Relacje pomiędzy demografią a perspektywami wzrostu gospodarczego to intrygujący temat badań. Wiele krajów, w tym zwłaszcza europejskich, przeżywa proces starzenia się społeczeństw, co wynika po pierwsze z niskiego poziomu dzietności, a po drugie z wydłużającego się czasu życia. Wskaźnik dzietności nie tylko w Polsce od dawna utrzymuje się poniżej 2, co oznacza, że nie dochodzi do zastępowalności kolejnych pokoleń. Wydłużanie się czasu życia to z kolei efekt poprawy stanu zdrowia społeczeństw i korzystnych zmian cywilizacyjnych.

W Polsce wskaźnik dzietności jest niższy niż w wielu krajach Unii Europejskiej. Niższy jest także wciąż jeszcze oczekiwany czas życia, ale w tym przypadku różnice się wyrównują. Polska nadgania Unię.

>>> Czytaj też: Tak starzeje się polskie społeczeństwo. W 2040 roku będzie nas już tylko 35 mln [INFOGRAFIKI]

– W Polsce współczynnik obciążenia demograficznego osobami starszymi jest na razie poniżej poziomu Unii Europejskiej. Według dostępnych prognoz, od roku 2050 nastąpi jednak odwrócenie sytuacji i współczynnik ten będzie w Polsce na poziomie wyższym niż w UE – mówił Marcin Bielecki z Departamentu Badań Ekonomicznych NBP i Uniwersytetu Warszawskiego w czasie seminarium na temat wpływu demografii na politykę pieniężną w małej gospodarce otwartej.

W gospodarce o niekorzystnej strukturze demograficznej, co wynika z licznych badań i z doświadczeń empirycznych, następuje spadek produktywności. Zgromadzone są większe aktywa, czy to w postaci akcji, obligacji czy lokat bankowych i w funduszach inwestycyjnych, ale jednocześnie maleje skłonność do ryzyka. Produktywność nie wzrasta już tak szybko, gdyż jest mniej młodych ludzi, którzy podejmują ryzyko i angażują się w przedsięwzięcia, które przynoszą wzrost gospodarczy. Niekorzystna struktura demograficzna w oczywisty sposób wpływa też na stabilność systemów emerytalnych. Sfinansowanie emerytur staje się trudniejsze. Wzrastają jednocześnie wydatki publiczne, w szczególności związane z opieką zdrowotną.

Ma to konsekwencje także w postaci spadku przeciętnego zwrotu z kapitału, czyli naturalnej realnej stopy procentowej. Trend ten obserwowany jest już od lat w Unii Europejskiej. Następuje on także w Polsce. Spadku naturalnej realnej stopy procentowej należy spodziewać się także w przyszłości. Z modelowego badania przeprowadzonego przez trzech autorów – Marcina Bieleckiego oraz profesorów Michała Brzoza-Brzezinę i Marcina Kolasę z Departamentu Badań Ekonomicznych NBP i Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie – wynika, że w krajach strefy euro spadek naturalnej realnej stopy procentowej sięgnie w latach 2010 – 2030 ok. 1 pkt proc. W Polsce proces ten będzie dłuższy (potrwa do 2050) i głębszy, w efekcie nastąpi spadek realnej stopy procentowej o ok. 1,8 pkt proc.

Istotna jest także wzajemna relacja obu części niekorzystnego trendu demograficznego. Za spadek naturalnej realnej stopy procentowej w większym stopniu (można szacować, że w dwóch trzecich) odpowiadać będzie w Polsce wydłużenie oczekiwanego czasu życia niż niski poziom dzietności.

>>> Czytaj też:  Mamy więcej dzieci. Ale do rekordu wciąż bardzo daleko

Spadek naturalnej realnej stopy procentowej będzie czynnikiem istotnym dla prowadzenia polityki pieniężnej, której celem jest utrzymywanie wzrostu cen zgodnie z celem inflacyjnym. Przy niższej stopie realnej wzrastać będzie ryzyko deflacji.

– Istotne jest aby bank centralny był w stanie obserwować jak zachowuje się naturalna realna stopa procentowa w czasie rzeczywistym – zwraca uwagę Marcin Bielecki. – Jeśli tego nie robi powstaje obciążenie deflacyjne. W takiej sytuacji bankowi może wydawać się, iż naturalna realna stopa procentowa jest wyższa niż w rzeczywistości. Prowadzić więc będzie bardziej restrykcyjną politykę pieniężną i generować obciążenie deflacyjne, które może osiągnąć wartość aż 0,8 pkt. proc. Sytuacja ta może utrzymywać się w okresie 5 – 10 lat.

Zmiany demograficzne będą miały wpływ także na kierunek przepływu kapitału. Wskutek szybkiego starzenia się polskiego społeczeństwa będzie się poprawiać tzw. międzynarodowa pozycja inwestycyjna (relacja aktywów do zobowiązań transgranicznych). Autorzy prognozują poprawę relacji międzynarodowej pozycji inwestycyjnej do PKB wynikającą ze zmian demograficznych o ok. 15 pkt proc. do roku 2050. Co ważne, otwartość gospodarki polskiej na międzynarodowe przepływy kapitału ma niewielki wpływ na przewidywany spadek naturalnej stopy procentowej w naszym kraju.