Nowe przepisy, przegłosowane we wtorek wieczorem, przewidują, że to na administracji spocznie obowiązek dowiedzenia, że obywatel działał w złej wierze.

"To rewolucja w stosunkach urzędników z obywatelami. To też wyjście naprzeciw oczekiwaniom urzędów, które chcą mieć większe pole manewru" - komentował na Twitterze minister ds. działań i wydatków publicznych Gerald Darmanin.

Deputowani przegłosowali też poprawki umożliwiające procedowanie wniosku złożonego przez obywatela Francji nawet wtedy, gdy brakuje w nim wymaganych dokumentów, o ile mają "małe znaczenie".

Wśród reguł, które czekają jeszcze na przyjęcie, jest m.in. przepis obniżający odsetki związane z zaległościami podatkowymi. Jeśli zaległości wynikają z błędu popełnionego w dobrej wierze, a wykrytego przez administrację, obywatel zapłaci karę o 30 proc. niższą niż obecnie. Jeśli sam zgłosi pomyłkę, kara będzie o 50 proc. mniejsza.

Przeciwko nowym przepisom wypowiedziała się Francuska Partia Komunistyczna, która widzi w nich "wyrzeczenie się państwa". Zwraca również uwagę na ryzyko związane z brakiem definicji działania w dobrej wierze. Z krytyką zmian wystąpił też Jean-Luc Melenchon, były kandydat na prezydenta Francji i lider skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej.

Natomiast politycy prawicy uważają nowe przepisy za krok w dobrym kierunku, ale niewystarczający. Polityk Republikanów Christian Jacob ogłosił, że chce zobaczyć, jak nowe przepisy będą stosowane np. w rolnictwie i sektorze elektrowni wiatrowych. Pozytywnie o nowych przepisach wypowiedziała się szefowa Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Słabością nowych przepisów, jak zauważa część deputowanych, jest próba jednoczesnej zmiany procedur tak różnorodnych, jak np. przyznawanie pozwoleń na morskie elektrownie wiatrowe i przekazywanie darowizn za pomocą smsów.

Nowe reguły mają się złożyć na szerszy dokument o "państwie służebnym i opartym na zaufaniu". Jego stworzenie zapowiedział w trakcie kampanii wyborczej obecny prezydent Francji Emmanuel Macron.

>>> Czytaj też: Morawiecki w Davos: Rozmawialiśmy z USA o Nord Stream 2. Waszyngton podziela nasze obawy