniu takim procesem. "Wymogom programów nie nadano odpowiednich do ich znaczenia priorytetów i nie zostały one osadzone w ogólniejszej strategii dla Grecji. Ponadto niewystarczająco uzasadniono makroekonomiczne założenia programów" – wylicza Europejski Trybunał Obrachunkowy.

Za plus można uznać skuteczną współpracę z innymi instytucjami, mimo że miała ona nieoficjalny charakter. Komisja rzetelnie monitorowała też przestrzeganie wymogów związanych z wdrażaniem programów pomocowych przez Ateny. Raport gorzej ocenił kształt reform i proces ich wdrażania w czterech kluczowych obszarach polityki (opodatkowanie, administracja publiczna, rynek pracy i sektor finansowy).

Europejski Trybunał Obrachunkowy chciał też skontrolować wydajności operacyjną Europejskiego Banku Centralnego (EBC) w programach. Instytucja ta zakwestionowała jednak kompetencje ETO i nie przedstawiła odpowiednich materiałów. W związku z tym kontrolerzy nie byli stanie zawrzeć w sprawozdaniu informacji na temat jego roli. EBC wraz z KE i MFW tworzył tzw. trojkę, która nadzorowała pierwsze programy w Grecji.

>>> Polecamy: Parlament Europejski przyjął rezolucję ws. praworządności w Polsce