"Śródlądowe drogi wodne są dla nas bardzo ważne, bo jest to gałąź transportu bardzo mocno zapóźniona w stosunku do innych jego rodzajów" - wskazał wiceszef resortu rozwoju.

Jak dodał, w ostatnich latach działania państwa skierowane były przede wszystkim na transport drogowy. "Ale również kolejowy, który w tej chwili szczególnie rozwijamy, i transport lotniczy. Realizowaliśmy też wsparcie dla transportu morskiego" - wyjaśnił.

Przypomniał, że w XVI-XVII w. Polska przeżywała okres największego rozkwitu, m.in. właśnie dzięki transportowi towarów wodnymi drogami śródlądowymi - a przede wszystkim transportowi naszych produktów zbożowych Wisłą. "W tej chwili żegluga na Wiśle praktycznie nie istnieje. Nieco lepiej jest na Odrze, ale w bardzo ograniczonym zakresie" - powiedział.

Jak podkreślił, transport śródlądowy jest nie tylko bardzo przyjazny środowisku, ale relatywnie najtańszy. "Na przykład transport morski przewozi ponad 80 proc. wszystkich ładunków. Powinniśmy również zagospodarować wodne drogi śródlądowe" - zaznaczył.

Transport śródlądowy obejmuje obecnie niespełna 0,5 proc. przewozu wszystkich towarów w naszym kraju. "To bardzo niski poziom. Na przykład u naszych sąsiadów - w Niemczech jest to ok. 20 proc., a w Belgii czy Holandii przewozi się w ten sposób 1/3 wszystkich towarów" - wskazał wiceminister Kwieciński. Dodał, że Polska nie jest na tyle bogata, by opierać przewozy głównie na transporcie drogowym i rezygnować z rozwoju tańszych jego form.

"Mamy powołane Ministerstwo Gospodarki Wodnej i Żeglugi Śródlądowej, mamy przygotowane założenia do strategii rozwoju tego rodzaju transportu i uważam, że w najbliższych latach to będzie jeden z naszych największych projektów infrastrukturalnych" - podkreślił. Zaznaczył jednak, że "działania w obszarze transportu rzecznego, których celem jest doprowadzenie do żeglowności szlaków wodnych" wymagają wielu starań i są droższe niż w innych gałęziach transportu.

"Chodzi przede wszystkim o skomplikowanie tych inwestycji pod względem technicznym. Ale również wymogi środowiskowe. Do tej pory finansowane ze środków unijnych przy wsparciu rządowym przedsięwzięcia, które były prowadzone i które prowadzimy na rzekach, np. na Zalewie Szczecińskim czy na Odrze, mają głównie na celu zabezpieczenie przeciwpowodziowe tych szlaków wodnych. A w mniejszym stopniu są one nastawione na przygotowanie tych dróg wodnych dla żeglugi śródlądowej" - powiedział Kwieciński.

I dodał: "Będziemy chcieli w ramach rządu przygotować plan działań, które spowodują, że trzy obecne międzynarodowe drogi wodne w Polsce: E30, E40 i E70 staną się w przyszłości pełnoprawnymi szlakami żeglownymi" - zapowiedział.

Kwieciński przypomniał, że żaden z tych szlaków wodnych w Polsce, choć to są drogi międzynarodowe, nie jest włączony do Transeuropejskiej Sieci Transportowej – TEN-T. "To również nam bardzo przeszkadza w realizacji inwestycji, bo objęcie tych szlaków wodnych siecią TEN-T znacznie ułatwia finansowanie tych projektów ze środków europejskich" - wskazał.

Jednocześnie podkreślił, że żadna z naszych dróg wodnych - ani Wisła, ani Odra - nie ma 4. stopnia żeglowności, który jest wymagany dla profesjonalnego transportu rzecznego. "Inwestycje mogą zatem sięgać od 60 do 150 mld zł. W zależności od tego, jaki poziom żeglowności chcielibyśmy dla tych dróg osiągnąć – 4. czy 5. Ale też w jakim zakresie mielibyśmy je zagospodarowywać: czy wszystkie drogi wodne na całym odcinku, czy też chodziłoby o dodatkowe połączenia, których teraz nie ma - jak np. połączenie Odry z Dunajem, czyli połączenie między Polską a Czechami" - wyjaśnił.

Według Kwiecińskiego to jest program inwestycyjny porównywalny z drogowym czy kolejowym. "Nasz obecny krajowy program drogowy to inwestycje planowane na kwotę 135 mld zł, zaś program kolejowy znacząco przekracza 60 mld zł" - powiedział.

Jak zaznaczył wiceszef resortu rozwoju, budowa sieci śródlądowych szlaków wodnych to jednak długa perspektywa. "Nie zakończymy tego procesu na pewno do roku 2030. Wiele z tych projektów to nie są przedsięwzięcia realizowane tak jak projekty drogowe, czyli od 2 do 4 lat, ani projekty kolejowe, które zazwyczaj są realizowane w okresie 4-7 lat. Większość będzie miała co najmniej 10-letni okres realizacji, mówię tu o całych odcinkach" - powiedział.

Kwieciński zaznaczył, że aby zagospodarowanie dróg wodnych przebiegało sprawnie, konieczne jest przeprowadzenie "pełnego planu działań". "Ale pewne inwestycje trzeba też realizować punktowo, co możemy zacząć robić już teraz" - ocenił.

"Plan działań dotyczący rozwoju śródlądowych dróg wodnych to jest kwestia najbliższych kilkunastu miesięcy. W tym czasie wspólnie z Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej chcemy taki pełny plan stworzyć. Przypomnę, że mamy to zapisane w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju" - powiedział Kwieciński.

Zdaniem wiceministra "powinniśmy dążyć do osiągnięcia przynajmniej 10-proc. udział transportu rzecznego w ogólnym transporcie w naszym kraju".

"W początkowym okresie musimy się skoncentrować na doprowadzeniu do żeglowności Odry, bo tam będzie nam stosunkowo najłatwiej prowadzić prace, i dolnego odcinka Wisły" - ocenił.

Jak zaznaczył Kwieciński, docelowo ważne będzie dla nas połączenie Wisły z Dnieprem i Morzem Czarnym – tu jeden z możliwych wariantów to połączenie przez Bug. W odniesieniu do wykorzystania Odry, do realizacji jest też połączenie z Dunajem w Jicinie" - ocenił.

Na terenie Polski znajdują się trzy szlaki wodne w ramach europejskiego systemu śródlądowych dróg wodnych o znaczeniu międzynarodowym - droga wodna E40, łącząca Morze Bałtyckie od Gdańska z Morzem Czarnym w Odessie, droga wodna E30 przebiegająca Odrzańską Drogą Wodną i łącząca Morze Bałtyckie w Świnoujściu z Dunajem w Bratysławie, oraz droga wodna E70 łącząca Odrę z zalewem Wiślanym i stanowiąca część europejskiego szlaku komunikacyjnego Wschód-Zachód, łączącego Kłajpedę z Rotterdamem.

>>> Czytaj też:  Polexit i sankcje? Inwestorzy w to nie wierzą, ale nasza pozycja może osłabnąć