Poprawę zauważają i międzynarodowe instytucje zajmujące się gospodarką, i przede wszystkim rynki finansowe. Na początku stycznia rentowność 10-letnich greckich obligacji rządowych spadła poniżej 4 proc. Bez wsparcia Europejskiego Banku Centralnego i Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego taki wynik byłby niemożliwy. Grecja wciąż jest jednym z najbardziej zadłużonych krajów świata (w relacji do PKB) i bez asysty europejskich instytucji musiałaby płacić ogromne odsetki od pożyczanych sum. Niska rentowność obligacji pozwoli rządowi greckiemu na kolejną emisję, która przewidziana jest pod koniec stycznia, po tym, jak dokonany zostanie przegląd realizacji trzeciego programu stabilizacyjnego, obowiązującego od sierpnia 2015 roku do sierpnia roku bieżącego.

Programy pomocy

Pomoc finansowa dla Grecji podczas pierwszego programu miała formę pożyczek, które zostały udzielone przez państwa strefy euro za pośrednictwem Europejskiego Instrumentu Stabilności Finansowej (European Financial Stability Facility, EFSF), ustanowionego już w maju 2010 roku. Grecja otrzymała wówczas łącznie 52,9 mld euro. Około 20 mld udostępnił dodatkowo MFW. Pierwszy program został zastąpiony drugim, który Eurogrupa zatwierdziła w marcu 2015 r. Trwał on do czerwca 2015 r. W tym okresie EFSF wypłacił 141,8 mld euro, a MFW ok. 12 mld euro. 19 sierpnia 2015 r. zaczął obowiązywać trzeci program pomocowy. Przewidziane w nim 86 mld euro pomocy finansowej pochodzą z Europejskiego Mechanizmu Stabilności.

W zamian za pomoc Grecja zobowiązała się zrealizować szereg działań i reform, które mają zaradzić jej problemom gospodarczym. Działania te mają doprowadzić do trwałego wzrostu gospodarki. Szczegółowe reformy są realizowane przy technicznym wsparciu UE, co oznacza także kontrolę ich wykonania przez unijną Służbę ds. Wspierania Reform Strukturalnych (Structural Reform Support Service).

W czerwcu 2016 r. – podczas pierwszej weryfikacji realizacji programu – ustalono, że rząd Grecji przeprowadzi działania, mające przede wszystkim przywrócić stabilność finansów publicznych poprzez reformę VAT i systemu emerytalnego, walkę z unikaniem płacenia podatków, lepsze zarządzanie finansami publicznymi.

Zgodnie z umową, która towarzyszyła trzeciemu pakietowi pomocowemu Grecja ma do końca roku 2018 osiągnąć w budżecie nadwyżkę pierwotną (to jest bez uwzględnienia kosztów obsługi długu) w wysokości 3,5 proc. PKB. W kolejnych latach pierwotna nadwyżka ma rosnąć. Wynik dwu ostatnich lat jest lepszy od uzgodnień, a obecna sytuacja gospodarcza wskazuje na to, że lepszy będzie również wynik roku 2018.

Sytuacja sektora bankowego

Bank Grecji planuje pod koniec lutego rozpocząć testy warunków skrajnych (stress-testy) dla czterech banków systemowych i do końca czerwca ustalić ich potrzeby kapitałowe. Jeżeli kraj po sierpniu nie będzie już objęty programem pomocowym, sytuacja banków się pogorszy. Obecnie banki, które mają w swoich portfelach aktywa rządu greckiego (np. obligacje) mogą je dawać w zastaw i uzyskiwać pożyczki z Europejskiego Banku Centralnego. W greckich bankach jest ok. 13 mld euro uzyskanych w ten sposób pieniędzy. Po wyjściu z programu pomocowego za pożyczki z EBC banki będą musiały płacić dodatkowo 150 punktów bazowych.

