"To zły sygnał ze strony kraju, który chętnie podaje się za wzór do naśladowania w walce ze zmianami klimatycznymi" - komentuje "Le Monde".

Z liczb przedstawionych przez ministerstwo środowiska wynika, że w 2016 roku poziom emisji był we Francji wyższy niż w 2015 roku i wyniósł 463 mln ton dwutlenku węgla (CO2). To o 3,6 proc. więcej, niż przewidywał rządowy plan zakładający spadek emisji. W 2015 roku plan został jeszcze wykonany, ale "bez zapasu" - poinformował francuski minister środowiska Nicolas Hulot.

W świetle tych wyników "Francja nie może patrzeć z wyższością na resztę świata" - powiedział minister Hulot. Wezwał do intensywniejszych działań na rzecz ograniczania emisji.

Za przekroczenie przez Francję limitów odpowiada, według Hulot, niska cena ropy, która zachęca ludzi i firmy do częstszego korzystania z aut, a także wyłączenia niektórych elektrowni jądrowych, które przełożyły się na intensywniejszą pracę źródeł wytwórczych opalanych węglem i gazem. W ostatnich latach transport odpowiadał średnio za 29 proc. emisji we Francji, rolnictwo za 20 proc., a sektor mieszkaniowy za 19 proc.

To pierwszy przypadek niewypełnienia przez Francję celów zapisanych w Narodowym Planie Redukcji Emisji (SNBC), przyjętym pod koniec 2015 roku. Wskazuje on górne limity emisji dla poszczególnych sektorów gospodarki, tak by w 2050 roku łączny ich poziom stanowił tylko jedną czwartą tego, ile kraj emitował w 2013 roku.

Komisja Europejska podaje, że głównym źródłem wzmocnienia efektu cieplarnianego jest dwutlenek węgla (CO2). W skali świata odpowiada on za ponad 60 proc. tego zjawiska, a w krajach uprzemysłowionych jest to ponad 80 proc. wszystkich gazów cieplarnianych.(PAP)