„Zbrodnia katyńska miała poważny wpływ na prawie wszystkie działania Stalina w kwestii polskiej w okresie II wojny światowej” – pisze Nikołaj Iwanow, autor „Komunizmu po polsku”. „Obawy przed wykryciem prawdy determinowały zarówno ustępstwa w niektórych kwestiach, jak i chwilowe usztywnienie pozycji władz sowieckich – w końcu zaś przyczyniły się do ostatecznej decyzji o sowietyzacji Polski”.

Książka Iwanowa, polsko-rosyjskiego historyka, znawcy dziejów polskiej mniejszości w Związku Sowieckim, to lektura nader przygnębiająca – rzecz o wędrówce z piekła do piekła. Rzetelna i odważna praca traktuje o procesie sowietyzacji Polski, poczynając od układu Ribbentrop – Mołotow, a kończąc na sfałszowaniu wyborów do Sejmu w 1947 r. i odsunięciu w 1948 r. Władysława Gomułki, „polskiego Tity”, od stanowisk kierowniczych w PPR.

Dla wielu czytelników perspektywa narracyjna przyjęta przez autora, który na sprawy polskie stara się spoglądać konsekwentnie przez pryzmat sowieckiej racji stanu, może się jednak zdawać nieznośna. Ta perspektywa pokazuje bowiem, jak niewiele – jeśli cokolwiek – zależało w tych latach od nas samych. Polska była dla ZSRS zdobyczą wojenną, była także kluczową kartą przetargową w dyplomatycznej kreacji powojennego ładu: Czesi i Słowacy mieli swoje Monachium, Polska miała Teheran, gdzie Zachód bez wahania przehandlował ją w zamian za gwarancje nietykalności. W pewnym sensie – jeśli na zimno przyjrzeć się opowieści Iwanowa – w polskiej historii lat 1939–1948 było tylko dwóch głównych bohaterów, Adolf Hitler i Józef Stalin. Ten drugi okazał się ważniejszy – i wygrał.

Trzeba zaznaczyć, że praca Iwanowa nie jest w żadnym razie tekstem antypolskim (by użyć modnego ostatnio słowa) – wręcz przeciwnie, to rzecz o wymowie tragicznej, nawet jeśli zaprawiona fatalizmem ex post: historyk zwykle dostrzega możliwe scenariusze alternatywne, ale w wypadku rozgrywki Stalina z Polską dyktatorowi udało się praktycznie wszystko, co zamierzał. A może nawet więcej.

W latach 1939–1941, czyli w okresie sojuszu sowiecko-niemieckiego, sprawa polska, przynajmniej na terenach okupowanych po 17 września 1939 r. przez ZSRS, była traktowana przez Stalina jako element sowieckiej polityki wewnętrznej. Stąd wymierzony w Polaków terror – w szczególności zaś mord katyński – będący w istocie kontynuacją Wielkiej Czystki. W rzeczywistości dojrzałego stalinizmu Katyń nie był zdarzeniem wyjątkowym. Wiedza o nim miała zostać pogrzebana wraz z ciałami ofiar. Zagłada polskich oficerów nabrała wielkiej wagi dopiero wówczas, gdy dotychczasowy niemiecki sojusznik wyprowadził uderzenie wyprzedzające i losy ZSRS w wyniku realizacji planu Barbarossa zawisły na włosku.

W latach 1941–1942 Stalin, ratując swoją skórę, był gotów do znacznych ustępstw nie tylko względem Amerykanów i Anglików, lecz także względem Polaków – stąd taktyczne paktowanie z rządem w Londynie, układ Sikorski – Majski i zgoda na utworzenie armii Andersa na terytorium sowieckim. Ale już w 1942 r., gdy sytuacja na froncie wschodnim zmieniła się na niekorzyść Rzeszy, Sowieci znów zaczęli negocjować z pozycji siły. Z ulgą pozbyli się Armii Polskiej, pozwalając na jej ewakuację do Iranu (która to ewakuacja z kolei stała się dla jej dowódców bez wątpienia misją ocalającą życie żołnierzy). „Z perspektywy sowieckiej wyjście Polaków pod wodzą Andersa oznaczało przystąpienie Stalina do realizacji pierwotnego planu dotyczącego regulacji spraw polsko-sowieckich, czyli przymusowej, siłowo przeprowadzonej sowietyzacji Polski, tak jak planowali to jeszcze Dzierżyński i jego komunistyczne polskie otoczenie” – wspomina Iwanow.

W 1943 r. wychodzi na jaw mord katyński. Miała to być ze strony Niemców polityczna Wunderwaffe – ale jedynym celem, jaki osiągnęła propaganda Goebbelsa, okazało się finalne zerwanie polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych. Zachód nie był zainteresowany prawdą o Katyniu. „Katyń stał się papierkiem lakmusowym, który jednoznacznie wskazał sowieckiemu dyktatorowi, że Polska została ostatecznie przekazana (...) do jego strefy wpływów. (...) Katyń spełnił zatem funkcję swoistego katalizatora rozprawy z Polskim Państwem Podziemnym i powojennej tragedii komunizacji Polski”.

Rzadko kiedy historia sprawia wrażenie partii domina, którą jeden gracz rozgrywa sam ze sobą. Jeśli idzie o instalację sowieckiego totalitaryzmu w Polsce, taka metafora zdaje się jednak uprawniona.

>>> Czytaj też: Burszta: Silny znaczy atrakcyjny [WYWIAD]

ⒸⓅ