Jesienią 2015 r. Europejski Bank Centralny dokonał kompleksowej oceny głównych greckich banków i jakości ich aktywów. Ocena była podstawą dla podjęcia decyzji o dokapitalizowaniu greckich banków przez Europejski Mechanizm Stabilności. EMS przeprowadził emisję własnych obligacji o zmiennej stopie procentowej w wysokości 10 mld euro, z czego do Greckiego Funduszu Stabilności Finansowej trafiło 5,4 mld euro, a pozostałe obligacje zostały anulowane.

>>> Czytaj też: Sukces wierzycieli, cios dla protestujących. Grecja przyjęła pakiet reform mimo strajków

Pod koniec pierwszego półrocza 2017 roku kredyty zagrożone, z wyłączeniem ekspozycji pozabilansowych, wyniosły 72,8 mld euro, gdy cel, określony przez Jednolity Mechanizm Nadzorczy (SSM – nadzór, podlegający EBC) został określony na 72,4 mld euro. Wskaźnik ekspozycji kredytów nieobsługiwanych wyniósł 50,6 proc., a cel był określony na 50 proc.

Zła sytuacja banków greckich jest największym zagrożeniem dla stabilności gospodarki i możliwości zakończenia programów pomocowych. Wyceny największych banków Grecji w ciągu ostatniego roku wzrosły (z wyjątkiem Piraeus Bank), ale ich kursy charakteryzowały się dużą zmiennością. Średnia cena giełdowa wynosi ok. 25 proc. wyceny księgowej banków.

Prywatyzacja

Rząd grecki premiera Alexisa Tsiprasa stoi wobec trudnego politycznie programu prywatyzacji, który jest sprzeczny z pierwotnymi obietnicami partii rządzącej.

Prywatyzacja konieczna jest jednak dla pobudzenia wzrostu i zdobycia zaufania inwestorów. W latach 2010-2016 rząd uzyskał ze sprzedaży posiadanych aktywów niespełna 4 mld euro (plan był znacznie bardziej ambitny), a do końca roku 2017 suma ta wzrosła, według wstępnych obliczeń do 6,2 mld euro. Wydzierżawione zostały regionalne lotniska, sprzedano 67 procent udziałów w porcie w Salonikach.

Według rządowych planów w 2018 r. dochody ze sprzedaży aktywów państwowych wyniosą 2,73 mld euro, ale szacunki wierzycieli są bardziej konserwatywne. Dotychczasowe cele prywatyzacji nie były osiągane.

Do czerwca 2018 r. rząd powinien ogłosić przetarg na sprzedaż 17 procent udziałów w spółce Public Power lub znaleźć inny sposób na uzyskanie odpowiednich dochodów (np. przez emisję obligacji zamiennych na akcje PPC). Spółka, której 51 procent akcji należy do państwa kontroluje około 90 procent krajowego rynku detalicznego energii. Zgodnie z programem pomocowym powinna zmniejszyć ten udział do mniej niż 50 proc. do 2019 r.

Grecki Fundusz Majątku Państwowego (HRADF) przesunął z grudnia 2017 na luty tego roku ostateczny termin składania ofert na 66 proc. udziałów w spółce DESFA będącej operatorem sieci gazu ziemnego. Umowa ma zostać ostatecznie podpisana w kwietniu. Do końca I kwartału mają być sfinalizowane transakcje sprzedaży 30 proc. międzynarodowego portu lotniczego w Atenach, 5 proc. Hellenic Telecommunications Organisation i 35,5 proc. Hellenic Petroleum.

Dawne lotnisko Hellenikon z 1938 roku, zamknięte w 2001 r., ma zostać przekształcone w nowoczesną dzielnicę Aten i jeden z największych kurortów nadmorskich w Europie, o powierzchni 3 razy większej niż Monako. Inwestorami mają być: Lamda Development kontrolowana przez wpływową grecką rodzinę Latsis i konsorcjum firm z Chin i Abu Dhabi. Władze greckie będą musiały do lutego 2018 r. określić kluczowe warunki potrzebne do rozpoczęcia projektu, by uzyskać z dzierżawy 915 mln euro.

