Gazeta dodaje, że KFD jest obecnie bliski bankructwa, dlatego - według niej - planowane są też zmiany, zgodnie z którymi pomóc mógłby Bank Gospodarstwa Krajowego.

"Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) przygotowało zmiany kilku drogowych ustaw, dzięki którym Generalny Inspektor Transportu Drogowego (GITD) będzie mógł za rok przejąć zarządzanie systemem poboru opłat. Obecnie należy on do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), a zarządza nimi firma Kapsch, której kontrakt kończy się w listopadzie 2018 r." - czytamy w "PB".

Pracownicy Inspekcji Transportu Drogowego (ITD), zwani potocznie krokodylami - mają dzięki zmianom sprawniej, nawet w nocy, kontrolować kierowców. Sprawniejsza ma być też - dodaje "PB" - wymiana danych ze służbami specjalnymi, celnymi i podatkowymi.

Zgodnie z propozycjami MIB zmienią się godziny pracy "krokodyli". "Obecnie kwestie te reguluje ustawa o służbie cywilnej, a wielu pracowników pracuje w godzinach 8-16. Kontrole odbywają się też po 16, ale nie w nocy" - pisze "Puls Biznesu". "Przewoźnicy przyznają więc nieoficjalnie, że łamiąc prawo wyruszają w nocne trasy, wiedząc, że wówczas nie trafią na +krokodyla+" - informuje.

MIB - jak zaznacza gazeta - twierdzi jednak, że zmienia przepisy nie tylko dlatego; całodobowej pracy wymaga też zarządzanie systemem e-myta.

"PB" informuje także, że zarządzanie i rozbudowa systemu opłat będą finansowane z budżetu państwa oraz Krajowego Funduszu Drogowego (KFD). "To rachunek na który wpływają pieniądze z e-myta, dotacji unijnych, oraz kredytów i obligacji. Dzięki temu GDDKiA finansuje inwestycje. Problem w tym, że KFD jest bliski bankructwa" - dodaje gazeta.

Według niej resort proponuje więc, by BGK mógł z własnych zasobów spłacać kredyty i wykupywać obligacje funduszu drogowego.(PAP)