"Niespodziewanie silna ekspansja w Azji Centralnej, Wschodniej i Południowo-Wschodniej zrównoważyła korektę w dół w Azji Południowej" - wyjaśniono powody podwyższenia prognozy w raporcie ADB, który główną siedzibę ma na Filipinach.

Bank utrzymał prognozę na 2018 rok zarówno dla całej Azji, jak również dla Chin, które stanowią około 60 proc. gospodarki regionu. Zgodnie z przewidywaniami, w przyszłym roku Chiny mają osiągnąć wzrost na poziomie 6,4 proc.

Przyszłoroczna prognoza dla ChRL jest niższa niż zaktualizowana prognoza na rok bieżący, która mówi o wzroście 6,8 proc. W Chinach słabnie wzrost inwestycji, a kraj ten coraz szybciej przechodzi na rozwój oparty na konsumpcji wewnętrznej – stwierdzono w raporcie.

"Słaby wzrost inwestycji w ciężkim przemyśle z nadwyżką mocy produkcyjnych będzie tylko częściowo zrównoważony przez silne inwestycje w mniej kapitałochłonne sektory wschodzące, branże skupione na konsumencie i usługi" - wyjaśniono.

Z powodu dobrych wyników eksportu i konsumpcji wewnętrznej w całej Azji Wschodniej bank podwyższył prognozę tegorocznego wzrostu w tym subregionie z 6 do 6,2 proc. Tempo wzrostu w Azji Wschodniej spadnie w przyszłym roku do 5,8 proc., zgodnie z wcześniejszymi prognozami - przewiduje ADB.

Z 6,7 do 6,5 proc. obniżono natomiast prognozę tegorocznego wzrostu w Azji Południowej, a największa gospodarka tego subregionu, Indie, ma zamknąć rok 2017 wzrostem 6,7 proc., a więc o 0,3 punktu procentowego niższym niż przewidywano wcześniej. ADB utrzymał prognozę dla Azji Południowej na przyszły rok na poziomie 7 proc.

Członkami międzynarodowego Azjatyckiego Banku Rozwoju jest 67 krajów, w tym 48 z regionu Azji i Pacyfiku i 19 spoza niego. Największymi udziałowcami są USA i Japonia, a na kolejnych miejscach plasują się Chiny, Indie i Australia.

Andrzej Borowiak (PAP)