>>> Czytaj też: Cipras: Grecja stanie w tym roku finansowo na własnych nogach

Niezrealizowanie zamierzeń prywatyzacyjnych może zagrozić staraniom rządu o dodatkową redukcję zadłużenia, gdyż wierzyciele chcą, by rząd spłacić część długu sprzedając posiadane aktywa.

Reformy rynku pracy

Najważniejszym celem reform greckiej gospodarki było pobudzenie stabilnego wzrostu gospodarczego. Aby to osiągnąć konieczne było zwiększenie elastyczności rynku pracy i wymuszenie dostosowania kosztów pracy do wydajności. W 2008 roku Grecja notowała deficyt na rachunku bieżącym w wysokości 15 proc. PKB, a od przyjęcia euro do 2010 roku jednostkowy koszt pracy (ULC) wzrósł o 35 proc., gdy w innych krajach strefy euro średnio o 20 proc., a w Niemczech w tym czasie wzrost ULC był nieznaczny. Jednostkowy koszt pracy (relacja wzrostu kosztów pracy do wzrostu wydajności) ma bezpośredni wpływ na międzynarodową konkurencyjność gospodarki. Wysokie jednostkowe koszty pracy były przyczyną niskiego eksportu, wynoszącego ok. 20 proc. PKB, przy czym eksport produktów stanowił tylko 14 proc. PKB.

Grecka płaca minimalna była przed kryzysem o 50 proc. wyższa niż w Portugalii, 17 proc. niż w Hiszpanii.

Gdyby Grecja dysponowała suwerenną walutą, zostałaby ona zdewaluowana, co prowadziłoby do obniżenia płac i kosztów pracy w porównaniu z innymi krajami. Mając euro Grecja musiała przeprowadzić operację dostosowania zwiększając elastyczność rynku pracy, co w konsekwencji prowadziło do obniżenia wynagrodzeń i kosztów pracy. Operacja taka, zwana „wewnętrzną dewaluacją” została przeprowadzona jednorazowo w krajach bałtyckich w latach 2008-2009. W Grecji reformy były rozłożone na kilka lat. Dostosowanie utrudniał Kodeks Pracy, który zapewniał ochronę zatrudnionych, ograniczając w ten sposób możliwość zatrudnienia osób młodych, wchodzących na rynek.

Reformy rozpoczęto w roku 2011. Dolny próg wynagrodzeń negocjowanych w ramach Ogólnego Układu Zbiorowego został obniżony o 22 proc., a dla osób poniżej 25 roku życia o 32 proc. Zawieszone zostały automatyczne podwyżki, dawane wcześniej w ramach stażu pracy. Bardziej elastyczne formy zatrudnienia w połączeniu ze zmniejszonymi kosztami dla pracodawców otworzyły grecki rynek pracy dla młodszych osób poszukujących pracy, głównie w usługach turystycznych, mieszkaniowych i przemyśle spożywczym.

Zatrudnienie osób poniżej 24 r.ż. wzrosło w latach 2013-2017 o ponad 40 proc., bezrobocie wśród osób w wieku 15-19 lat spadło z 74 proc. do 55 proc., a w grupie 20-24 lata z 58 proc. do 42 proc.

W 2017 roku płaca minimalna była w Grecji o 14 proc. niższa niż w roku 2008, podczas gdy w sąsiednich krajach znacznie wzrosła: W Bułgarii o 109 proc., w Rumunii o 132 proc., w Turcji o 34 proc.

Poprawie rynku pracy służyły też reformy emerytalne, które przyczyniły się do obniżenia deficytu fiskalnego. Rządy w Grecji popełniły jednak błąd, nie przeprowadzając jednej radykalnej reformy, lecz tnąc wydatki na emerytury stopniowo. W efekcie od 2010 roku były już cztery reformy, a emeryci dziesięć razy mieli obniżane świadczenia.

Mimo relatywnie wysokiego wieku uprawniającego do przechodzenia na emeryturę (67 lat), w systemie emerytalnym istniały luki umożliwiające wcześniejsze przechodzenie w stan spoczynku. Jeszcze w roku 2015 co czwarty emeryt miał mniej niż 55 lat. W latach 1991-2009 wydatki państwa na emerytury rosły średnio co roku o 8,3 proc., ( we Włoszech o 3,8 proc., a w Niemczech o 3,6 proc.). W efekcie w 2010 roku Grecja wydawała na emerytury ponad 18 proc. PKB – najwięcej w Unii Europejskiej.

Kolejne cięcia obniżyły wydatki w latach 2010-2014 o 9,1 proc. W niektórych przypadkach wysokość świadczeń emerytalnych została obniżona o połowę.

Ożywienie trwa

W grudniu 2017 roku wskaźnik PMI dla przemysłu osiągnął 53,1 pkt – najwyższy wynik od 2008 roku. Co więcej, PMI od siedmiu miesięcy stoi powyżej poziomu 50 pkt, co oznacza, że więcej firm zamierza zwiększyć zakupy, a tym samym produkcję).

Rośnie popyt zewnętrzny i eksport. Popytowi wewnętrznemu sprzyja wysokie zaufanie konsumentów i spadające bezrobocie. Według londyńskiej Information Handling Services Markit badane greckie firmy informowały o kolejnym miesiącu wzrostu zatrudnienia z powodu rosnącej produkcji.

Przemysł stanowi tylko 15,8 proc. PKB Grecji, ale dobre informacje przychodzą też z innych gałęzi. Gospodarka Grecji po raz pierwszy od 2007 r. odnotowała w roku ubiegłym wzrost PKB wyższy niż 1 proc. Korzysta z ożywienia w strefie euro, napędzanego przede wszystkim wysokim wzrostem w Niemczech.

Oczywiście, Grecja ma przed sobą jeszcze długą drogę, by powrócić do poziomu PKB z roku 2007. Jeśli utrzyma stałe tempo 2 proc. wzrostu rocznie, poziom sprzed kryzysu osiągnie i tak dopiero w roku 2032.

Niższy poziom PKB oznacza także wyższy poziom długu i mniejsze możliwości jego spłaty. Na razie jednak przeważa umiarkowany optymizm. Przewiduje się, że wzrost PKB w roku 2018 wyniesie 2,3 proc., a w kolejnym 2 proc.

Inwestorzy reagują pozytywnie na zmniejszenie niepewności politycznej i stopniową poprawę warunków finansowych. Import rośnie nieco wolniej niż eksport, a znaczne wolne moce produkcyjne i wciąż wysokie bezrobocie sprawiają, że presja na wzrost cen i płac jest słaba.

Nadwyżka pierwotna w finansach publicznych, która już w roku ubiegłym przekroczyła cel uzgodniony z Unią Europejską, w tym roku się powiększy, a w roku przyszłym Grecja może mieć dodatni ogólny wynik finansów publicznych (nie tylko pierwotny).

Poprawa konkurencyjności, a także spadek popytu wewnętrznego w latach 2008-2017 sprawił, że została przywrócona równowaga w obrotach z zagranicą – już w roku ubiegłym Grecja miała niewielką nadwyżkę na rachunku bieżącym bilansu płatniczego. W latach 2014-2017 zatrudnienie wzrosło o 293 258 miejsc pracy, tylko w 2017 r. utworzono ponad 120 tys. nowych miejsc pracy i zarejestrowano ok. 15 tys. nowych firm.

Jeżeli nie pogorszą się warunki zewnętrzne (np. nie wzrosną stopy procentowe na rynkach europejskich) i kontynuowana będzie polityka reform, Grecja ma szansę stopniowo obniżać swój dług publiczny.

Autor: Witold Gadomski