„Strona unijna nie obiecała, że podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego będzie jakikolwiek postęp w sprawie podpisania umowy ramowej (pomiędzy UE i Mińskiem – PAP) czy uproszczenia reżimu wizowego” – wskazał w rozmowie z Euroradiem politolog Dzianis Mieliancou.

Inny ekspert Jauhien Prejhierman zwrócił uwagę, że nie udało się zaplanować żadnych spotkań dwustronnych na wysokim szczeblu. Wcześniej w mediach pojawiały się informacje, że Łukaszenka mógłby się w Brukseli spotkać z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

„Po tak długiej przerwie jechać tylko po to, żeby wziąć udział w wielostronnym i mało produktywnym szczycie, nie byłoby zapewne zbyt racjonalne” – ocenił Prejhierman.

Pewien „niesmak” - jak ocenia Mieliancou - może odczuwać strona unijna, która po długich namysłach zdecydowała się na zaproszenie Łukaszenki. Ze strony Brukseli miał to być gest dobrej woli wobec białoruskiego przywódcy, wcześniej przez lata objętego sankcjami.

„Łukaszenka przestraszył się (prezydenta Rosji Władimira) Putina czy po prostu chce od Europy więcej?” – pyta z kolei publicysta Alaksandr Kłaskouski na łamach portalu Biełorusskije Nowosti.

„Prezydent nie chce drażnić Moskwy w czasie, gdy relacje dwustronne są niełatwe, a zwłaszcza przed nową rundą negocjacji o cenach surowców energetycznych i kolejnych kredytach” – uważa z kolei politolog Pawieł Usau, cytowany przez Kłaskouskiego.

Jego zdaniem dla Mińska korzyści z udziału Łukaszenki w szczycie miałyby charakter wyłącznie wizerunkowy, dlatego „brukselska skórka nie jest warta wyprawki”.

Zdaniem Usaua szczyt PW nie ma dla Łukaszenki „praktycznego znaczenia”, bo nie rozstrzyga kluczowych dla Mińska kwestii związanych z korzyściami finansowymi – kredytami czy inwestycjami.

Według rozmówców PAP w Mińsku „czynnik moskiewski” miał istotny wpływ na decyzję białoruskiego prezydenta. Rosyjskie władze oficjalnie nie komentowały możliwego wyjazdu Łukaszenki do Brukseli, wiadomo jednak, że były mu niechętne.

Podczas szczytu PW białoruską delegacją pokieruje minister spraw zagranicznych Uładzimir Makiej.

30 listopada w Mińsku ma się odbyć szczyt Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) z planowanym udziałem Putina.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)