– Zmiany w spółkach Skarbu Państwa nie są obecnie dla premiera priorytetem – słyszymy od jednego z najbliższych współpracowników Mateusza Morawieckiego.

Jednak jeśli chodzi o poszerzenie wpływów na państwowe firmy, to nowy premier znacznie zwiększył swój stan posiadania wobec tego, co nadzorowała jego poprzedniczka Beata Szydło. Szczególnie jeśli chodzi o podmioty o istotnym znaczeniu dla gospodarki.

– Nadzór nad spółkami strategicznymi, w tym instytucjami takimi jak GPW, trafia pod KPRM. Nadzór nad mniejszymi spółkami, które trafiły do nas z resortu skarbu, trafia do pani minister Emilewicz – informował w ubiegłym tygodniu minister inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński.

Szef rządu wzmocnił swój „portfel spółek” dzięki podziałowi Ministerstwa Rozwoju. To wymusiło nowe rozdanie w przypadku 240 spółek będących dotychczas pod skrzydłami Morawieckiego jako ministra rozwoju i finansów. W kancelarii premiera będą od teraz mieli oko na PKO BP, bankowo-inwestycyjną grupę Polskiego Funduszu Rozwoju czy PLL LOT. Po poprzedniczce Morawiecki odziedziczył nadzór nad PZU, a co za tym idzie – nad Alior Bankiem i odkupionym w ubiegłym roku od Włochów Bankiem Pekao.

– To spółki, gdzie nieformalne wpływy ma Zbigniew Ziobro. Między rywalizującymi do tej pory Zbiorą i Morawieckim jest zawieszenie broni, więc zmian kadrowych przynajmniej na razie tam nie będzie – twierdzi nasz rozmówca z rządu. Zaznacza jednak, że nawet jeśli nie zmienią się nazwiska prezesów, to nowe twarze mogą się pojawić w radach nadzorczych i zarządach.

Nieco ponad setka firm ma zostać pod Ministerstwem Przedsiębiorczości i Technologii Jadwigi Emilewicz. Nasi informatorzy wskazują, że z ważniejszych będzie to na pewno Grupa Azoty. Wciąż rozstrzyga się los GPW. Jerzy Kwieciński wskazał wprawdzie, że giełda trafi do premiera, ale z naszych informacji wynika, że na stole jest także scenariusz, w którym będzie to nadzór Jadwigi Emilewicz. Do niej może też trafić opieka nad Pocztą Polską, którą obecnie sprawuje minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Współpracownicy Mateusza Morawieckiego przyznają, że premier chce mieć blisko siebie spółki kluczowe z punktu widzenia polityki gospodarczej. Nawet jeśli część z nich zostanie w MPiT, to nadal będą „w rękach” bliskiej współpracowniczki szefa rządu.

Nic obecnie nie zapowiada zmian w nadzorze nad spółkami energetycznymi, paliwowymi czy z sektora obronnego.

Rozdysponowanie nadzoru nad spółkami pomiędzy ministerstwa było jednym z haseł, z jakim pełniący obecnie władzę PiS szedł do wyborów. Zaczęło się od wzmocnienia MR, którym kierował wówczas obecny premier. „Rozwój” w marcu 2016 r. przejął od Ministerstwa Finansów pieczę nad BGK i KUKE – oficjalnie po to, by wespół z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych oraz Agencją Rozwoju Przemysłu budować zaplecze dla powstającego wtedy PFR. MR przejęło także od resortu skarbu nadzór nad największym polskim bankiem – PKO BP.

Kolejny etap rozdysponowywania spółek zaczął się w kwietniu 2016 r., gdy do Ministerstwa Energii przeniesiono spółki energetyczne. W lipcu tego roku to samo stało się z firmami paliwowymi. Zmiany nabrały tempa dwa miesiące później – po odwołaniu ze stanowiska ministra skarbu Dawida Jackiewicza. Oficjalnym powodem była właśnie zmiana sposobu zarządzania mieniem Skarbu Państwa – MSP zostało zlikwidowane, a spółki, które ministerstwo miało w nadzorze, przekazane w zarząd innym resortom.