O znaczeniu kwestii gospodarczych świadczy to, że „Macron wziął ze sobą do Chin ponad pół setki szefów wielkich firm (francuskich)” – podkreślało w poniedziałek rano informacyjne radio France Info, podając, że deficyt w handlu Francji z Chinami przekroczył w 2016 roku 30 mld euro.

Pekiński korespondent dziennika „Le Figaro”, przypominając, że Niemcy mają w handlu z Chinami 230 mld nadwyżki, twierdzi, że „zrównoważenie jest możliwe”.

„Ponieważ można mówić o sojuszu francusko-chińskim w sprawie globalnego ocieplenia, Macron może skutecznie zachwalać w Pekinie umiejętności francuskie na polu odnawialnych źródeł energii i ekorozwoju miast” – sugeruje „Le Figaro” w innym artykule.

Obserwatorzy komentują również postawę Paryża wobec gigantycznego chińskiego projektu „nowych jedwabnych szlaków”. Oceniają, że jest „o wiele życzliwsza od (postawy) niemieckiej”. Ten projekt, nazywany inicjatywą Pasa i Szlaku, to wielomiliardowe inwestycje chińskie w infrastrukturę, taką jak porty, lotniska, linie kolejowe w Azji i Europie.

Podczas gdy Paryż ogłosił, że „nie jest zamiarem Francji zagradzanie drogi Chinom, (...) Niemcy z rezerwą wypowiadają się o zamiarach Pekinu” – czytamy w „Le Figaro”, które cytuje niemieckiego ministra spraw zagranicznych Sigmara Gabriela: „Jeśli nie opracujemy wspólnej strategii wobec Chin, to uda im się podzielić Europę”.

„Le Figaro” podkreśla, że podczas gdy Europa Północna z lękiem patrzy na budowę „nowych jedwabnych szlaków”, inicjatywa z entuzjazmem przyjęta została przez Węgry, Bułgarię i Grecję.

Francuskie media twierdzą, że wizyta jest „afirmacją czołowej roli Francji w Europie”. Cytowany w poniedziałek politolog Barthelemy Courmont powiedział, że przywódcy chińscy, przyjmując prezydenta Macrona, którego traktują, jako „lokomotywę Europy”, „oczekują (w tej sprawie) jasnego stanowiska Francji”.

Znany francuski sinolog Jean-Luc Domenach tłumaczy, że Chińczycy wolą rozmawiać z Paryżem, który jest „bardziej elastyczny niż Berlin”. Przewiduje również, że „nawet po zmontowaniu rządu pozycja pani (Angeli) Merkel będzie osłabiona”.

Macron powinien w Chinach publicznie wezwać do poszanowania praw człowieka – zaapelowała dyrektor francuskiego oddziału Human Rights Watch Benedicte Jeannerod w liście do prezydenta Francji, przekazanym w poniedziałek dziennikarzom.

Internetowe wydanie dziennika „Le Monde” główny artykuł o państwowej wizycie prezydenta Francji w Państwie Środka poświęca prawom człowieka, które zdaniem gazety kładą się cieniem na podróży. Tłumaczy, że „prezydenckie wizyty w Chinach nie są najlepszym momentem do poruszania kwestii praw człowieka. A to dlatego, że w ramach nawiązanego z tym krajem +globalnego partnerstwa strategicznego+ trzeba się skupić na bardzo licznych tematach współpracy”. Wśród tych tematów paryscy obserwatorzy wyliczają: „delikatną sprawę” Korei Północnej, uzyskanie poparcia Pekinu dla zmontowanego przez Paryż do walki z dżihadystami międzynarodowego kontyngentu sił zbrojnych zwanych G5 Sahel i włączenie Chin do globalnego przeciwstawienia się terroryzmowi.

Domenach powiedział na antenie francuskiego radia dla zagranicy RFI, że „ponieważ Chińczycy mają od roku bazę wojskową w Dżibuti i interesują się również Afryką Zachodnią, Emmanuel Macron może uzyskać ich poparcie dla G5”, ale „raczej w postaci finansów niż wysłania wojsk”.

Komentując rzekomy zamiar Macrona, by namawiać Pekin do „złagodzenia stosunku do Japonii”, Domenach uprzedzał: „Francja niczego nie uzyska w sprawach Dalekiego Wschodu. A to dlatego, że wszystko, co tyczy się polityki chińskiej w tym regionie, (Pekin) uznaje za sprawę czysto chińską”.

Sprawa walki z terroryzmem jest zdaniem profesora Philippe’a Bejy'ego, innego specjalisty zaproszonego przez RFI, „skomplikowana”, gdyż „dla (prezydenta Chin) Xi Jinpinga +terrorystami+ są również wszyscy ci, którzy domagają się poszanowania praw obywatelskich”.

>>> Czytaj też: Niemcom znów grozi upadek demokracji? Republika Weimarska odżyła w niemieckiej wyobraźni