We wtorek uczestniczył pan w spotkaniu z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim, szefem MSWiA Joachimem Brudzińskim i jego zastępcą Pawłem Szefernakerem. Domyślam się, że tematem rozmów był nowy kodeks wyborczy. Ustalono coś konkretnie?

Wiele konkretów nie padło, być może to jeszcze za wcześnie, bo nowe regulacje wchodzą w życie 31 stycznia. Ale mimo wszystko dobrze, że do takiego spotkania doszło. Minister Brudziński wystąpił z inicjatywą przeszkolenia stu nowych komisarzy wyborczych, do czego my również się skłaniamy.

Kto miałby ich przeszkolić? Państwowa Komisja Wyborcza?

My nie mamy za bardzo takich możliwości. Ale pojawił się pomysł, by szkolenia przeprowadził Narodowy Instytut Samorządu Terytorialnego w Łodzi, któremu my wskazalibyśmy pewne zagadnienia. Ze strony pana Szefernakera padła jeszcze propozycja, by skontaktować się w tej sprawie z Centrum Studiów Wyborczych UMK w Toruniu i na Uniwersytecie Łódzkim. Może tam znajdą się specjaliści, którzy chcieliby się temu szkoleniu poświęcić. Pojawiła się także opcja e-learningu, czyli szkoleń przez internet.

Chce pan powiedzieć, że dostanie pan od ministra listę kandydatów na komisarzy wyborczych, których następnie przeszkoli się online? To brzmi niepoważnie.

Nie wdawałem się w tego rodzaju dyskusje, tylko zgodziłem się, by profesorów z Torunia czy Łodzi wdrożyć w proces szkolenia. Natomiast nie wypowiadałem się co do formy. Pan minister zaproponował taką formę szkoleń dla tych stu osób, choć przy tej liczbie nowych komisarzy bezpośrednia forma szkoleń byłaby zapewne lepsza. Ale to jest jeszcze do uzgodnienia. Na razie nie ma w ogóle kandydatów i odniosłem wrażenie, że jeszcze nie są przygotowane żadne nazwiska. Sam pan minister powiedział, że obawia się kłopotów ze skompletowaniem stu kandydatów. A ja uważam, że powinniśmy wręcz otrzymać listę z jakąś nadwyżką, by było między kim wybierać.

Załóżmy, że minister przedstawi 150 kandydatów na komisarzy. Wpierw powinna być przeprowadzona jakaś rekrutacja...

...w zasadzie tego szczegółowo nie uzgodniliśmy. My oczekujemy, że kandydaci będą przedstawiani w grupach np. 20- czy 30-osobowych, nie sądzę, by minister zdążył już na początku lutego przedstawić całą setkę. Zastrzegłem jednak, że chcielibyśmy otrzymać jakieś dokumenty czy dossier dotyczące tych osób i móc zaprosić je na rozmowę. Oczywiście nie chodzi o żadne przesłuchanie, ale chcemy zorientować się, na ile kandydaci wskazani przez szefa MSWiA będą się znali na prawie wyborczym. Podejrzewam, że ich wiedza w tym zakresie może się okazać niewielka. Stąd potrzeba szkoleń.

Co jeśli okaże się, że np. z 30 osób tylko połowa się nadaje, a reszta nie? Czy wówczas minister Brudziński postawi na swoim i nakaże wam zatrudnić, a następnie przeszkolić tych ludzi?

Przepisy nie przewidują, by minister przedstawiał nowych kandydatów na miejsce tych odrzuconych. My też nie musimy od razu podejmować decyzji. Ustawa daje nam 60 dni na powołanie komisarzy. Teoretycznie więc kandydatów możemy powołać w 59. dniu. Na razie i tak czekamy na kandydatury.

Czy w trakcie rekrutacji padnie np. pytanie o znak „x” i związaną z tym ważność głosu? Wiemy, że między PiS a Państwową Komisją Wyborczą są duże rozbieżności w tej kwestii. Czy taki kandydat powinien odpowiadać zgodnie z wykładnią partii rządzącej czy PKW?

Być może takie pytanie padnie, choć należy pamiętać, że rolą komisarza wyborczego nie jest ocena ważności głosów, tak jak rolą komisji wyborczej nie jest dopatrywanie się intencji wyborcy. Myślę, że istotne będą inne zagadnienia, np. nowe obowiązki dotyczące komisarzy, sposób sprawowania nadzoru nad nowo powoływanym korpusem urzędników wyborczych czy podział gmin na okręgi.

Na jakie zarobki mogą liczyć komisarze wyborczy?

Dotychczas komisarze sędziowie zarabiają około 4 tys. zł. Ale kto wie, być może te stawki zostaną jeszcze zmienione.

To są stałe zarobki czy uzależnione od przeprowadzonych akcji wyborczych?

To jest stała funkcja, więc mówimy o comiesięcznym wynagrodzeniu.

Zanim pojawią się nowi komisarze wyborczy, zapewne wcześniej poznamy nowego szefa Krajowego Biura Wyborczego, zajmującego się organizowaniem wyborów i referendów. Czy tu pojawiają się jakieś propozycje personalne ze strony rządu?

Takich propozycji nie było. Co do komisarzy, jak już wspomniałem, odniosłem wrażenie, że kandydatów minister jeszcze nie ma. Natomiast jeśli chodzi o szefa Krajowego Biura Wyborczego, to takiej pewności nie mam. W trakcie naszego spotkania doszło do dyskusji między ministrem a marszałkiem odnośnie do procedury opiniowania, bo trzech kandydatów na szefa KBW muszą jeszcze zaopiniować szefowie Kancelarii Prezydenta, Sejmu oraz Senatu. Tak więc podejrzewam, że jakieś potencjalne kandydatury już są, ale minister nic mi na ten temat nie mówił.

>>> Czytaj też: Stare wybory według nowego kodeksu? W nowej ordynacji wyborczej jest luka