Ministerstwu Kultury zarzuca się, że nie prowadzi dialogu z twórcami. Symbolem tej porzuconej polityki ma być Pakt dla Kultury.

Ostatnie posiedzenie Zespołu ds. Paktu dla Kultury przeprowadzono w lutym 2014 r., czyli prawie dwa lata przed utratą władzy przez poprzednią ekipę. Tę „umowę społeczną” porzucili sami jej sygnatariusze, zamiary pozostały na papierze. Gdy powstał nasz rząd, pakt był już martwy i, co gorsza, wspominany jako fikcja medialno-wizerunkowa. Nam zaś zależało na działaniach realnych, nie fikcyjnych. Dlatego po prostu zrealizowaliśmy najważniejszy postulat paktu, tj. zwiększyliśmy nakłady na kulturę powyżej 1 proc. budżetu państwa i zaczęliśmy wypracowywać bardziej efektywne formy współpracy ze środowiskiem.

Czyli jakie?

Pod koniec ubiegłego roku odbyła się Ogólnopolska Konferencja Kultury. To forum szerokiej debaty, do której zaprosiliśmy twórców, lecz także organizatorów i uczestników życia artystycznego, by samodzielnie zidentyfikowali najpoważniejsze problemy i zaproponowali zmiany.

Jak to się w praktyce odbywa?

Przeprowadziliśmy 11 sympozjów ułożonych w dwa cykle. Na pierwszy, wrześniowy, cykl składały się konferencje poświęcone poszczególnym dyscyplinom twórczości – muzyce, kulturze ludowej, sztukom wizualnym itd. Drugi cykl, listopadowo-grudniowy, ogniskował się wokół problemów, np. „Artysta profesjonalny na rynku pracy”, „Mechanizmy finansowania kultury” itp. Każda konferencja odbywała się w innym mieście, aby uwzględnić optykę różnych regionów. To gigantyczna operacja, sympozja są zwieńczeniem całego ciągu prac, spotkań, konsultacji. Wszystko koordynuje Narodowy Instytut Fryderyka Chopina (NIFC), którego dyrektor Artur Szklener odbył z tej okazji już blisko 200 spotkań środowiskowych.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej