Z zamieszczonego na stronie Sejmu wstępnego harmonogramu obrad wynika, że w środę wieczorem odbędzie się pierwsze czytanie prezydenckich projektów o Krajowej Rady Sądownictwa oraz dot. Sądu Najwyższego.

"Na co dzień zdarza się, że nasze organizacje dzieli bardzo wiele. Reprezentujemy różne środowiska, różne poglądy, mamy różne sposoby działania, różne cele. Dziś, po blisko dwóch latach od pierwszych protestów w obronie niezależności wymiaru sprawiedliwości połączyło nas jedno: bardzo głęboki sprzeciw wobec tego, co się dzieje, wobec tego, że partia rządząca próbuje poprzez nadużycia dokonać zmiany ustroju, uderzając w wolność i prawa człowieka oraz wymiar sprawiedliwości, który stoi na straży praw człowieka" - podkreśliła na wtorkowej konferencji prasowej Maria Ejchart-Dubois z inicjatywy "Wolne Sądy", która wraz z organizacją "Akcja Demokracja" jest inicjatorem porozumienia.

We wspólnym manifeście oceniono, że wprowadzenie zmian proponowanych w projekcie noweli ustawy o KRS i w projekcie o SN "spowoduje, że Polska definitywnie przestanie być demokratycznym państwem prawa". "Wzywamy to natychmiastowego wstrzymania prac parlamentarnych nad ustawami o KRS i Sądzie Najwyższym i żądamy rozpoczęcia szerokich konsultacji społecznych w tej sprawie" - czytamy.

Organizacje wezwały też prezydenta do zawetowania projektów o KRS i SN, gdyby zostały one przegłosowane przez Sejm i Senat.

Bogumił Kolmasiak z "Akcji Demokracji" zapowiedział podczas spotkania, że w piątek, o godz. 19 pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie odbędzie się manifestacja pod hasłem "Wolne sądy, wolne wybory, wolne media". "Wychodzimy pod Pałac Prezydencki domagać się od prezydenta zatrzymana tych zmian, tych ustaw, a także rozpisania szerokich konsultacji z obywatelami" - oświadczył.

Dodał, że podobne demonstracje odbędą się tego dnia pod Sądami Rejonowymi w całej Polsce.

Łukasz Bojarski z Instytutu Prawa i Społeczeństwa "Inpris" ocenił, że proponowane zmiany w sądownictwie "ani nie służą obywatelom, ani nie zwiększają kontroli obywatelskiej nad sądownictwem". "Służą wyłącznie kontroli polityków nad sądami i sędziami" - stwierdził.

Zdaniem Marcina Matczaka z Fundacji Batorego, projekty ustaw o KRS i SN są "rażąco niekonstytucyjne". "Uważam, że społeczeństwo zostało oszukane. Pojawiła się obietnica, że sądy, które będą funkcjonowały pod tymi dwoma ustawami będą mogły chronić obywatela przed nadużyciami władzy. (...) Teraz prezydent Andrzej Duda z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim przygotowują ustawy, które doprowadza do tego, że politycy będą mieli pełny wpływ na komisję powołującą sędziów, czyli na KRS, a następnie ta komisja będzie miała pełny wpływa na to, kto orzeka w sprawach" - przekonywał.

Wtórował mu Rafał Zawalski ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia", który zgodził się, że ustawy reformujące sądownictwa są niekonstytucyjne. "Niezależnie od tego jaka to by była władza, sędzia powinien być apolityczny i nie powinien zwracać uwagi na to, kogo sądzi, jakiego człowieka, reprezentującego jakie poglądy. Sędzia powinien się nie bać, a w tej chwili jest pewien niepokój. Mimo to, sędziowie się nie boją w przeważającej większości. Nie mniej jednak, dlaczego sędziowie muszą być wystawiani na tego rodzaju próbę?" - pytał.

Barbara Grabowska-Moroz z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wskazała, że żadna z ustaw mających reformować sądy, nie odpowiada na pytanie, kto jest biegłym sądowym. "Prawo jest coraz bardziej skomplikowane. My, jako obywatele, potrzebujemy pomocy prawnej, której państwo w dalszym ciągu nam nie gwarantuje. Często nie mamy prawnika czy obrońcy z urzędu. Ta kwestia również nie została uregulowana, ani w ustawie o KRS-ie, ani w ustawie o Sądzie Najwyższym" - mówiła. Podkreśliła, że prawo powinno zapewnić sędziom niezależność.

Marek Tatała, ekonomista z Forum Obywatelskiego Rozwoju zwracał uwagę, że projektowane zmiany mogą negatywnie wpłynąć na tempo wzrostu gospodarczego. "Dotychczasowe, szeroko rozumiane zmiany w wymiarze sprawiedliwości - mam tu na myśli Trybunał Konstytucyjny, upolitycznienie prokuratury, zmiany w ustawie o ustroju sądów powszechnych, a także te planowane zmiany - wpisują się w przyspieszanie realizacji w Polsce w długim okresie negatywnego scenariusza dla naszej gospodarki" - przekonywał.

Przewodniczący KOD Krzysztof Łoziński ocenił, że proponowane rozwiązania "godzą w absolutne podstawy wszystkich umów, które legły u podstaw Unii Europejskiej". "To początek wyprowadzania nas z Unii Europejskiej i zachodniej cywilizacji" - dodał.

Wśród 28 organizacji, które podpisały się pod manifestem, oprócz wymienionych są też m.in. Amnesty International, Fundacja Otwarty Dialog, Obywatele RP, Greenpeace, Strajk Kobiet oraz Fundacja Panoptykon.

Złożony w Sejmie prezydencki projekt nowelizacji ustawy o KRS zakłada m.in., że obecni członkowie KRS-sędziowie pełnią swe funkcje do dnia rozpoczęcia wspólnej kadencji wszystkich członków Rady-sędziów, wybranych na nowych zasadach przez Sejm (dotychczas wybierały ich środowiska sędziowskie - PAP). Sejm wybierałby nowych członków KRS-sędziów większością 3/5 głosów na wspólną czteroletnią kadencję; w przypadku klinczu każdy poseł mógłby głosować w imiennym głosowaniu tylko na jednego kandydata spośród zgłoszonych. Kandydatów na członków KRS-sędziów mogłyby zgłaszać Sejmowi tylko: grupa co najmniej 2 tys. obywateli oraz grupa co najmniej 25 czynnych sędziów.

Prezydencki projekt ustawy o SN wprowadza m.in.: możliwość wniesienia do SN skargi na prawomocne orzeczenie każdego sądu, przepis by sędziowie SN przechodzili w stan spoczynku w wieku 65 lat z możliwością wystąpienia do prezydenta o przedłużenie orzekania oraz utworzenie Izby Dyscyplinarnej z udziałem ławników. Skargę nadzwyczajną do SN wnosiłoby się w terminie 5 lat od uprawomocnienia skarżonego orzeczenia; przez 3 lata mogłaby ona być też wnoszona w sprawach, które uprawomocniły się po 17 października 1997 r. Skargi nadzwyczajne miałyby być generalnie badane przez dwóch sędziów SN i jednego ławnika SN.

>>> Czytaj też: Prezydent: Mam nadzieję, że będę mógł podpisać ustawy o KRS i SN. Zależy mi na tej reformie