Według niedawno opublikowanych szacunków ONZ, od lipca 2017 r. w Chinach kontynentalnych przebywało niemal milion osób, przy czym obywatele urodzeni w Hong Kongu i Makau, którzy obecnie mieszkają w Chinach, są przez ONZ uznani za migrantów. To tylko 0,07 proc. wszystkich ludzi w kraju, co oznacza, że Chiny mają najmniejszy odsetek migrantów na świecie. Dla porównania migranci stanowią 15,6 proc. populacji Stanów Zjednoczonych.

Poniższa tabela pokazuje kraje o najmniejszym napływie migrantów. Wartości procentowe są oparte na oficjalnych raportach krajowych dotyczących liczby osób, które są stałymi mieszkańcami kraju. Osoby, które w Chinach uważane są za mieszkańców krótkoterminowych, jak setki tysięcy Afrykanów mieszkających w regionie Guangdong, nie są zaliczane do tych danych. A nawet gdyby były, Chiny nadal w rankingu byłyby na niskiej pozycji. Co ciekawe, Arabia Saudyjska ma największą w (50 najbardziej zaludnionych krajach) populację urodzonych za granicą: 37 proc.

imigrantów w krajach, źródło: theatlas.com"> Populacja imigrantów w krajach,
źródło: theatlas.com

Ponad 60 proc. chińskich migrantów pochodzi z czterech miejsc: Hongkongu, Korei Południowej, Brazylii i Filipin. Hongkong, Korea Południowa i Filipiny zapewniają tylu imigrantów z powodu geograficznej bliskości i faktu, że każdy kraj ma dużą chińską mniejszość etniczną. Chiński rząd wspiera wykształconych etnicznych Chińczyków migrujących „z powrotem” do Chin. Duży odsetek Brazylijczyków wynika z silnych więzi gospodarczych między oboma krajami – Chiny są największym partnerem handlowym Brazylii.

Istnieje kilka przyczyn niskiego poziomu napływu migracji do Chin. Bariery językowe, duża liczba pracowników przybyłych ze wsi, którzy wypełniają dostępne miejsca pracy o niskich kwalifikacjach – a głównym powodem jest restrykcyjna polityka imigracyjna Chin. Miliony ludzi w biednych krajach Afryki i Azji Południowo-Wschodniej z radością by wyemigrowali do chińskich nadmorskich miast kwitnących w ciągu ostatnich kilku dekad, ale nie są mile widziani.

>>> Czytaj też: Premier Włoch: "Nadzwyczajne sukcesy w walce z przemytem migrantów"

Według Instytutu Polityki Migracyjnej celem rządu chińskiego w zakresie polityki imigracyjnej jest wspieranie rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa narodowego przy zachowaniu „stabilności społecznej”. Doprowadziło to do tego, że stały status przyznaje się jedynie migrantom, którzy mają chińskie pochodzenie etniczne oraz osobom bez chińskiego pochodzenia etnicznego, jeśli są ważnymi liderami biznesowymi lub naukowymi albo posiadają „zaległy wkład” w Chinach. Zgodnie z tymi zasadami tylko około 10 000 obcokrajowców otrzymało chińskie „zielone karty”, które pozwalają na stały pobyt.

Jak na ironię, Chiny bardzo skorzystały na tym, że ludzie urodzeni w kraju wyemigrowali. Obecnie na świecie jest około 10 milionów imigrantów z Chin, co daje liczbę czwartą najwyższą po Indiach, Meksyku i Rosji. Ci imigranci, jak i imigranci poprzednich pokoleń, rozwinęli ważne stosunki handlowe z Chinami i wysłali do domu biliony dolarów w postaci przekazów pieniężnych. Tylko w 2015 roku, według Banku Światowego, przekazy pieniężne do Chin stanowiły 0,4 proc. PKB.

Ograniczenia wprowadzone przez Chiny w zakresie imigracji są podobne do polityki Japonii i Korei Południowej, które również nie wpuszczały wielu imigrantów podczas boomu gospodarczego. Ale podobnie jak w tych krajach, starzenie się społeczeństwa będzie oznaczać presję na otwarcie. Japonia i Korea Południowa zwróciły się ku obcokrajowcom, aby upewnić się, że populacja w wieku produkcyjnym jest wystarczająco duża, aby gospodarka nie znalazła się w sytuacji kryzysowej. Również Chiny mogą wkrótce zostać zmuszone do przyjęcia zmiany, na którą jeszcze nie są gotowe.

>>> Czytaj też: Niespodziewana poprawa na japońskim rynku pracy. Stopa bezrobocia spadła do 2,7 proc.