WER Warszawa to centrum rozsyłania i segregowania przesyłek, które jest największym pocztowym węzłem ekspedycyjno-rozdzielczym w Europie Środkowo-Wschodniej. W dwupoziomowej hali pracuje na stałe ok. 1,4 tys. osób. W okresie przedświątecznym - szczególnie gorącym dla pocztowców - zatrudniani są dodatkowi, tymczasowi pracownicy.

Jak powiedział kierownik WER w Warszawie Marcin Drąg, węzeł obsługuje w ciągu doby średnio 60 tys. paczek i 2,5 mln listów, przy czy - jak dodał - w okresie przedświątecznym liczba może wzrosnąć nawet dwukrotnie.

Każda paczka po przyjeździe do sortowni w pierwszej kolejności trafia do tzw. opracowania maszynowego. Sortowanie paczek odbywa się na podstawie skanu z kodu kreskowego zamieszczonego na przesyłce. Maszyna po odczytaniu kodu automatycznie segreguje paczki zgodnie z rejonem ich przeznaczenia.

Kierownik WER przypomniał, że w przy nadawaniu delikatnej przesyłki, np. ze szkła, należy skorzystać ze specjalnej usługi "ostrożnie", by nie uległa uszkodzeniu. Paczki z oznaczone etykietą "ostrożnie" nie trafiają do opracowania maszynowego, tylko są obsługiwana ręcznie.

"Trzeba podejść z ograniczonym zaufaniem do poczty i też bardzo starannie zapakować przesyłaną rzecz. Jesteśmy tylko ludźmi, czasami podczas przewozu samochód musi gwałtowniej zahamować. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie siły mogą na paczkę oddziaływać" - przestrzegł.

Jak mówił Drąg, podczas sortowania, pracownikom poczty zdarza się trafiać na niecodzienne, a czasami nawet niebezpieczne pakunki. "Poczta dopuszcza przewóz żywych ptaków i w związku z tym zdarzało się, że ptaki - najczęściej gołębie, przewożone w pudełku kartonowym wydziobywały dziurę i trzeba je było łapać po całej hali" - opowiadał.

Do niebezpiecznych przesyłek kierownik WER zaliczył te, które zawierają różnego rodzaju środki chemiczne. Jak mówił, jeśli nie są one przesyłane zgodnie z przepisami, mogą się rozszczelnić, co stanowi zagrożenie dla pracowników poczty.

Drąg dodał, że zdarzały się również nielegalne pakunki z zagranicy, które zawierały egzotyczne zwierzęta, np. węże czy pająki.

Osobno są opracowywane przesyłki listowe. Te z nich, które są większe i grubsze niż standardowe - np. zawierające płytę winylową albo grubszą książkę - sortuje się w sposób tradycyjny, czyli ręcznie.

Listy zwyczajnych rozmiarów sortowane są przez maszynę. Jak poinformował Drąg, maszyna w ciągu godziny może obsłużyć nawet do 45 tys. listów. Dla porównania, najbardziej wyszkolony pracownik jest w stanie w tym samym czasie posortować do 2 tys. przesyłek.

"Maszyna działa w ten sposób, że przesyłki przygotowane w specjalnych kasetach kładzione są na podajnik maszyny, maszyna sortuje je na 180 kierunków - na poziomie rejonu doręczeń, czyli dla pojedynczego listonosza albo urzędu pocztowego" - powiedział Drąg.

Dodał, że maszyna czyta też adresy napisane ręcznie. "Maszyna uczy się zarówno czcionek, jak i charakterów pisma. Jeżeli powtarza się dany sposób pisania ileś razy, to ona to zapamiętuje i później łatwiej jest jej go odczytać. Odczyt pisma drukowanego jest na wyższym poziomie niż ręcznego, ale pismo ręczne też nie jest żadną przeszkodą w sortowaniu maszynowym" - podkreślił kierownik WER.

Zaznaczył, że w prawidłowym sortowaniu najważniejsza jest kolejność podawanych informacji adresowych. Aby prawidłowo zaadresować listy należy wpisać kolejno: imię i nazwisko osoby lub nazwę firmy, do których ma trafić przesyłka, ulicę z numerem domu i mieszkania, a następnie kod pocztowy i nazwę miejscowości. Pracownicy poczty przypominają, że podanie kodu zdecydowanie usprawnia segregowanie. Bez niego ustalanie właściwego adresu trwa dużo dłużej.

Jak powiedział Drąg, maszyna sortuje listy z dokładnością ok. 98 proc. Jeżeli przesyłka nie jest odczytana w trybie automatycznym, maszyna zachowuje w pamięci jej obraz i w odpowiedniej kolejności udostępnia w systemie komputerowym. Pracownicy na monitorach mają możliwość wprowadzenie dodatkowych informacji, których maszyna potrzebuje, by przesyłkę posortować.

Standardowa przesyłka znajduje się w sortowni nie dłużej niż dobę, priorytetowa - zaledwie kilka godzin.

Pracownicy poczty przypomnieli, że aby mieć pewność, że bożonarodzeniowa kartka lub paczka dotrą do adresata przed świętami, najlepiej nadać je do 15 grudnia. (PAP)

autor: Karolina Kropiwiec