Pierwszy nurt zaprezentował w ostatnich dniach Martin Schulz, przewodniczący SPD i prawdopodobny wicekanclerz w rządzie koalicyjnym z CDU-CSU, który wezwał do przekształcenia Unii Europejskiej w federacyjne państwo już do roku 2025. To nie tylko nierealne, ale też groźne dla stabilności Unii, a w dodatku zakłócające powolny proces przemian instytucji unijnych, proponowany przez Komisję Europejską. Kryzys finansowy w UE, a szczególnie w strefie euro, został zażegnany głównie dzięki działaniom Europejskiego Banku Centralnego, który kupując obligacje zadłużonych krajów obniża ich oprocentowanie. Ale jest to sytuacja przejściowa.

Stabilizacja strefy euro wymaga dokończenia budowy nowej architektury finansowej, która została rozpoczęta, ale niedokończona. Mapa drogowa przemian instytucjonalnych w unii gospodarczej i walutowej została przedstawiona 6 grudnia 2017 r. na posiedzeniu Komisji Europejskiej. Propozycje KE są pragmatyczne, rozłożone na dłuższy okres.

Europejski Fundusz Walutowy

Kryzys w Grecji, a potem w kilku innych krajach wymagał stworzenia nadzwyczajnego funduszu, na który złożyły się kraje strefy euro. Ostatecznie w 2012 roku kilka funduszów zostało przekształconych w Europejski Mechanizm Stabilizacyjny (ESM). Jego udziałowcami są wszystkie kraje strefy euro. Teraz Komisja Europejska zaproponowała przekształcenie go w Europejski Fundusz Walutowy.

Warto przypomnieć, że w 2010 roku, gdy kryzys w Grecji narastał kraje UE były niechętne angażowaniu się w pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego – obawiały się ingerencji w sprawy europejskie instytucji kontrolowanych przez kraje z innych kontynentów, głównie oczywiście USA. Ostatecznie MFW stał się członkiem tzw. „trojki” nie tylko dlatego, że dysponował odpowiednimi funduszami, ale też z powodu swych doświadczeń z rozwiązywaniem kryzysów zadłużenia.

Europejski Fundusz Walutowy (EFW) opierałby się na strukturze ESM. Jego obecne ramy finansowe i instytucjonalne pozostałyby niezmienione, a parlamenty narodowe miałyby możliwość kontrolowania jego działalności. EFW, poza dotychczasowymi zadaniami ESM – udzielania pomocy państwom członkowskim w sytuacjach nadzwyczajnych – uczestniczyłby we wspólnym funduszu restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji instytucji finansowych (resolution). Działałby jako pożyczkodawca ostatniej instancji dla banków mających poważne trudności finansowe.

Obowiązująca od 2015 roku unijna dyrektywa BRR (Bank Recovery and Resolution) nie zdała egzaminu podczas kryzysu banków włoskich, które wbrew niej skorzystały z publicznej pomocy państwa. Teraz banki likwidowane w sposób uporządkowany będą mogły korzystać ze wsparcia EFW.

Przewiduje się, że EFW podejmowałby decyzje szybciej niż ESM i bezpośrednio angażowałby się w zarządzanie programami pomocy finansowej dla zagrożonych krajów i instytucji. W razie potrzeby wzmocnieniu mogłaby tez ulec jego siła finansowa.

EFW prawdopodobnie stanie się, niezależnie od kontroli polityków i parlamentów, dość autonomiczną instytucją (tak jak MFW), o dużej sile oddziaływania na ewolucję unii gospodarczej i walutowej.

Komisja zwróci się do Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej o przyjęcie wniosku w sprawie utworzenia EFW najpóźniej do połowy 2019 r.

Stabilizacja finansów publicznych

Komisja Europejska zaapelowała także 6 grudnia o włączenie do prawa unijnego postanowień tzw. Paktu Fiskalnego. To podpisany w marcu 2012 r. przez 25 krajów Unii Europejskiej (z wyjątkiem Czech i Wielkiej Brytanii) Traktat o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w unii gospodarczej i walutowej, który wszedł w życie w styczniu 2013 r.

W marcu 2012 roku Traktat (popularnie zwany Paktem Fiskalnym) narzucał ściślejszą dyscyplinę finansów publicznych niż wcześniejszy Traktat z Maastricht. Kraje mające dług publiczny powyżej 60 proc. PKB zobowiązały się do corocznego obniżania, a kraje mające dług niższy niż 60 proc. PKB do utrzymania deficytu strukturalnego poniżej 1 proc. PKB.

Pakt Fiskalny zaczął przynosić efekty dopiero od roku 2015, gdy przeciętny dług publiczny strefy euro oraz całej UE obniżył się względem PKB po raz pierwszy od 2007 roku.

