Posłowie debatowali w czwartek w Sejmie nad poprawkami Senatu do ustawy o zniesieniu limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Senatorowie zaproponowali, aby zmiany weszły w życie nie w 2018 r. ale w 2019 r. MRPiPS szacuje, że na skutek zmian w 2018 r. sektor finansów publicznych zyskałby ok. 5,4 mld zł. Zniesienie górnego limitu składek dotyczy ok. 350 tys. osób.

Poseł PiS Tadeusz Cymański zwrócił uwagę, że system informatyczny ZUS potrzebuje czasu na dostosowanie się do zmian proponowanych w ustawie. "Myślę, że ta ustawa wejdzie w życie za rok. Będzie rok czasu, aby to wszystko przygotować i przeprowadzić również większą dyskusję społeczną, ponieważ o tym się mówi" - dodał. Nie zgodził się z głosami, że po wprowadzeniu ustawy pracownicy m.in. będą uciekać w samozatrudnienie.

Posłanka PO Anna Frydrych zapowiedziała, że klub PO będzie głosował przeciw odrzuceniu poprawek. "Podtrzymujemy stanowisko, że procedowana ustawa jest szkodliwa dla ubezpieczeń społecznych, gospodarki i samorządu terytorialnego" - powiedziała. Z kolei Magdalena Kochan (PO) zapowiedziała, że klub PO poprze poprawki.

Poseł PSL Krystian Jarubas zapowiedział, że klub PSL poprze poprawki Senatu. Ocenił jednak, że proponowane vacatio legis to "odroczenie wyroku". Jego zdaniem należy zastanowić się, czy proponowane zmiany m.in. nie pogłębią nierówności w wypłatach emerytur.

Mirosław Suchoń z Nowoczesnej podkreślił, że wprowadzenie proponowanych rozwiązań podwyższy podatki. Według niego ustawa uderza w ludzi aktywnych i przedsiębiorczych.

Wiceminister MRPiPS Marcin Zieleniecki przypomniał, że zmiana przepisów dotyczy 2 proc. społeczeństwa, czyli tych osób, których roczny dochód przekracza 127 tys. 890 zł. Zaznaczył, że z symulacji ZUS wynika, że do 2060 r. bilans finansowy wprowadzenia ustawy jest dodatni.

Jak podkreślił, według wyliczeń emerytura osoby, która przekracza przychód roczny 127 tys. będzie wynosiła ok. 7 tys. zł. brutto. "Nie rozumiem dlaczego nie chcecie państwo, aby te osoby również miały szansę na emerytury w relatywnie dużej wysokości" - zwracał się do posłów opozycji.

Zwrócił uwagę, że w wielu przypadkach ubezpieczeni, którzy przekraczają roczny dochód 127 tys. mają także w swojej historii ubezpieczenia okresy, gdzie osiągali niewielki przychód lub w ogóle go nie posiadały.

Obecnie przepisy mówią, że roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w danym roku kalendarzowym nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce na dany rok. W 2017 roku kwota ta wynosi 127 tys. 890 zł.

Ustawa przewiduje zniesienie tego limitu, tak by wszyscy ubezpieczeni płacili pełne składki na ZUS, niezależnie od wysokości dochodów. Składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu, tak jak w przypadku ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego. Zasada ta zostanie również wprowadzona przy składkach odprowadzanych przez płatnika za pracowników zatrudnionych w warunkach szczególnych na Fundusz Emerytur Pomostowych.

>>> Czytaj też: Morawiecki: Dziś nie dyskutujemy o przystąpieniu Polski do strefy euro, ale o stabilności samej strefy euro