Na razie jednak Unia Europejska i strefa euro nie mają skutecznego mechanizmu wymuszania dyscypliny fiskalnej w krajach, które nie zechcą jej przestrzegać. Przewidywane są wprawdzie kary za przekroczenie dopuszczalnego deficytu, ale ich wysokość nie jest znacząca (do 0,1 proc. PKB). Dalsza ewolucja instytucji unijnych będzie zapewne zmierzać do stworzenia skuteczniejszej kontroli.

Budżetowa zachęta

Komisja Europejska zapowiedziała również, że w maju 2018 roku wystąpi z propozycjami, dotyczącymi unijnego budżetu na lata 2021-2027. Wiadomo, że będzie się od różnił od dotychczasowych, choćby dlatego, że Brexit oznaczać będzie zmniejszenie dochodów budżetu UE o ok. 11 proc.

Być może uszczerbek będzie mniejszy, gdyż Wielka Brytania w czasie negocjacji z UE zobowiąże się stworzyć jakiś fundusz dla krajów europejskich (tak jak Norwegia i Szwajcaria), a kraje członkowskie podwyższą składkę, ale trzeba się jednak liczyć ze zmniejszonymi dochodami i wydatkami. W dodatku zmienione zostaną priorytety.

Komisja Europejska zapowiedziała, że powstaną nowe instrumenty budżetowe, które będą miały cztery zadania:

  • Wsparcie reform strukturalnych w krajach strefy euro oraz pomocy technicznej;
  • Wsparcie państw członkowskich UE, które jeszcze nie są w strefie euro, by pomóc im w procesie konwergencji, czyli osiągania kryteriów koniecznych do przyjęcia wspólnej waluty;
  • Stworzenie mechanizmu ochronnego dla Unii Bankowej poprzez Europejski Fundusz Walutowy, a wcześniej Europejski Mechanizm Stabilizacyjny;
  • Wsparcie da inwestycji w przypadku znacznych szoków asymetrycznych.

O ile przez kilka lat Komisja Europejska ostrożnie podchodziła do rozszerzania strefy euro (Litwa planowała wejście do strefy euro w roku 2007, ale okazało się, że przekroczyła kryterium inflacji o 0,1 pkt proc.), o tyle dziś Jean-Claude Juncker wyraźnie zachęca kraje spoza strefy euro, oferując im finansową pomoc. Nie wiemy, jaki będzie jej realny wymiar i w jakim stopniu wpłynie na obniżenie funduszów spójności w perspektywie 2021-2027.

Juncker stara się prezentować postawę pragmatyczną. Nie straszy podziałem Unii na kilka prędkości, ale zachęca kraje spoza eurolandu wizją dodatkowych funduszy. „Po latach kryzysów nadszedł czas, aby wziąć przyszłość Europy w swoje ręce – dzisiejszy solidny wzrost gospodarczy zachęca nas, abyśmy posunęli się naprzód, aby sprawić, by Unia Gospodarcza i Walutowa była bardziej zjednoczona, wydajna i demokratyczna oraz by działa na rzecz wszystkich naszych obywateli. (…) Nie ma lepszego czasu na naprawę dachu niż wtedy, gdy świeci słońce”.

Równie ważne są fundusze dla krajów członkowskich, których gospodarka rozwija się zbyt wolno na skutek braku reform. Chodzi między innymi o Włochy, Portugalię, a nawet Francję. Reformy strukturalne, zwłaszcza zwiększenie elastyczności rynku pracy są niepopularne. Fundusze mają więc przełamać opór do nich i polityków, i związkowców.

Euro-minister tak, euro-budżet nie

Komisja Europejska zapowiedziała też utworzenie organu europejskiego ministra gospodarki i finansów, który byłby również komisarzem UE i przewodniczącym eurogrupy, złożonym z ministrów finansów strefy euro. Jego zadaniem byłoby dbanie o interes gospodarek strefy euro, zarówno w UE, jak na zewnątrz Unii, koordynacja i wdrażanie polityki gospodarczej. Propozycja ta jest kontestowana przez niektórych ministrów finansów eurogrupy, którzy wolą, by kierował nią ktoś z ich grona.

Propozycja powołania ministra gospodarki i finansów strefy euro jest przez europejskich komentatorów interpretowana jako kompromis między zwolennikami ściślejszej integracji strefy euro, a sceptykami. Juncker sprzeciwił się bowiem stworzeniu oddzielnego budżetu strefy euro, a także powołaniu osobnego euro-parlamentu. „Nie potrzebujemy budżetu dla strefy euro, ale silnej linii budżetowej strefy euro w ramach budżetu UE” – powiedział.

Ma jednak powstać fundusz finansujący duże projekty inwestycyjne, uruchamiane w okresie spowolnienia wzrostu, co być może będzie odpowiednikiem oddzielnego budżetu strefy euro, choć jego wielkość i zasady działania nie zostały na razie określone.

>>> Czytaj też: To chichot historii, że KE ukarała właśnie Polskę, a nie Węgry [OPINIA]

Autor: Witold Gadomski